Home International Śmierć czteroosobowej rodziny w Kielcach. Szkoła przekazała ważne informacje

Śmierć czteroosobowej rodziny w Kielcach. Szkoła przekazała ważne informacje

0
1

Ta zbrodnia wstrząsnęła mieszkańcami Kielc. We wtorek, 13 października, służby znalazły w mieszkaniu przy ul. Władysława Jagiełły ciała czteroosobowej rodziny. Służby ujawniły w środku ciała 52-letniej Moniki i jej dwóch nastoletnich synów — Marcina i Rafała. Przy balkonie znaleziono natomiast zwisające ciało 55-letniego Andrzeja. Wyniki sekcji zwłok nie są na razie znane. Śledczy zakładają jednak, że mężczyzna pozbawił życia swoją żonę i dzieci, a następnie targnął się na swoje życie. Dramat, jaki rozegrał się za zamkniętymi drzwiami, przeżyła tylko suczka owczarka niemieckiego, Diuna.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Ciała czteroosobowej rodziny w mieszkaniu w Kielcach. Podano informacje o pogrzebie

Zespół Szkół Zakładu Doskonalenia Zawodowego w Kielcach, którego uczniem był 18-letni Marcin, opublikował w mediach społecznościowych wpis z pożegnaniem nastolatka. “Z wielkim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o tragicznej śmierci naszego Ucznia, Marcina K. Odszedł tak młodo, pozostawiając po sobie pustkę, której nie sposób wyrazić słowami” — napisano.

Szkoła przekazała także informacje o pogrzebie 18-latka. Z nekrologów opublikowanych w sieci wynika, że cała czteroosobowa rodzina zostanie pożegnana podczas jednej uroczystości, która odbędzie się w sobotę, 17 października, o godz. 10 w kościele parafialnym w Mniowie. Nie wiadomo, czy ofiary spoczną w jednej mogile z podejrzanym o zabójstwo.

Jak doszło do tragedii?

Co wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami mieszkania? To na razie pozostaje tajemnicą. Prokuratura nie ujawnia, czy znaleziono list pożegnalny. Nie komentuje także, w jaki sposób doszło do odebrania życia trzem osobom. Sąsiedzi rodziny są w szoku. Jak mówili w rozmowie z “Faktem”, to byli mili, spokojni ludzie. Nigdy nie było tam żadnej interwencji policji, nikt nie był notowany przez policję. Podkreślają, że w nocy, kiedy rozegrała się tragedia, z mieszkania nie dobiegały żadne krzyki.

— Ponoć siekiery użył, ale przecież nikt nie wołał “ratunku” — mówiła “Faktowi” jedna ze starszych mieszkanek bloku. — Nigdy tam nie było awantury, czasem tylko muzyka szła głośniej, bo któryś z tych chłopaków grał na fortepianie i perkusji.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl