Home International Syn uratował życie mamie. Dwa lata później jego brat zrobił coś równie...

Syn uratował życie mamie. Dwa lata później jego brat zrobił coś równie niezwykłego. “Jesteśmy kwita”

0
1

W 2023 r. życie Agnieszki Bąk nagle wywróciło się do góry nogami. Usłyszała diagnozę — ostra białaczka. Choroba zajęła znaczną część szpiku. Leczenie nie przyniosło pełnej remisji. Potrzebowała przeszczepu. Problem w tym, że nie udało się znaleźć niespokrewnionego dawcy. Do walki o życie mamy stanęli jej synowie.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Syn oddał mamie komórki macierzyste. Ani przez chwilę się nie wahał

Po badaniach lekarze zdecydowali, że dawcą dla mamy zostanie młodszy syn Jakub. Do przeszczepu doszło 18 marca 2024 r. Jakub podarował mamie coś, czego nie da się wycenić: szansę na dalsze życie.

— To nie było trudne i nic nie bolało. Założono mi wkłucie centralne i przez kilka godzin byłem podłączony do maszyny, która pobierała komórki macierzyste. Jeszcze tego samego dnia mogłem wyjść ze szpitala — opowiada “Faktowi” Jakub Bąk (25 l.).

Dziś w rodzinie potrafią nawet żartować z tego, co przeszli. — Ja mu dałam życie, on mi dał życie — mówi z uśmiechem pani Agnieszka.

— I jesteśmy kwita — odpowiada z radością jej syn.

Mikołaj też chciał ratować mamę. Potem zadzwonił telefon

Rodzina Agnieszki błyskawicznie zmobilizowała się po jej chorobie. Do bazy potencjalnych dawców zapisało się ponad 20 krewnych i znajomych. Jej drugi syn Mikołaj (35 l.) dwa lata później odebrał telefon z Fundacji DKMS. Okazało się, że teraz on może podarować cząstkę siebie.

— Byłem bardzo szczęśliwy, ponieważ przy pierwszej procedurze związanej z mamą oboje stanęliśmy na wysokości zadania, a wybrany został brat. Czułem, że dostałem kolejną szansę i że mogę komuś pomóc — opowiada Mikołaj.

Po serii badań został zakwalifikowany. — Zanim siadłem na fotel i podpięli mnie do maszyn, minęło trochę czasu. Musiałem brać zastrzyki namnażające moje komórki. Potem pochorowały się moje dzieci, więc musiałem izolować się przez kilka dni przed samym pobraniem. Ostatecznie w marcu br. udało się dokonać pobrania w klinice w Gliwicach. Przez pięć godzin krew płynęła z jednej ręki do drugiej. W żaden sposób nie było to bolesne — opowiada Mikołaj Bąk. — Po czasie dowiedziałem się, że przeszczep u 50-letniego pacjenta z Węgier się przyjął. To największa radość.

— Moi synowie ani przez chwilę się nie wahali. Jestem taka dumna — mówi “Faktowi” pani Agnieszka.

Mama dostała nowe życie. Rodzina co roku świętuje rocznicę

18 marca nie jest już dla nich zwyczajną datą. Rodzina traktuje rocznicę przeszczepu jak wielkie święto.

— To nasze święto rodzinne. Zawsze jest tort, spotykamy się i patrzymy sobie w oczy — nie trzeba żadnych słów. Czuję się wspaniale, pełna sił. Podróżuję, chodzę po górach. Żyję pełnią życia — opowiada pani Agnieszka. Po 35 latach pracy w Urzędzie Miasta w Jastrzębiu-Zdroju zdecydowała się także na zawodową zmianę. Dziś pracuje w kinie w Cieszyńskim Ośrodku Kultury.

Ona już wie, że ma wspaniałych synów. — To moi bohaterowie, którzy podarowali cząstkę siebie — mówi wzruszona Agnieszka Bąk.

— Wystarczy się zarejestrować w bazie potencjalnych dawców. To trwa 30 sekund i można komuś uratować życie — mówią Mikołaj i Jakub.

P. S. Katowicki Szpital im. A. Mielęckiego, w którym działa Oddział Hematologii i Transplantacji Szpiku, jest największym w Polsce ośrodkiem pod względem liczby wykonywanych przeszczepień komórek macierzystych. Od rozpoczęcia programu transplantacyjnego wykonano tu ponad 6400 przeszczepień. Prof. Grzegorz Helbig, kierujący oddziałem, podkreśla, że przeszczep komórek macierzystych jest dla części chorych hematologicznych szansą na wyleczenie, a oddanie komórek nie powoduje trwałych konsekwencji zdrowotnych dla dawcy.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl