Sąd uznał, że nie ma wątpliwości, że Tomasz K. działał z premedytacją, że nie ma uczuć wyższych, jest mściwy i tylko kara dożywotniego więzienia jest właściwą za to, co zrobił. Zabójca nie miał okazji wysłuchać wyroku, ale wysłuchała go rodzina Jolanty. — Czujemy ulgę, możemy spać spokojnie, bo baliśmy się, że jak wyjdzie to pozabija nas i nasze dzieci — mówili przez łzy bliscy Jolanty. Wyroku wysłuchali rodzice, siostry i ciotka zamordowanej. — Rodzina będzie miała teraz spokój. Żadna inna kobieta już nie powie, że mogła być na miejscu Joli. Naszej Joli nic nam nie zwróci, ale ten wyrok daje spokój rodzinie — powiedziała płacząc pani Lucyna, siostra matki zamordowanej Jolanty.
Tomasz K. zaplanował zbrodnię żony
Horror rozegrał się 10 stycznia 2024 r., późnym popołudniem, w salonie kosmetycznym. Tomasz K. zaatakował swoją żonę Jolantę tuż po tym, jak pożegnała ostatnią klientkę i szykowała się do zamknięcia lokalu. Nikt nie usłyszał już jej dramatycznego wołania o pomoc ani odgłosów ciosów. Zabójca działał w ciszy, wykorzystując zarówno własne ręce, jak i tępe narzędzie. To, co zrobił później, jest niewyobrażalne.
Ciało Jolanty, pokrwawione i bezwładne, mąż zapakował do bagażnika niebieskiej skody. Odjechał z miejsca zbrodni, by cztery kilometry dalej, na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w Mezowie, zostawić samochód z ciałem żony. Przed odejściem przełożył ją na miejsce kierowcy. Wiedział, że kilka minut później nadjedzie pociąg, który zmiażdży auto. Chciał, żeby wszystko wskazywało na tragiczny wypadek.
Zabił, a później upozorował wypadek Jolanty K.
Śledczy szybko nabrali podejrzeń, że mają do czynienia ze zbrodnią. Plamy krwi w bagażniku, ślady w salonie kosmetycznym — te dowody nie pozostawiały złudzeń. Tomasz K. został zatrzymany. Prokuratura postawiła mu zarzut zabójstwa.
Dla mieszkańców Mezowa to szok. Jolanta była osobą bardzo lubianą. Najpierw pracowała jako rejestratorka w przychodni, a od niedawna wraz z siostrą prowadziła salon kosmetyczny, który szybko zdobył renomę. Jej sukces nie wszystkim się podobał. Według relacji sąsiadów i znajomych, Tomasz K. miał być chorobliwie zazdrosny o powodzenie żony. Po rozstaniu mścił się na różne sposoby — przebijał opony w jej samochodzie, uprzykrzał życie. W końcu zdecydował się na najgorsze.
“Pomyśl o czymś miłym”. Morderca nagrał ostatnie chwile Polki
Małżeństwo Jolanty i Tomasza trwało 10 lat. Kilka miesięcy przed śmiercią kobieta zdecydowała się odejść. Wyprowadziła się z domu teściów. Miała dość wieloletnich szykan ze strony męża. Złożyła pozew o rozwód, a pierwsza rozprawa była zaplanowana na luty. Nie doszło do niej, bo 10 stycznia 31-latka została zamordowana.
Rodzina Jolanty doczekała się sprawiedliwości
Dziś Mezowo żyje tragiczną historią Jolanty. Wspomnienia o niej są pełne ciepła, a pytania o to, czy tej tragedii można było uniknąć, pozostają bez odpowiedzi. Teraz nareszcie jednak rodzina może odetchnąć z ulgą. Sąd Apelacyjny w Gdańsku zmienił wyrok 26 lat więzienia dla Tomasza K. na dożywocie. — Oskarżony Tomasz K. realizował swój zamiar w sposób planowy, przemyślany — mówił sędzia Krzysztof Ciemnoczołowski.
— Ta zbrodnia była tak brutalna, że kara dożywotniego więzienia jest sprawiedliwa i adekwatna — powiedział adwokat rodziny. — Jest to ciężkie przeżycie dla osób najbliższych — dodał.
Tragedia we Wrocławiu. Ciała małżeństwa znalezione w domu i ogrodzie
/13
Małgorzata Bogdziewicz / Lemur Image Import
Rodzice zamordowanej Jolanty z Mezowa.
/13
Małgorzata Bogdziewicz / Lemur Image Import
Szkoch na sali sądowej po odczytaniu wyroku.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl



