Home International Strzelał do dorożkarzy i koni. “Jeden z naszych kolegów dostał dwie kule...

Strzelał do dorożkarzy i koni. “Jeden z naszych kolegów dostał dwie kule w brzuch”

0
2

Atak zamachowca zaczął się ok. godz. 15 w sobotę, 7 listopada, gdy Michał O. wyjechał czarnym Subaru z ul. Sławkowskiej w Krakowie, otworzył okno samochodu i zaczął oddawać serie strzałów z broni maszynowej. Później pojechał na Rynek Główny i kontynuował egzekucję na spacerujących ludziach. — Było wielu rannych. Sceny jak z horroru — opowiada Eryk Nęcek. Wśród rannych są dorożkarze, którzy akurat mieli kursy po Krakowie. — Dwie moje ciocie zostały ranne. To właśnie te dwie osoby: jedna miała kulę w szyi, a druga ranną nogę — dodaje.

Czwórka dorożkarzy ranna po ataku zamachowca

— Jedną z dorożkarek od razu zaopatrzono i zawieziono do szpitala. Druga, ranna w szyję, zdołała wyjechać tutaj końmi. Zadzwoniła do mnie, ja tu przyjechałem i tymi końmi po prostu uciekaliśmy — relacjonuje wiceprezes stowarzyszenia krakowskich dorożkarzy. Mówi, że rannych zostało również kilka koni. Nie ma pojęcia, dlaczego zamachowiec oddał strzały nawet do zwierząt.

Obrażenia krakowskich dorożkarzy są poważne. Ranne zostały trzy kobiety i jeden mężczyzna.

— Jeden z naszych kolegów dostał dwie kule w brzuch. Jest już po operacji, lekarze utrzymują go w śpiączce — informuje Nęcek.

Jedna dziewczyna dostała kulę w głowę i dwie w korpus, druga w szyję, a trzecia dwie kule w nogę i jedną w rękę. Niestety, zanim zacznie chodzić, minie jeszcze wiele miesięcy. Ona straciła też palec

— opowiada.

Była świadkiem zamachu. “Uciekałam i myślałam o dziecku, bo jestem samotną matką”

Dorożkarze zapowiadają szybki powrót na rynek w Krakowie

Środowisku dorożkarzy ciężko będzie się podnieść po zamachu, którego dokonał Michał O. (24 l.) z Ostrowca Świętokrzyskiego. — Myślę, że na przekór temu wszystkiemu trzeba jednak zrobić tak, żeby ten nasz Kraków wrócił do życia, bo w dniu wczorajszym stary Kraków niejako umarł. Mam jednak nadzieję, że powoli, niczym feniks z popiołów nasze miasto się odrodzi — mówi Eryk Nęcek. — Ta zadra w sercu zostanie w nas i bagaż tego, co się wydarzyło na zawsze będzie na naszych barkach. Ale dzisiaj o godzinie dziewiątej, po dwunastu godzinach, wrócił hejnał. I to jest może niejako oznaka, że powoli będziemy wracać do normalności — dodaje.

Wiceprezes krakowskiego stowarzyszenia dorożkarzy zapewnia, że niebawem dorożki wrócą na ulice Krakowa.

Strach zostanie z nami jeszcze długi, długi czas, ale jak tylko będziemy mogli, to przyjedziemy na rynek. Będę pierwszą osobą, która zaprzęgnie konie i tu przyjedzie niczym mój dziadek czy pradziadek. Będę stał na tym rynku na przekór temu panu, który myślał, że jeśli przyjdzie i będzie strzelał, to nas zastraszy. Będzie we mnie strach, ale nie pozwolę, żeby zamachowiec miał satysfakcję

— zapowiada Eryk Nęcek.

Na tej strzelnicy trenował zamachowiec. “U nas się tego nie nauczył”

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl