Home International Strażak z Bydgoszczy wygrał morderczy wyścig. Pomogły rosół i naleśniki

Strażak z Bydgoszczy wygrał morderczy wyścig. Pomogły rosół i naleśniki

0
3

Na co dzień służy w bydgoskiej JRG nr 1 w Bydgoszczy. Jest starszym ogniomistrzem. Kiedy nie gasi pożarów, podejmuje ekstremalne wyzwania. Pięciokrotny Ironman był największym, z jakim do tej pory przyszło się zmierzyć Waldemarowi Ostromęckiemu (52 l.). Przygotowywał się do niego długo. W 2017 r. zrobił 1/4, później 1/2 i w końcu pełny dystans triatlonu, czyli 3800 km pływania, 180 km roweru i 42 km biegu. W 2023 r. podjął wyzwanie na podwójnym dystansie, rok później na potrójnym. Przygotowania do pięciokrotnego przerwała rok temu kontuzja. W tym roku podjął to wyzwanie po raz kolejny.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Strażak z Bydgoszczy ukończył morderczą rywalizację

Dystans pięciokrotnego Ironmana to 19 kilometrów pływania, 900 kilometrów roweru i 211 kilometrów biegu. Na ukończenie konkurencji startujący mają 135 godzin. To nie są zawody dla każdego. Na starcie zawodów w Bolesławcu nad Prosną (woj. kujawsko-pomorskie) stanęli tylko najlepsi. Zaledwie siedmiu śmiałków podjęło się podnadludzkiego wysiłku. O skali trudności świadczy fakt, że w lipcu br. w Bydgoszczy na dystansach 1/8, 1/4 i 1/2 startowało w sumie 4500 zawodników.

— Tutaj walczysz nie z rywalami, lecz z samym sobą. Od drugiego dnia zmagań, kiedy nie spałeś w nocy rywalizację kontynuujesz głową i mentalem. Nie można oczywiście zapominać o latach treningu poprzedzających udział w zawodach

— mówi zwycięzca.

Strażak z Bydgoszczy pięciokrotnym Ironmanem

Konkurencja pływacka odbyła się w basenie 25-metrowym. — Planowałem 7-8 h pływania, zrobiłem to w 6,5 h. Regularnie piłem i jadłem, więc udało mi się ukończyć pływanie szybciej niż planowałem — wspomina. Ale to był dopiero początek. Później przyszedł czas na rower.

Trzej synowie zażądali dożywocia dla własnej matki. Nie mogli jej tego wybaczyć

— Zaplanowałem to na dwa i pół dnia. Przeciwnikiem okazał się wiatr. Wiało tak mocno, że jadąc pod wiatr z górki, jechałem z prędkością 14-15 km na godz. Z wiatrem pod górę jechałem już 30 km na godz. Pierwszego dnia zrobiłem 150 kilometrów. Resztę chciałem zrobić w dwa dni, czyli po 400 km dziennie. Niestety silny wiatr i ulewa zmusiły mnie do tego, by stanąć i iść spać na cztery godziny. Było zbyt niebezpiecznie, żeby jechać dalej — opowiada.

Nie da się zrobić treningu rowerowego na dystansie 900 km. Najdłuższy trwa około 6-7 godz. W Ironmanie trwał dwie i pół doby. — Po siedmiu godzinach kręcenia moje buty SPD odmówiły posłuszeństwa i musiałem zmienić rower na zapasowy, a pozostałe 700 kilometrów jechałem na drugim rowerze i w butach do biegania — relacjonuje. Przy takim wysiłku trzeba pamiętać o regularnym jedzeniu i piciu. — Oprócz węglowodanów, córka z żoną podawały mi nawet gorący rosół i naleśniki. Człowiek ma po prostu ochotę na wszystko — śmieje się.

Waldemar Ostromęcki jest najtwardszym strażakiem w Polsce

Po trzech dniach zaczął bieg. W zapasie czekały aż cztery pary butów. — Niektóre nawet o półtora do dwóch rozmiarów większe. Wiadomo, że nogi puchną i idealnie dopasowane buty po pewnym czasie będą po prostu za małe — tłumaczy. Po pokonaniu dwóch maratonów, czyli na około 80. kilometrze pęcherze na stopach były tak duże, że strażak nie mógł dalej kontynuować biegu. — Pomyślałem, że nie ma mowy, bym teraz zrezygnował, kiedy do końca pozostały mi tylko trzy maratony — wspomina. Z pomocą przyszedł zespół ratunkowy, od którego Waldemar dostał narzędzia, żeby przebić i oczyścić pęcherze.

— Po założeniu opatrunków kontynuowałem bieg. Przy ostatniej pętli biegu nie czułem już bólu, tylko niósł mnie doping rodziny

— opowiada.

W czasie tych pięciu dni morderczej walki zespoły zawodników były ze sobą już tak zżyte, że nikt ze sobą nie rywalizował, tylko wszyscy sobie pomagali. Jeden miał palnik do gotowania, inny więcej krzeseł, a ktoś inny był lepszym mechanikiem.

Tragicznie zmarły ksiądz zostawił notes. Śledczy odkryli w nim nazwiska

Ironman z Bydgoszczy już planuje kolejny wyścig

Na mecie na Waldemara Ostromęckiego oprócz najbliższych czekały piękny medal i statuetka. — Jedyne o czym marzyłem po powrocie do domu, to po prostu się wyspać. Przez pięć dni rywalizacji spałem tylko około 10 godzin. Kiedy budziłem się na toaletę, byłem jeszcze w takiej fazie sportowej. Korzystając z WC liczyłem i myślałem, że po wyjściu zostanie mi jeszcze tylko rower i bieg do ukończenia, i ile ewentualnie kilometrów pozostało do mety — wspomina. Stracił pięć kilogramów, zyskał satysfakcję, której nie da się zważyć.

— Kolejne moje wyzwanie to Hardasuka Triathlon odbywający się w Tatrach i uznawany za najbardziej trudny i ekstremalny w Europie — zapowiada. Chce ten start zadedykować swojemu tragiczne zmarłemu przyjacielowi.

Policja podjęła decyzję w sprawie Arkadiusz Milika. Będzie przesłuchanie

/8

Marek Dembski / –

Strażak Waldemar Ostromęcki z Bydgoszczy wygrał pięciokrotnego Ironmana.

/8

Marek Dembski / –

Strażak przepynął 19 kilometrów.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl