Dramat rozegrał się 20 listopada 2025 r. w mieszkaniu w kamienicy przy ul. Kolejowej w Poznaniu. Magda i Sandra z jeszcze jedną kobietą zajmowały wspólnie lokal. Każda miała do dyspozycji swój pokój z aneksem kuchennym. Sandra była zła, że w mieszkaniu nie działa internet. Według poszkodowanej swoją frustrację postanowiła wyładować na niej. Według relacji ofiary, napastniczka rzuciła się na nią z nożem. Zaatakowanej studentce nie udało się wezwać telefonicznie pomocy, ale zdołała zabarykadować się w pokoju. Zakrwawiona pojawiła się w oknie i wzywała pomocy. Kiedy policja przyjechała na miejsce, Magda miała tak wiele ran, że trudno było zatamować krew. Policjant musiał jechać w karetce do szpitala, bo ratownicy mieli zbyt mało rąk, by należycie zająć się poszkodowaną. Sandrę funkcjonariusze znaleźli w jej pokoju. Usiłowała popełnić samobójstwo.
Atak na studentkę w Poznaniu. Ruszył proces
W piątek, 30 października, przed Sądem Okręgowym w Poznaniu ruszył proces Sandry T. Prokuratorka odczytała listę obrażeń Magdy, wśród których były m.in. liczne rany kłute tułowia i grzbietu, uraz klatki piersiowej, rany szyi, uszkodzenie płuc i przecięcie tętnic międzyżebrowych. Doprowadziło to do wstrząsu krwotocznego, skutkującego dwukrotnym zatrzymaniem akcji serca i wymagającego kilkuminutowych resuscytacji.
Ponieważ Sandra T. nie chciała składać w sądzie wyjaśnień, odczytano te ze śledztwa. W nich oskarżona twierdziła, że to Magda pierwsza ją popchnęła podczas scysji o internet.
“Jestem osobą wrażliwą i często dawałam się poniżać i gnębić z tego powodu, że nie mam jednego oka. Wtedy zdecydowałam, że się nie dam i szarpnęłam ją za włosy i zrobiła się z tego bójka. Broniłam się. Szarpnęłam ją za włosy, ona popchnęła mnie z całej siły na lustro, które było przy drzwiach po prawej stronie. (…) Zdążyłam się obrócić i puściłam jej włosy. Ona upadła na te kawałki lustra. Podałam jej rękę, żeby wstała. Ona pociągnęła mnie do siebie i zaczęła mnie przyduszać. Zaczęłam tracić tlen. Mocno mnie dusiła na szyi, złapałam kawałek szkła i zaczęłam na oślep jej wbijać w celu samoobrony” — brzmiały odczytane zeznania.
Stwierdziła też, że raniła tylko odłamkiem lustra i nie wie, skąd wzięły się rany od noża.
Jak ona mi zaczęła ciąć gardło, to ja już byłam w amoku
— wyjaśniała.
Już w sądzie dodała: chciałam podtrzymać swoje wyjaśnienia. Ja nie chciałam nikomu zrobić krzywdy. Nic nie zrobiłam. Ja nic do tej dziewczyny nie miałam. Nie wiem, jak ta sytuacja wyszła. To jakaś masakra. Naprawdę nie pamiętam tego noża.
Zaatakowana studentka zeznawała w sądzie. Mówiła o traumie.
Oskarżona, składając te wyjaśnienia, płakała na sali sądowej.
Miała dziś składać wyjaśnienia i odpowiadać na pytania, ale jej stan emocjonalny dziś na to nie pozwala. Nie wykluczam, że na późniejszym etapie postępowania je złoży
— stwierdził obrońca Sandry T.
Ostatecznie oskarżona opuściła salę rozpraw i została odwieziona do aresztu. Po jej wyprowadzeniu wróciła natomiast poszkodowana Magda, która wcześniej ją opuściła, bo nie mogła wytrzymać widoku swojej byłej współlokatorki. Podczas swoich zeznań była roztrzęsiona. Z płaczem wspominała koszmar, który przeżyła.
Zabójstwo Moniki z Żernik. Sąd odwoławczy: jednoznacznie niehumanitarne
30 lat od zaginięcia Andżeliki. Ciotka zarzuca policji opieszałość
/11
P.F.Matysiak / newspix.pl
Pokrzywdzona i oskarżona były współlokatorkami.
/11
P.F.Matysiak / newspix.pl
Oskarżona została doprowadzona na rozprawę z aresztu.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl








