Historia Wiktorii, opisana przez “Gazetę Wyborczą”, ponownie stawia pytania o decyzje podejmowane na sali operacyjnej. Sprawa dotyczy nie tylko rozległości zabiegu, lecz także tego, czy lekarz miał podstawy, by działać bez oczekiwania na wynik badania.
Usunięcie macicy i jajników. Wynik badania przyszedł za późno
Wiktoria zgłosiła się do Szpitala Miejskiego im. Franciszka Raszei w Poznaniu z bólem brzucha. Badania wykazały duży guz prawego jajnika. Operację przeprowadzał prof. Dariusz S., ówczesny kierownik oddziału ginekologii.
Lekarz usunął zmianę i przekazał materiał do pilnego badania śródoperacyjnego. Zanim jednak poznał wynik, zdecydował o usunięciu macicy, drugiego jajnika, jajowodów, sieci większej oraz fragmentu otrzewnej.
Jak ustaliła prokuratura, wynik badania był gotowy po 29 minutach od zarejestrowania materiału. Wskazywał na potworniaka dojrzałego, czyli zmianę niezłośliwą. Późniejsze, dokładniejsze analizy wykazały wprawdzie niewielkie ogniska nowotworu złośliwego, ale o najniższym stopniu złośliwości i ograniczone do guza prawego jajnika.
W pozostałych usuniętych narządach nie znaleziono komórek nowotworowych. Dla 24-latki konsekwencje były nieodwracalne. Straciła możliwość zajścia w ciążę, przeszła menopauzę chirurgiczną i musi stosować hormonalną terapię zastępczą.
Położna zeznaje w procesie ginekologa. “Uczyć się na jego błędach”
Jednym z ważnych świadków jest Anna G., położna obecna podczas operacji. Jak relacjonowała, decyzja o usunięciu narządów bez oczekiwania na wynik badania zaskoczyła personel. Według jej zeznań informacja o niezłośliwym charakterze guza dotarła, gdy pacjentkę już zszywano lub krótko po tym.
Szczególne znaczenie miała opowieść o kolejnej operacji, przeprowadzonej około miesiąca później. Gdy lekarz rozważał rozszerzenie zabiegu u innej pacjentki, miał poprosić prof. Dariusza S. o konsultację.
— Powiedział, żeby uczyć się na jego błędach i nie podejmować radykalnych decyzji — zeznała Anna G., cytowana przez “Gazetę Wyborczą”. Położna uznała, że profesor nawiązywał do operacji Wiktorii, choć nie wymienił jej nazwiska.
Lekarz nie przyznaje się do winy. Grozi mu do 20 lat więzienia
Prokuratura oskarżyła prof. Dariusza S. o umyślne spowodowanie ciężkiego i nieodwracalnego uszczerbku na zdrowiu. Śledczy twierdzą, że rozległy zabieg przeprowadzono bez wskazań medycznych.
Profesor nie przyznaje się do winy. Przed sądem przekonywał, że podczas operacji zobaczył obraz rozsianej choroby nowotworowej i musiał ratować życie pacjentki. Świadkowie przedstawiali jednak relacje wskazujące, że zabieg przebiegał bez nieprzewidzianych komplikacji, a bezpośrednie zagrożenie życia nie występowało.
Sąd będzie musiał ocenić rozbieżne zeznania i ustalić, czy decyzja lekarza była uzasadniona. Kolejną rozprawę zaplanowano na 2 listopada. Profesorowi grozi do 20 lat więzienia.
Źródło: “Gazeta Wyborcza”
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl





