18-letni Billy zginął tuż przed wakacjami. Ryanair odmówił zwrotu pieniędzy za bilety
Matka zmarłego syna liczyła, że odzyska ok. 350 funtów za bilety. Pieniądze chciała przeznaczyć na wydatki związane z pogrzebem ukochanego syna. Okazało się jednak, że nie spełnia warunków obowiązujących w Ryanairze.
Regulamin przewoźnika przewiduje możliwość ubiegania się o zwrot kosztów lub środki na przyszłą podróż, jeśli najbliższy członek rodziny umrze w ciągu 10 dni przed planowanym lotem. Billy zmarł 11 dni przed.
Jeden dzień przesądził o decyzji przewoźnika
Matka nie kryje rozgoryczenia. Jak podkreśla, wystarczyłby jeden dzień różnicy, by mogła otrzymać pieniądze.
— Gdyby zmarł dzień później, dostałabym pieniądze z powrotem. To obrzydliwe i małostkowe — powiedziała kobieta, cytowana przez “Daily Mail”.
Brytyjka zaznaczyła, że po śmierci syna nie wyobrażała sobie, że może pojechać na wakacje. Chciała zostać z rodziną i skupić się na organizacji pogrzebu oraz wsparciu najbliższych. Teraz zapowiedziała, że nie zamierza już korzystać z usług Ryanaira.
Sprawa odbiła się szerokim echem w brytyjskich mediach. Wielu internautów poparło pogrążoną w żałobie kobietę. Sugerowali, że przewoźnik powinien okazać więcej zrozumienia i zwrócić pieniądze rodzinie.
Ryanair odpowiada na zarzuty klientki
Linia lotnicza nie zmieniła jednak stanowiska. Rzecznik firmy w rozmowie z “Daily Mail” poinformował, że decyzja została podjęta zgodnie z obowiązującą polityką. Ponieważ śmierć syna pasażerki nastąpiła 11 dni, a nie 10 dni przed odlotem, sprawa nie kwalifikowała się do zwrotu należności.
Przewoźnik przekazał kobiecie dokumenty potrzebne do dochodzenia ewentualnych roszczeń z ubezpieczenia turystycznego. Według brytyjskich mediów pracownik obsługi miał wcześniej zasugerować, by nie stawiała się na lotnisku i wystąpiła do ubezpieczyciela o zwrot kosztów.
(źródło: Daily Mail)
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







