Protest maszynistów związany jest z ostatnimi dramatycznymi wydarzeniami w kraju. Akcja kolejarzy jest reakcją na wypadek na przejeździe kolejowo-drogowym w Sokolnikach Suchych na Mazowszu, a także podobnymi zdarzeniami, do których dochodziło w innych częściach Polski.
Mój pierwotny plan zakładał podróż do Legnicy i powrót do Wrocławia w porannym szczycie komunikacyjnym. Jednak już na dworcu okazało się, że pociągi regionalne kursują zgodnie z rozkładem, więc obrałem trasę w obrębie wrocławskiej metropolii.
Protest maszynistów. We Wrocławiu opóźnienia pojawiły się później
Początkowo wszystkie składy kursowały punktualnie. Z czasem zaczęły jednak pojawiać się kilkuminutowe opóźnienia. Było to związane z zakłóceniami w ruchu kolejowym, które najmocniej dotknęły pociągi dalekobieżne. Przykładem był skład relacji Gdynia-Praga, który odjechał z Wrocławia z blisko trzygodzinnym opóźnieniem.
Pociągi kończące bieg na stacji Wrocław Główny około godziny 6.00 nie były zatłoczone. Zapytany przeze mnie konduktor jednego ze składów zapewniał, że w ruchu regionalnym nie odnotowano jeszcze opóźnień. Potwierdzała to również tablica przyjazdów na największym dworcu kolejowym regionu.
Na trasach regionalnych pasażerowie nie odczuli poważnych utrudnień, a ruch odbywał się w miarę płynnie
Następną stacją na mojej drodze był Wrocław Leśnica. Pociąg dotarł tam zgodnie z rozkładem jazdy. Wśród pasażerów można było jednak usłyszeć rozmowy o proteście. Niektórzy zastanawiali się, czy akcja maszynistów nie wpłynie na ich dalsze podróże.
Tu spotkałem małżeństwo Elżbietę i Andrzeja. — Jedziemy na grzyby. Obawialiśmy się, czy dotrzemy tam pociągiem, ale chyba nam się uda — powiedział pan Andrzej. — Rozumiem protest maszynistów i nie mam o to do nich pretensji. Z moich obserwacji dotyczących wypadków na przejazdach wynika, że niestety wielu kierowców w czasie jazdy korzysta z telefonów i robi wiele innych rzeczy, zamiast skoncentrować się na prowadzeniu auta — dodał.
Pociągi kursujące w obu kierunkach docierały do Leśnicy punktualnie. W drogę powrotną do stacji Wrocław Główny również razem z innymi pasażerami ruszyłem zgodnie z rozkładem. Tym razem jednak tuż przed dojazdem do celu skład niespodziewanie zatrzymał się na kilka minut. Ostatecznie do centrum miasta dotarłem z niewielkim opóźnieniem.
W pociągu rozmawiałem z panem Mirosławem, który jest kolejarzem. — Wypadki są, bo w ostatnich latach zmodernizowano wiele tras i można na nich jeździć 120, a nawet 160 kilometrów na godzinę. Kiedyś składy jeździły dużo wolniej — zauważył.
Kiedy wysiadłem na dworcu Wrocław Główny, sytuacja wyglądała już nieco inaczej niż o świcie. Większość pociągów przyjeżdżała i odjeżdżała z około dziesięciominutowym opóźnieniem. Nie powodowało to jednak większego chaosu ani tłoku na peronach.
Protest maszynistów w Polsce. To ich reakcja na tragiczny wypadek w Sokolnikach Suchych
Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych w Polsce ogłosił akcję protestacyjną w reakcji na tragiczny wypadek w Sokolnikach Suchych, gdzie pociąg PKP Intercity zderzył się z ciężarówką. W wyniku zdarzenia zginęła jedna z pasażerek, a dziesięć osób zostało rannych. Kolejarze domagają się natychmiastowych działań zwiększających bezpieczeństwo na przejazdach kolejowych. Początkowo protest miał trwać przez całą dobę 11 września, jednak ostatecznie zdecydowano o jego zakończeniu w południe.
Choć protest maszynistów odbił się na funkcjonowaniu kolei, z moich obserwacji wynika, że pasażerowie na Dolnym Śląsku o poranku nie odczuli znaczących utrudnień, szczególnie na trasach regionalnych. Znacznie większe problemy występowały natomiast w przypadku części połączeń dalekobieżnych, gdzie opóźnienia sięgały nawet kilku godzin.
Przeczytaj także:
Kluczowa rozprawa w sprawie ojca Viki Gabor. Na wyrok trzeba będzie poczekać
Brytyjczyk przyjechał do Łodzi i się zdziwił. “To nie Wrocław ani Kraków”
Budowa “matki polskich autostrad”. Władze PRL ukrywały wstydliwą prawdę









