Śmierć syna na 11 dni przed wylotem. Rodzina usłyszała druzgocąca odpowiedź od Ryanaira

0
1

Jak informuje “Daily Mail”, Tina i jej mąż mieli 30 sierpnia polecieć z Newcastle do Alicante. Jednak 19 sierpnia br. ich świat się zawalił. Po śmierci syna kobieta natychmiast zrezygnowała z podróży i przesłała linii lotniczej dokumenty potwierdzające tragedię.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

18-letni Billy zginął tuż przed wakacjami. Ryanair odmówił zwrotu pieniędzy za bilety

Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

Matka zmarłego syna liczyła, że odzyska ok. 350 funtów za bilety. Pieniądze chciała przeznaczyć na wydatki związane z pogrzebem ukochanego syna. Okazało się jednak, że nie spełnia warunków obowiązujących w Ryanairze.

Regulamin przewoźnika przewiduje możliwość ubiegania się o zwrot kosztów lub środki na przyszłą podróż, jeśli najbliższy członek rodziny umrze w ciągu 10 dni przed planowanym lotem. Billy zmarł 11 dni przed.

Jeden dzień przesądził o decyzji przewoźnika

Matka nie kryje rozgoryczenia. Jak podkreśla, wystarczyłby jeden dzień różnicy, by mogła otrzymać pieniądze.

— Gdyby zmarł dzień później, dostałabym pieniądze z powrotem. To obrzydliwe i małostkowe — powiedziała kobieta, cytowana przez “Daily Mail”.

Brytyjka zaznaczyła, że po śmierci syna nie wyobrażała sobie, że może pojechać na wakacje. Chciała zostać z rodziną i skupić się na organizacji pogrzebu oraz wsparciu najbliższych. Teraz zapowiedziała, że nie zamierza już korzystać z usług Ryanaira.

Sprawa odbiła się szerokim echem w brytyjskich mediach. Wielu internautów poparło pogrążoną w żałobie kobietę. Sugerowali, że przewoźnik powinien okazać więcej zrozumienia i zwrócić pieniądze rodzinie.

Ryanair odpowiada na zarzuty klientki

Linia lotnicza nie zmieniła jednak stanowiska. Rzecznik firmy w rozmowie z “Daily Mail” poinformował, że decyzja została podjęta zgodnie z obowiązującą polityką. Ponieważ śmierć syna pasażerki nastąpiła 11 dni, a nie 10 dni przed odlotem, sprawa nie kwalifikowała się do zwrotu należności.

Przewoźnik przekazał kobiecie dokumenty potrzebne do dochodzenia ewentualnych roszczeń z ubezpieczenia turystycznego. Według brytyjskich mediów pracownik obsługi miał wcześniej zasugerować, by nie stawiała się na lotnisku i wystąpiła do ubezpieczyciela o zwrot kosztów.

(źródło: Daily Mail)

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl