Tragedia w Krakowie. 12-letnia Ela nie żyje. Przed szkołą nastolatki ktoś położył te rzeczy

0
1

Śmierć nastolatki to niewyobrażalny dramat. Trudno znaleźć słowa, by oddać, co czują bliscy Eli. Mnóstwo pytań zadają sobie osoby, z którymi w ostatnim czasie dziewczynka się kontaktowała i przyjaźniła. Z ich opisu wyłania się obraz dziecka o dwóch twarzach. Na pozór wesoła i szczęśliwa nastolatka, która była nad wyraz inteligentna. Z drugiej strony dziewczynka, która musiała mieć ogromne problemy. Czy ktoś ich nie dostrzegł? Czy była hejtowana? Jakie decyzje wpłynęły na to, że dzisiaj nie ma jej już z nami?

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Ela umówiła się z przyjaciółmi. Już nie wróciła do domu

Przypomnijmy, w czwartek 21 maja dziewczynka po spotkaniu ze znajomymi nie wróciła do domu. Pojechała autobusem w stronę Lasku Wolskiego. Ogrom służb zaangażowano do jej poszukiwań. W sobotę przyszła tragiczna wiadomość. Ciało dziewczynki znaleziono w lesie. — Dzisiaj odbyła się sekcja zwłok. Wstępnie wykluczono udział osób trzecich. Prokurator wszczął śledztwo, aby wyjaśnić wszystkie okoliczności tej śmierci. Będziemy przesłuchiwać rodzinę i m.in. znajomych zmarłej nastolatki — powiedział “Faktowi” Tomasz Waszczuk, rzecznik prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Z informacji, do których udało nam się dotrzeć, wynika, że w dniu zaginięcia dziewczynka opuściła szkołę w dobrym nastroju. Z monitoringu nie wynikało nic niepokojącego. Wychodziła uśmiechnięta, zadowolona, nic nie wskazywało na to, że może wydarzyć się coś tak dramatycznego.

Szkoły w żałobie. Uczniowie mogą korzystać pomocy psychologa

Ela była uczennicą piątej klasy SP nr 31. Rok wcześniej chodziła do SP nr 19. — Dziewczynka dobrze funkcjonowała w klasie, była pełna energii, trzymała się głównie z ekipą chłopaków, z nimi najlepiej się dogadywała. Jesteśmy wstrząśnięci tym, co się stało — powiedziała “Faktowi” Beata Chwaleba, zastępca dyrektora SP nr 19 w Krakowie. — Nasza podstawówka jest powoli wygaszana, rodzice ją przenieśli być może właśnie z tego powodu — dodaje.

Szkoła nr 31 nie chciała się wypowiadać w tej kwestii, gdy zapytaliśmy, czy dziewczynka nie była ofiarą hejtu. Dyrektor przesłała jedynie e-mail, z którego wynika, że szkoła robi wszystko, aby zaopiekować się dziećmi i ich rodzinami po niewyobrażalnej tragedii.

— Sprawa jest badana przez policję, nie komentujemy jej — poinformowała Liliana Majda-Niezgoda, dyr. podstawówki nr 31.

Od piątku w obu szkołach, z którymi związana była Ela, prowadzona jest intensywna pomoc psychologiczno-pedagogiczna. Obejmuje zarówno uczniów, jak i ich rodziców. Chcemy dać dzieciom przestrzeń do przeżycia tej traumy — podkreśla w rozmowie z “Faktem” Magdalena Mazur, dyrektor wydziału edukacji Urzędu Miasta Krakowa.— Trwają indywidualne rozmowy z uczniami, spotkania z rodzicami, pracują psychologowie i specjaliści od interwencji kryzysowej.

Uczniowie zostali poinformowani o śmierci koleżanki, ale — jak zaznacza miasto — bez wchodzenia w szczegóły dotyczące przyczyn.

Przyjaciele Eli są w szoku

Z relacji osób, z którymi udało nam się porozmawiać, wynika, że dziewczynka była lubiana i dobrze odnajdywała się wśród rówieśników.

— Czuła się dobrze, miała koleżanki i przyjaciół. Niedawno wróciła bardzo zadowolona z zielonej szkoły, była chwalona przez wychowawczynię — mówią osoby znające kulisy sprawy.

— To była pogodna, aktywna dziewczynka. Biegała, wspinała się na drzewa, była pełna energii. Trudno to zestawić z tym, co się stało — mówią jej koleżanki.

Nie wszystkie jednak mają taki obraz nastolatki. — Ostatnio ubierała się na czarno, może poznała jakieś złe towarzystwo? — dodają inni.

Na razie nie są znane dokładne okoliczności śmierci Eli. Śledczy prowadzą postępowanie i analizują m.in. jej telefon, laptop oraz aktywność w sieci. Sprawdzają różne wątki — zarówno szkolne, jak i domowe. Przy każdej takiej tragedii czynników może być bardzo wiele.

Jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji, szkoła nie odnotowała sygnałów świadczących o hejcie, czy wykluczeniu rówieśniczym.

Znicze, kwiaty i miś pod szkołą

Najważniejsze jest dziś wsparcie i ochrona młodych ludzi, którzy próbują zrozumieć to, co się wydarzyło. Tragedia 12-letniej Eli pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi. Jedno jest pewne — dla jej bliskich i szkolnej społeczności to dramat, którego skutki będą odczuwalne jeszcze długo.

Pod szkołą, do której chodziła Ela, jej koleżanki i koledzy zapalają znicze, składają kwiaty. Postawili dużego misia, takiego jak lubiła ich zmarła koleżanka. Zostawili też tornistry na znak, że tutaj jeszcze w ub. tygodniu ich roześmiana koleżanka uczyła się razem z nimi w szkolnej ławce.

Mama 12-letniej Eli napisała dwa słowa po śmierci córki. Ludzie zaczęli ustawiać znicze

W Lesie Wolskim znaleziono zwłoki 12-latki. Rodzina zidentyfikowała ciało Eli

/5

Rafał Klimkiewicz / Edytor

Przed SP nr 31 w Krakowie uczniowie zostawiają pamiątki. Tak wspominają zmarłą koleżankę.

/5

Rafał Klimkiewicz / Edytor

Miś i tornister przed podstawówką, do której teraz chodziła 12-latka.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl