Fale delikatnie uderzały o jej boki. Ona tkwiła w miejscu. Namacalny dowód tragedii. Przypadkowi świadkowie wezwali na pomoc służby.
Pusta łódka z włączonym silnikiem. Tragedia na Martwej Wiśle
Piątkowe popołudnie, 6 listopada, na Martwej Wiśle w Gdańsku. To wtedy służby otrzymały zgłoszenie o pustej łódce w rejonie mostu w Sobieszewie (dzielnica miasta). Sprawa była o tyle niepokojąca, że w łódce był włączony silnik. Jakby ktoś jeszcze przed chwilą z niej korzystał.
Akcja 462. O godz. 13.39 Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Gdańsku powiadomił Morskie Ratownicze Centrum Koordynacyjne w Gdyni, że w rejonie mostu w Sobieszewie, w trzcinach stoi łódka z pracującym silnikiem, ale nikogo nie ma na pokładzie ani w pobliżu
– poinformował Sebastian Kluska, dyrektor Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa.
Na miejsce wysłano kilka jednostek, m.in. łódź i statek ratownicze. Wykorzystano również dron. W akcji brali udział gdańscy policjanci i strażacy. Okazało się, że w wodach Martwej Wisły zaginął wędkarz.
Koło godz. 15 strażaccy nurkowie zlokalizowali zaginionego mężczyznę. Był reanimowany. Niestety, nie udało się go uratować. Zmarły miał 39 lat.
Trwa ustalanie okoliczności tragedii. Sprawę nadzoruje prokuratura.
Jak wspomniał dyrektor Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa, tego dramatu można było uniknąć, “używając kamizelki za 100 zł”.
(Źródło: Fakt.pl, media społecznościowe)
/4
Służba SAR – BSR Świbno
Łódka z włączonym silnikiem.
/4
Służba SAR – BSR Świbno
Akcja służb na Martwej Wiśle.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl









