Lekarze wykryli u niego złośliwy nowotwór jelita grubego w IV stadium. Wszystko zaczęło się od bólu pleców. Początkowo pan Kuba nie podejrzewał, że za dolegliwościami kryje się tak poważna choroba. Myślał, że wiążą się one z charakterem wykonywanej pracy. Nic nie wskazywało na to, że wkrótce przyjdzie mu stoczyć najważniejszą walkę w życiu — walkę o zdrowie i możliwość patrzenia, jak dorasta jego dziecko.
Trzy miesiące po narodzinach syna usłyszał straszną diagnozę
— Przeszedłem radioterapię, dwie poważne operacje i kolejne cykle chemioterapii. Za mną są również liczne komplikacje, nieplanowane zabiegi, badania, pobyty w szpitalu. Każdy etap leczenia jest dla mnie ogromnym wyzwaniem, zarówno fizycznym, jak i psychicznym. Niestety, choroba nie dawała za wygraną, pojawiły się przerzuty — opowiada “Faktowi”.
Mimo trudnych doświadczeń 33-latek nie zamierzał się poddawać. Postanowił szukać innych możliwości. Badanie molekularne dało nadzieję na zastosowanie terapii, która może pomóc w jego przypadku. Pojawił się jednak poważny problem — leczenie nie jest refundowane przez NFZ.
Każde trzy tygodnie leczenia to 18 tys. zł. Walczy z przeciwnikiem, jakim jest nowotwór
Koszt jednego wlewu chemioterapii wynosi aż 18 tys. zł, a terapię trzeba powtarzać co trzy tygodnie. Początkowo Jakub sam finansował leczenie. Kontrolna tomografia wykazała poprawę, a lekarz zdecydował o kontynuowaniu terapii. To dało mu nadzieję, której tak bardzo potrzebuje.
— Po ponad 2 latach, nieskutecznych próbach i pogarszającym się stanie zdrowia, wreszcie pojawiła się szansa, której nie chcę stracić. Po raz pierwszy od dłuższego czasu mam powód, by z większą nadzieją patrzeć w przyszłość — dodał pan Kuba.
Dziś jednak koszty przekraczają jego możliwości. Choroba uniemożliwiła mu pracę, a zasiłek rehabilitacyjny dobiegł końca. Do wydatków na leczenie dochodzą badania, konsultacje i dojazdy do specjalistów.
Dlatego ruszyła zbiórka na dalsze leczenie Kuby. Jej celem jest zebranie 500 tys. zł. Każda wpłata i każde udostępnienie mogą pomóc mu kontynuować terapię. Do tej pory udało się uzbierać ponad 125 tys. zł.
Kuba chce przede wszystkim żyć. Chce patrzeć, jak jego synek rośnie, wspierać go, uczyć i pokazywać mu świat. Zamiast przeżywać beztroskie chwile młodego ojcostwa, musi mierzyć się z chorobą i ogromnymi kosztami leczenia.
Dziś jego rodzinie potrzebne jest wsparcie. Bo za każdą wpłatą kryje się coś więcej niż pieniądze — szansa na kolejne dni, wspólne chwile i przyszłość, którą 33-latek chciałby przeżyć u boku swoich najbliższych. Ty również możesz pomóc panu Kubie: pomóż mi walczyć dalej!
— Z całego serca dziękuję każdemu, kto zdecyduje się mnie wesprzeć. W tej trudnej drodze świadomość, że nie jestem sam, znaczy dla mnie naprawdę wiele. Dziękuję, że dajecie mi szansę walczyć dalej — dodaje na koniec rozmowy 33-latek.
Zobacz też:
Lekarka walczy o życie po porodzie. “Maja synka mogła trzymać tylko dwie godziny”
/1
pomagam.pl
Pan Kuba zbiera na bardzo kosztowne leczenie. Koszty są ogromne.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl









