Do tej kolizji doszło w nocy z soboty na niedzielę, około godz. 0.40. Kiedy na miejsce przyjechały służby, okazało się, że pojazdem podróżowało pięcioro nastolatków: trzech 16-latków, jeden 17-latek i jeden 18-latek — kierowca toyoty.
Aleksander miał tylko pół roku. Zmarł nagle. Jest prośba o pomoc
Cztery osoby zdążyły o własnych siłach wyjść z wraku jeszcze przed przybyciem służb. Aby uwolnić ostatniego pasażera, łódzcy strażacy musieli użyć specjalistycznych narzędzi hydraulicznych. Dzięki nim udało się dostać do wnętrza wraku i wydobyć z niego ostatnią ofiarę wypadku.
Po udzieleniu wszystkim pierwszej pomocy nastolatkowie zostali przetransportowani do szpitali.
— Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierowca stracił panowanie nad samochodem, w wyniku czego z ogromną siłą uderzył w przydrożne drzewo. Niewykluczone, że winę ponosi nadmierna prędkość, lecz będziemy to sprawdzać — mówi “Faktowi” mł. asp. Mateusz Piliński z biura prasowego łódzkiej policji.
Skandaliczny napis przy szkole w Lutomiersku. “To się w głowie nie mieści”
Policja nie prowadziła na miejscu wypadku kontroli trzeźwości. Krew do takich badań pobrano od kierowcy już w szpitalu. Służby czekają na wyniki.
W akcji brało udział aż pięć zastępów PSP i OSP oraz trzy zespoły ratownictwa medycznego.
31-latka sama zadzwoniła na pogotowie. Policjanci na miejscu przeżyli szok
/5
Straż Pożarna
Auto z ogromną siłą uderzyło w przydrożne drzewo.
/5
Straż Pożarna
Z wraku samodzielnie wydostało się czworo nastolatków.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl



