Putin dostał trzy złe wiadomości. Jedna z nich może zaboleć najbardziej

0
1

Podczas szczytu NATO Zełenski pozwolił sobie nawet na żart z Władimira Putina. Za uśmiechem ukraińskiego prezydenta kryją się jednak konkretne wydarzenia. Dlaczego eksperci mówią o trzech sygnałach, które mogą zmienić sytuację Ukrainy, i dlaczego mimo tego apelują o ostrożność?

Żart Zełenskiego rozbawił nawet Trumpa

Były komik telewizyjny Wołodymyr Zełenski (48 l.) nawet w czasie wojny nie stracił charakterystycznego poczucia humoru. Udowodnił to ponownie podczas wspólnego wystąpienia z Donaldem Trumpem (80 l.) na szczycie NATO w Ankarze. Gdy prezydent USA zapytał, czy byłby gotów spotkać się z Władimirem Putinem (73 l.) na negocjacjach w Moskwie, Zełenski bez wahania odparł: “To będzie trudne. W Moskwie jest teraz bardzo niebezpiecznie z powodu wszystkich ukraińskich dronów”.

Żart wywołał uśmiech nawet na twarzy zazwyczaj powściągliwego Trumpa. Choć sytuacja na froncie wciąż pozostaje bardzo trudna, w ostatnich dniach pojawiły się trzy wydarzenia, które dają Zełenskiemu i blisko 900 tys. ukraińskich żołnierzy powody do ostrożnego optymizmu. Każde z nich może w najbliższych miesiącach zwiększyć presję na Rosję.

Patriotyczny zwrot Trumpa

Największym wyzwaniem dla ukraińskiej obrony powietrznej pozostają rosyjskie pociski balistyczne. Lecą z ogromną prędkością po wysokiej trajektorii, co sprawia, że ich przechwycenie jest niezwykle trudne. Choć Ukraina coraz skuteczniej radzi sobie z niszczeniem dronów i pocisków manewrujących, w przypadku pocisków balistycznych praktycznie niezastąpiony pozostaje amerykański system Patriot.

Problemem jest jednak dostępność rakiet przechwytujących. Każda z nich kosztuje kilka milionów franków szwajcarskich, a ich zapasy są ograniczone. Podczas szczytu NATO pojawił się jednak sygnał, który Kijów może uznać za przełom. Donald Trump zapowiedział, że chce umożliwić Ukrainie samodzielną produkcję pocisków do systemu Patriot z wykorzystaniem amerykańskich projektów i komponentów. Byłby to bezprecedensowy krok, na który nie zdecydowała się nawet jednoznacznie proukraińska administracja poprzedniego prezydenta USA Joe Bidena (83 l.).

Do realizacji planu potrzebne są jeszcze zgody producentów Lockheed Martin i Raytheon. Nawet jeśli zostaną wydane, pierwsze pociski “Made in Ukraine” mogłyby trafić do użycia dopiero za kilka miesięcy. Sama zapowiedź wywołała jednak nerwową reakcję Moskwy. Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow (76 l.) oskarżył Stany Zjednoczone o porzucenie roli “uczciwego mediatora” i jednoznaczne opowiedzenie się po stronie Kijowa.

Chiny wyciągają rękę?

Jeszcze w maju Xi Jinping (73 l.) z pełnymi honorami podejmował Władimira Putina w Pekinie, podkreślając trwałość strategicznego partnerstwa między Chinami i Rosją. Dziś jednak pojawiają się sygnały, że Pekin może nieco ostrożniej podchodzić do relacji z Moskwą. Rosja, będąca jednym z najważniejszych dostawców surowców dla Chin, zmaga się z coraz większymi problemami gospodarczymi i logistycznymi, co może wpływać na wzajemne relacje.

Tak przynajmniej część obserwatorów interpretuje decyzję chińskiego ministra spraw zagranicznych Wanga Yi (72 l.), który zaprosił do Pekinu swojego ukraińskiego odpowiednika Andrija Sybihę (51 l.). W Kijowie odebrano ten gest z ostrożnym optymizmem. Dla Ukrainy to rzadka okazja do bezpośrednich rozmów z jednym z najważniejszych partnerów Rosji i próba przekonania Pekinu do wywarcia większej presji na swojego “strategicznego partnera”.

Rosja ma problem z paliwem

Kolejnym niepokojącym sygnałem dla Kremla jest sytuacja na rynku paliw. W środę rosyjskie władze zdecydowały o czasowym wstrzymaniu eksportu oleju napędowego. Zakaz ma obowiązywać co najmniej do końca lipca i oznacza kolejne obciążenie dla budżetu państwa, który od miesięcy ponosi ogromne koszty prowadzenia wojny.

Powodem decyzji są narastające niedobory paliwa. Według doniesień paliwo jest już reglamentowane w około połowie rosyjskich regionów, a część krajowych potrzeb musi być uzupełniana importem z Indii, Białorusi i Kazachstanu.

Jedną z głównych przyczyn problemów są regularne ukraińskie ataki na rosyjską infrastrukturę naftową. Według dostępnych informacji z eksploatacji wyłączono już 22 rafinerie, a pozostałe zakłady pracują pod coraz większą presją. Jak ocenia ekspert wojskowy Torsten Heinrich (44 l.), ograniczona możliwość prowadzenia remontów i konserwacji może odbijać się na jakości produkowanego paliwa, co w dłuższej perspektywie może negatywnie wpływać także na sprawność rosyjskiego sprzętu wojskowego.

Eksperci studzą emocje

Mimo tych sygnałów eksperci przestrzegają przed ogłaszaniem rychłego przełomu. Były naczelny dowódca armii ukraińskiej, a obecnie ambasador Ukrainy w Wielkiej Brytanii Walerij Załużny (52 l.), podkreśla, że Rosja nadal dysponuje znaczącym potencjałem militarnym i każdego dnia prowadzi zmasowane ataki na ukraińskie miasta. Coraz częściej ich celem stają się również stacje paliw. Według szacunków zniszczonych zostało już co najmniej 200 z około 5 tys. takich obiektów w całym kraju.

Jednocześnie wojna coraz wyraźniej daje się we znaki także samym Rosjanom. Problemy z paliwem i skutki ukraińskich uderzeń sprawiają, że konsekwencje konfliktu są odczuwalne znacznie bardziej niż jeszcze kilka miesięcy temu. To zwiększa presję na Władimira Putina, zwłaszcza jeśli do bardziej zdecydowanej postawy Stanów Zjednoczonych dołączy również bardziej zdystansowane wobec Moskwy stanowisko Chin. Tym razem rosyjski przywódca nie ma już pod ręką żartu, który pozwoliłby zbyć niewygodne pytania. Pod tym względem Wołodymyr Zełenski wciąż wydaje się o krok przed swoim przeciwnikiem.

Artykuł powstał na podstawie tłumaczenia tekstu z serwisu Blick.ch. Jego autorem jest Samuel Schumacher

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco!  Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl