Rodzina Sebastiana M. twierdzi z kolei, że forma zatrzymania i sprowadzenia do Polski budzi poważne wątpliwości. — To nie była ekstradycja, tylko porwanie — mówią bliscy oskarżonego. Ojciec wskazuje, że w aktach sprawy brakuje kluczowych dokumentów. — Przecież nie przywieźliśmy go w bagażniku — odpowiadają osoby zaangażowane w sprawę.
Sebastian Majtczak w areszcie. Trwa gra o wolność
Sprowadzenie do Polski Sebastiana Majtczaka było pierwszą i najgłośniejszą ekstradycją, którą zrealizowano na mocy porozumienia zawartego między Polską a Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi w 2022 r. W tej sprawie jest wiele pytań. Czy rzeczywiście prokuratura, ministerstwo sprawiedliwości oraz Komenda Główna Policji postawiły wszystko na jedną szalę, by za wszelką cenę ściągnąć Sebastiana Majtczaka do kraju? Czy rzeczywiście to, co zarzuca rodzina oskarżonego i sam oskarżony, znajduje potwierdzenie w dokumentach i służby mogły zachować się taką nieodpowiedzialnością? A może jest to jedynie gra procesowa oskarżonego, który chce podważyć wiarygodność toczącej się sprawy przed polskim sądem. Dlaczego oskarżony Sebastian Majtczak przypomniał sobie o tym w równy rok po zatrzymaniu? “Fakt” postanowił znaleźć odpowiedzi na te pytania w rozmowie z osobami zaangażowanymi w ekstradycję Sebastiana M.
Zatrzymanie Sebastiana Majtczaka. Brawurowa akcja służb
W sądzie w Piotrkowie Trybunalskim od września 2025 r. toczy się proces Sebastiana Majtczaka oskarżonego o spowodowanie we wrześniu 2023 r. śmiertelnego wypadku na autostradzie A1. Według ustaleń prokuratury, Majtczak jechał z prędkością co najmniej 250 km na godz. Zginęła wówczas trzyosobowa rodzina z Myszkowa: Patryk (†39 l.) z żoną Martyną (†37 l.) i synkiem Oliwierem († 4 l.). Po wypadku Majtczak wyjechał do Dubaju. Przebywał tam na niemieckim paszporcie. Dwukrotnie starał się o list żelazny. Chciał też wyjechać do Niemiec, ale nie uzyskał zgody Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
26 maja minął rok od sprowadzenia go do Polski. Od tego czasu Sebastian Majtczak przebywa w tymczasowym areszcie. Toczy się jego proces. Kolejną rozprawę zaplanowano na koniec lipca tego roku, ale podczas ostatniej, oskarżony poinformował sąd, że do dzisiaj nie zostały przedstawione stosowne dokumenty przez prokuraturę z jego ekstradycji. — Postępowania ekstradycyjne odbywają się według ściśle określonych procedur prawa międzynarodowego — tłumaczył. Poszliśmy tym tropem, by prześledzić kulisy jego zatrzymania w ZEA i transportu do Polski.
36-latek przebywał w Dubaju na niemieckim paszporcie od 2024 r. Po zabiegach dyplomatycznych strony polskiej procedura ekstradycyjna Sebastiana Majtczaka w Zjednoczonych Emiratach Arabskich ruszyła 9 stycznia 2025 r. Polska prokuratura zarzucała mu spowodowanie wypadku śmiertelnego na autostradzie A1 we wrześniu 2023 r., śmierć trzech osób, ucieczkę z miejsca zdarzenia oraz nieudzielenie pomocy poszkodowanym. Mimo, że rozstrzygnięcia dwóch sądów ZEA były niekorzystne dla Sebastiana M., nie były one decyzjami ostatecznymi. Decyzję o wydaniu Sebastiana Majtczaka miał podjąć minister sprawiedliwości ZEA. W prawodawstwie emirackim przysługuje mu suwerenność decyzji i jest ona ostateczna. Istniały obawy, że może zdecydować o niewydaniu Sebastiana Majtczaka Polsce.
26 maja ub. r. adwokat Sebastiana M. o godz. 14 miał wyznaczone spotkanie z ministrem sprawiedliwości ZEA, jednak wtedy Sebastian Majtczak był już w drodze do kraju.
Zanim do tego doszło, Sebastian Majtczak 23 maja został zatrzymany w hotelu. W akcji uczestniczyło czterech polskich policjantów (w tym kontrterrorysta) oraz funkcjonariusze lokalnej policji. — Skuli go w kajdanki. Zabrali telefony, pojmali i zawieźli na komisariat. Syn nie miał żadnego kontaktu ze swoim adwokatem. Zamknęli go na 16 godzin w celi z Pakistańczykami. Potem pojawił się polski ambasador z tymczasowym paszportem polskim dla syna i poinformował go o ekstradycji do Polski — mówi Jarosław, ojciec Sebastiana Majtczaka. Wspomina, że polscy policjanci nie znali dobrze języka i Sebastian Majtczak musiał być tłumaczem.
Problemy pojawiły się na lotnisku. Ponieważ wobec Sebastiana Majtczaka toczyły się procedury ekstradycyjne w ZEA, nie mógł opuścić kraju. Bramki lotniskowe miały go nie przepuszczać, choć poczyniono kilka prób. Dlatego, jak utrzymuje rodzina, Sebastian Majtczak został w Dubaju przeprowadzony na lotnisko do samolotu wyjściem specjalnym bez skanowania dokumentów podróżnych. Zdaniem rodziny wszystko to wyglądało jak uprowadzenie czy porwanie, a nie cywilizowane sprowadzenie podejrzanego do kraju.
Ściągnięcie Sebastiana Majtczaka do Polski. Spotkanie z ministrem sprawiedliwości
W rejsowym samolocie do Polski Sebastian Majtczak miał siedzieć razem z turystami, bez kajdanek. Na koniec, gdy wszyscy wysiedli, został ponownie skuty i wyprowadzony na płytę lotniska w Warszawie.
Gdy lądował w kraju, adwokat Sebastiana Majtczaka w Dubaju czekał na spotkanie z ministrem sprawiedliwości ZEA. Zaniepokojony nieobecnością klienta, miał zadzwonić do żony Sebastiana Majtczaka w Polsce i zapytać, co się stało. Wtedy dowiedział się, że Majtczak wraca do Polski. Z kolei jego rodzina o ekstradycji dowiedziała się z polskich mediów.
Ojciec Majtczaka pyta na jakiej podstawie jego syn został ściągnięty do kraju, skoro nie doszło do spotkania z ministrem sprawiedliwości, a w dokumentacji z ekstradycji brakuje jego zgody?
Wypadek na autostradzie A1. Prokuratura nie ma decyzji władz ZEA
Prokurator Aleksander Duda z Prokuratury Okręgowej w Katowicach przyznał podczas ostatniej rozprawy sądowej, że są problemy ze ściągnięciem dokumentacji z ZEA. — To na szczeblu centralnym prowadzone są czynności związane z ekstradycją, a nie w prokuraturze. To prowadzi ministerstwo — odpowiadał Sebastianowi Majtczakowi, gdy ten pytał o brak dokumentacji z ekstradycji. Prokurator Duda dodał, że prokuratura wielokrotnie występowała o to poprzez ministerstwo sprawiedliwości do ZEA, jednakże wpłynęła tylko część dokumentów ekstradycyjnych. — Prokuratura już wyczerpała swoje możliwości — stwierdził, zwracając się do sądu, by ten zainterweniował.
Rozmawialiśmy z wieloma osobami zaangażowanymi w ekstradycję Sebastiana Majtczaka. Nasi rozmówcy uznają to, co mówi, za jeden z wątków linii obrony. — Przecież w bagażniku go nie przywieźliśmy — słyszymy od nich. Uzyskujemy także oficjalny komentarz od prokuratury i ministerstwa sprawiedliwości.
— Mogę potwierdzić, że polska prokuratura nie otrzymała decyzji władz emirackich o zgodzie na ekstradycję Sebastiana Majtczaka do Polski — poinformowała “Fakt” Anna Adamiak, rzeczniczka Prokuratury Generalnej. Strona polska otrzymała jedynie dokumenty związane z przekazaniem ściganego z terytorium ZEA do Polski, obejmujące m.in. dokumentację przejęcia Sebastiana Majtczaka przez polskie służby konwojowe oraz informacje dotyczące okresu stosowania wobec niego aresztu ekstradycyjnego. Podejmowane były działania zmierzające do uzyskania odpisu decyzji ekstradycyjnej, ale dotychczas nie powiodły się. — Brak odpisu decyzji ekstradycyjnej nie oznacza, że przekazanie Sebastiana M. z terytorium ZEA nastąpiło bez zgody tamtejszych władz lub w sposób niezgodny z prawem — podkreśliła prokurator Adamiak.
Ministerstwo Sprawiedliwości odpowiedziało “Faktowi”, że 24 maja 2025 r. za pośrednictwem Komendy Głównej Policji uzyskało informację, że strona emiracka zaakceptowała ekstradycję Sebastiana Majtczaka oraz plan konwoju i przekazania ściganego 26 maja 2025 r.
Sebastian M. poskarżył się na warunki w areszcie. Lista zastrzeżeń może zaskoczyć
Rozpoczął się proces Sebastiana M. Wymowny gest matki oskarżonego
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl









