Tragiczny finał interwencji służb. Henio nie żyje, aktywiści oskarżają księdza

0
5

Jak donosi warszawska “Gazeta Wyborcza”, do zdarzenia doszło w piątek, 24 kwietnia, przy ul. Markiewicza na Bemowie. Dokładniej na placu zabaw przy Domu Zakonnym Sióstr Michalitek. W tej okolicy od tygodnia miał pojawiać się dzik. Zdaniem części mieszkańców nie był agresywny. Otrzymał nawet swoje imię, Henio.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Zwierzę miało zostać uwięzione na terenie niewielkiego, ogrodzonego placu zabaw około godz. 10 rano. Zdaniem aktywistów rozmawiających z dziennikarzami, dzika zamknąć miał tam jeden z księży, który następnie zadzwonił na policję.

Ugodziła partnera nożem. Wyrok wprawia w osłupienie. Sąd: to nie zabójstwo

Policja, która zjawiła się na miejscu, przez około cztery godziny pilnowała furtki oraz placu zabaw. Henio w tym czasie zdążył napić się wody z baseniku oraz usnąć w piaskownicy. Zwierzę nieświadome całego galimatiasu związanego z jego obecnością, niezmącenie odpoczywało. Nawet mimo coraz liczniejszego tłumu ludzi.

Przed ogrodzeniem zebrała się grupa kilkudziesięciu aktywistów oraz mieszkańców, którzy protestowali przeciw odstrzeleniu dzika. Żaden z duchownych ani sióstr zakonnych nie chciał komentować sprawy dla mediów. Wcześniej, jak donoszą aktywiści, jeden z księży miał powiedzieć, że “dzik nie ma duszy”, co rozsierdziło zgromadzonych.

Protesty nie uratowały Henia

Mimo protestów i prawnych przepychanek ostatecznie łowczy Lasów Miejskich Warszawa strzelił do dzika strzykawką z broni Palmera. Przerażone zwierzę biegało przez kilkanaście sekund, po czym padło przy ogrodzeniu. W tle słychać było okrzyki “mordercy”.

To pierwsza publiczna akcja zabicia dzika po ostatnich głośnych przypadkach na Mokotowie i Bemowie. Wtedy miasto przepraszało za podjęte działania. Tym razem ciało dzika wyniesiono na noszach i przykryto czerwoną tkaniną.

Cała sprawa odbiła się szerokim echem w sieci. Internauci nie szczędzą gorzkich słów kierowanych zarówno wobec duchownych, jak i władz miasta. W rozmowie z dziennikarzami dyrektor Lasów Miejskich, Karol Podgórski, potwierdził uśmiercenie zwierzęcia.

18-latka przestała oddychać w autobusie. O kierowcy rozpisują się w sieci

21 lat za kratami za morderstwo. Sosnowski: “Udowodnię swoją niewinność”

/6

Marek Berezowski / Reporter

Dzik miał pojawiać się w okolicy od około tygodnia.

/6

Marek Berezowski / Reporter

Zwierzę po wypiciu wody z baseniku położyło się w piaskownicy.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl