Byliśmy w domu pogrzebowym. Tak Polacy wybierają trumny i urny
Zakład pogrzebowy w Gdańsku. To tu od 1992 r. pracuje Janina Górska. To już ekspertka od pogrzebów. Jest z rodzinami zmarłych w najtrudniejszych chwilach. Wielu, którzy tu przychodzą, jest zszokowanych. Nie wiedzą, że w zakładzie pogrzebowym jest wybór taki jak w sklepie z innymi artykułami. Półki uginają się od urn, a w trumnach można przebierać. Ludzie, którzy tu pracują, przeżywają ból razem z rodzinami zmarłych.
Katarzyna w rok pochowała 200 zmarłych. “Artur wiedział, że umiera”
To trudna i wymagająca praca. Te wszystkie emocje, które rodziny przeżywają u nas przy biurku, przenoszą się na nas. Nasza praca polega na tym, żeby pomóc tym rodzinom i wesprzeć w tych trudnych chwilach i żeby w miarę możliwości zaspokoić ich potrzeby
— mówi w rozmowie z “Faktem” Janina Górska z Zakładu Pogrzebowego “Zieleń”.
Zdarzają się sytuacje, że płaczą razem z rodzinami.
“Najtrudniejsze są pogrzeby dzieci”. Janina Górska pracuje w zakładzie pogrzebowym od niemal 35 lat
— Tak. Najtrudniejsze są pogrzeby, kiedy załatwiają rodzice pogrzeb swoich dzieci. To są najtrudniejsze rzeczy, jakie mogą tutaj się zdarzyć. Ja to odreagowuję w domu. Idę do ogrodu, koszę trawę i wyrywam zielsko, żeby zapomnieć i zająć myśli zupełnie czymś innym. To jest moja odskocznia, która mi najbardziej pomaga. Ale to i tak niewiele zmienia, bo te myśli wracają wieczorem, kiedy człowiek siedzi i myśli o tym. By tu pracować trzeba kochać ludzi po prostu i zrobić wszystko, żeby oni byli zadowoleni — opowiada nasza rozmówczyni.
Dopytuję, czy jakiś pogrzeb szczególnie zapadł w pamięć pani Janinie.
Najtrudniejszym dla mnie pogrzebem w ostatnim czasie był pogrzeb chłopca, który popełnił samobójstwo. Rozkleiłam się zupełnie wtedy, kiedy jego rodzice zażyczyli sobie portret tego chłopca i zobaczyłam tego chłopaka. Młody, przystojny, wysoki, wysportowany i po prostu zachodziłam w głowę, dlaczego tak jest. Ci rodzice w zasadzie też byli przerażeni, odchodzili od zmysłów i miałam wrażenie, że do nich to nie dociera. To bardzo mocno na mnie podziałało
— mówi Janina Górska.
Pogrzeby w Polsce. Wybór trumien i urn, jak w tradycyjnych sklepach
— Miałam takie sytuacje, że właściwie w końcowej fazie, gdzie już mówiliśmy o kwiatach, o wieńcach do złożenia na grobie, ustalając treść szarfy córka, która załatwiała pogrzeb matki, nagle wybiegła mi od biurka i poszła sobie. Dopiero za jakiś czas wróciła. Gdy wybierała napis na szarfie, zrozumiała, że to wszystko jest nieodwracalne, że jej mama nie wróci — dodaje.
Niewiele osób wie, że do zakładu pogrzebowego można przyjść, wybrać urnę czy trumnę, tak jak w tradycyjnych sklepach kupujemy odzież czy inne rzeczy.
Mamy całe mnóstwo urn. Tych urn jest do wyboru tutaj ok. 250, trumien zawsze mamy powyżej 40. Z każdą rodziną tutaj przychodzimy i mogą wybrać, dotknąć konkretnej urny czy trumny.
— pani Janina stoi przy jednej z ekspozycji i trzyma w dłoniach jedną z urn. Okazuje się, że to specjalna urna biodegradowalna, która bardzo szybko się rozkłada.
“Zatrzymał się przy fioletowej trumnie i powiedział: ta żadna inna”
Są też urny w różnorakich kolorach, kształtach: na przykład w kształcie piłki nożnej, kasku motocyklowego czy zbiornika paliwa. Jedne z plastiku, inne z kamienia czy ceramiki lub drewna. Jedne bogato zdobione, inne nie. Są też urny wykonane przez trójmiejskich artystów, które mają niepowtarzalne wzory, kolory i zdobienia.
Czym kierują się rodziny przy wyborze?
Bardzo często kierują się zawodem, w jakim pracowała osoba zmarła, albo kolorem, jaki dana osoba lubiła. Niektórzy wybierają kolorowe urny, bo na przykład mówią, że ich mama była taką kolorową papużką i lubiła różowy kolor. Mieliśmy taką sytuację, że pan przyszedł, wybierał trumnę dla żony. Podszedł do fioletowej i powiedział, że ta, żadna inna, bo jego żona będzie pochowana w ubraniu w takim kolorze
— mówi ekspertka.
Pogrzeby owiane tajemnicą. Grabarz odsłania kulisy
Takie urny i trumny wybierają Polacy
— Na przykład dzisiaj miałam rodzinę, sześć osób. Przyszliśmy tutaj wybierać trumnę. Pytam, doradzam, patrzę, a państwo mówią: my sobie wyobrażaliśmy, że to musi być Mercedes wśród trumien i szukali tego Mercedesa. Jednogłośnie wybrali lakierowaną dębową trumnę — opowiada pani Janina.
Był czas, kiedy rodziny poszukiwały urn zdobionych motylami, bo taką widzieli na pogrzebie Kory. Rodziny zmarłych dzieci najczęściej wybierają kolorowe trumny: różowe, liliowe, seledynowe, granatowe.
To trumny wybierane szczególnie dla dziewczynek. W ich ulubionych kolorach. Kiedyś jedna mama wybrała różową trumnę dla swojej córeczki. Poprosiła też, byśmy ją pomalowali w kwiatki, takie margaretki, i to zrobiliśmy. Rodziny mówią nam też, że przy wyborze kontaktują się z osobą zmarłą. Słyszę wtedy: ona im zaraz podpowie. Idą, idą, stają przy trumnie, mówią: “to ta” i wtedy jest koniec wyboru, bo właśnie została wybrana.
— mówi “Faktowi” Janina Górska.
/7
Materiały Redakcyjne
Janina Górska od 1992 r. pracuje w zakładzie pogrzebowym w Gdańsku. Przyznaje, że czasem płacze razem z rodzinami.
/7
Materiały Redakcyjne
Janina Górska od 1992 r. pracuje w zakładzie pogrzebowym “Zieleń” w Gdańsku.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl









