Rodzina po odnalezieniu Anny z Majorki: skontaktowała się dzięki jednej pani

0
5

— Oficjalnie chcemy poinformować, że Ania dziś (3 czerwca 2026 r. — red.) w godzinach południowych skontaktowała się z nami telefonicznie, dzięki jednej pani, która rozpoznała ją w sklepie oraz pokazała jej reportaż TVN Uwaga. Przechodząc do meritum, Ania jest cała i zdrowa — pisze siostra kobiety, uznawanej w ciągu ostatnich tygodni za zaginioną.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Ślad po Annie zaginął w połowie kwietnia. Rozmawiała przez telefon z bratem, nagle połączenie się urwało. Cztery dni później jej bliscy otrzymali wiadomość z konta nieznajomego mężczyzny — miała pochodzić od Anny, która przekazywała, że została okradziona, straciła wszystkie dokumenty i zapewniała, że wkrótce się odezwie.

Tak się jednak nie działo. Rodzina była zaniepokojona, szczególnie że zbliżał się niezwykle ważny dla Anny dzień — jej urodziny, które obchodzi 27 maja i które zawsze celebrowano.

Zaginięcie Anny zostało zgłoszone policji, szukał jej także prywatny detektyw, informacje o Polce przekazywano też sobie na bieżąco w mediach społecznościowych. Wreszcie w środę, 3 czerwca, “Fakt” dostał wiadomość o Annie.

— My — rodzina i przyjaciele — właśnie na takie zakończenie czekaliśmy. Na szczęśliwe zakończenie! — podkreślają bliscy Anny.

Zaginięcie Anny z Majorki. Rodzina dziękuje i komentuje trudną sytuację

Jej siostra Karolina pisze: (…) chciałabym podziękować wszystkim osobom, które wyciągnęły pomocną dłoń, wszystkim fundacjom, które robią kawał dobrej pracy przy takich sprawach. Potrzebując pomocy, dopiero teraz wiemy, jak człowiek jest bezradny. Wiemy, że każda osoba współpracująca z fundacjami jest na wagę złota. Pomocna, życzliwa, pełna otwartego serca. Wszystkim obcym ludziom, którzy zaangażowali się w sprawę Ani oraz ofiarowali swoją bezinteresowność. Detektywowi Dawidowi Burzackiemu oraz dziennikarzom, którzy poświęcili swój czas. Oraz komentującym osobom w sposób wspierający.

Jest też ta ciemniejsza strona: od opublikowania informacji, że Ania zaginęła, minęło trochę czasu. Od początku nie ukrywaliśmy, że Ania nie żyje jak przeciętna osoba w tym kraju, nie prowadzi social mediów, nie udostępnia swojego życia prywatnego, ceni spokój ducha i potrzebuje przestrzeni, co akceptujemy całym sercem. Oczywiście miała okresy, kiedy nie odzywała się przez jakiś czas, co nie wzbudzało naszego niepokoju. Jednak po informacji o kradzieży myślę, że każda rodzina, przyjaciel czy znajomy próbowałby uzyskać jakiś kontakt. Nie udało nam się, więc wtedy zaczęliśmy działać. Gdybyśmy mieli to zrobić drugi raz? Oczywiście, że byśmy to zrobili, bo dzięki temu wiemy, że Ania jest cała i nic jej nie zagraża.

Zaginięcie Polki na Majorce. Było dużo wsparcia i dużo przykrości

Karolina, siostra zaginionej Anny, zwróciła także uwagę na inny, niezwykle ważny aspekt tej sprawy.

Czytamy wszystko i wiecie co? Patrząc po większości komentujących, nasuwa się myśl, że co niektórzy woleliby, aby zakończenie było bardziej dramatyczne. Czytaliśmy wszystkie obrzydliwe komentarze na temat Ani, komentarze od osób, które w żaden sposób nie znają drugiej osoby, wszystkie komentarze mówiące wprost: “przecież ona nie żyje”, “poszła na organy“. Insynuacje, które z prawdą nie mają nic wspólnego. Szok! Szok dlatego, że więcej było mowy nienawiści, snucia domysłów niż zwykłego wsparcia. Weryfikowania życia osoby, która chce żyć po swojemu, ale że żyje inaczej, to bezpodstawnego krytykowania, przypuszczania, że przecież jak tak żyje, to sama sobie winna.

I faktycznie, szczęśliwiej jest żyć z dala od mediów społecznościowych, od czytania komentarzy ludzi, którzy na wszystko reagują nienawiścią, krytyką, ocenianiem, a nie wsparciem. I to nie tylko o sprawę Ani chodzi. To naprawdę przykre…

Niestety, ku niezadowoleniu niektórych, ta historia zakończyła się szczęśliwie.

Poszukiwania Anny z Majorki. Rodzina apeluje i mówi o “wtopie”

— Żyjmy i dajmy żyć innym w taki sposób, w jaki chcą. Jesteśmy dorosłymi ludźmi, uczmy się nieść wsparcie i dobro — mówi siostra Anny. — To była losowa sytuacja, próba kontaktu ze strony Ani kończyła się właśnie w taki sposób: wiadomości trafiały do spamu, maile, które — jak się dziś okazało — wysyłała, również. A prosząc początkowo o kontakt ludzi, spotkała się z odrzuceniem, ponieważ w Hiszpanii kradzieże są na porządku dziennym i ludzie nie są chętni do udostępniania swoich telefonów.

Totalną wtopą okazała się policja hiszpańska. Prosili Anię, aby odwiedzała ich co kilka dni na komisariacie w celu ustalenia, czy odnaleziono jej rzeczy, ponieważ — jak twierdzili — takie rzeczy przeważnie odnajdują się w ciągu tygodnia lub dwóch. Tak też robiła, będąc w zeszłym tygodniu na komisariacie — była już osobą poszukiwaną od kilku tygodni. Tu można zadać sobie pytanie, jak działa system.

Jak podkreśla Karolina, będzie to jedyny komentarz. — Na to, co sobie dopiszą ludzie, nie mamy wpływu. Tu historia Ani ma koniec. Jednak nie wszystkie historie kończą się szybko i w sposób szczęśliwy, dlatego wszystkim osobom poszukującym dalej swoich najbliższych wysyłamy ogrom siły, wsparcia i wytrwałości psychicznej — podsumowuje.

Polka zaginiona na Majorce zabrała głos. Detektyw ujawnia nowe fakty

Zaginięcie Anny Wilskiej. Zbliża się newralgiczna data. “Nie wyobrażam sobie, by do tego dnia się nie odezwała”

Polka zaginęła na Majorce. Oto jej ostatnia wiadomość. Treść bardzo niepokoi

/4

Archiwum prywatne

Bliscy Anny niepokoili się od połowy kwietnia.

/4

Archiwum prywatne

Kobieta dała znać, że została okradziona i słuch o niej zaginął.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl