To finał jednej z najbardziej niezwykłych historii, o których “Fakt” pisał wielokrotnie. Wszystko zaczęło się w 2015 r. Na gruzowisku przy ul. Dąbrowskiej w Wodzisławiu dwaj mężczyźni zbierający złom znaleźli zardzewiałą skrzynkę. W środku były brylanty, złote monety i kosztowna biżuteria.
Tak złomiarze znaleźli tajemniczy skarb w Wodzisławiu
Wojciech S. (miał wtedy 32 lata) i Andrzej W. (wówczas 52 lata), podopieczni MOPS-u, z dnia na dzień zaczęli żyć inaczej. Zamiast martwić się o każdy grosz, jeździli taksówkami i przestali korzystać z pomocy społecznej. Szybko jednak wyszło na jaw, że ich nagły przypływ gotówki ma związek z tajemniczym znaleziskiem. Część skarbu sprzedali, część przetopili u złotnika. Policji udało się zabezpieczyć resztę klejnotów.
Przez lata śledczy próbowali ustalić, do kogo należały precjoza. Bez skutku. Dziś również nie ma jednoznacznej odpowiedzi. — Być może był to skarb ukryty w 1945 r., gdy przez te tereny przetaczała się wojna. Ktoś go schował i już nigdy po niego nie wrócił — mówi Sławomir Kulpa, dyrektor wodzisławskiego muzeum.
Dwie kobiety walczyły o skarb. Tajemnica nierozwiązana od 11 lat
Wokół znalezionych precjozów pojawiło się wiele teorii. Jedni wskazywali, że należały do bogatej rodziny z Radlina. Inni byli przekonani, że kosztowności mogły należeć do zamożnego gospodarza, którego majątek przez przypadek trafił na gruzowisko wraz z ziemią i gruzem ze starego domu. Przez 11 lat śledztwa nie udało się ustalić, do kogo należały kosztowności.
Z redakcją “Faktu” skontaktowały się dwie kobiety, które próbowały dochodzić praw do kosztowności. Jedna z nich była przekonana, że skarb należał do jej dziadka, który przez lata gromadził złoto i stare monety. Druga, Jolanta Szczotok (63 l.) z Niemiec, twierdziła, że rodzinny skarb ukrył jej dziadek Franciszek Malik z Radlina. — Cała rodzina wiedziała, że dziadek schował brylanty. Tylko nikt nie wiedział gdzie — mówiła “Faktowi” Jolanta Szczotok. Po latach sporów obie musiały pogodzić się z tym, że pochodzenia skarbu nie uda się udowodnić.
Brylanty z wysypiska miały trafić na licytację. Muzeum wstrzymało sprzedaż
Przez te wszystkie lata brylanty z wysypiska przeleżały w urzędowych szafach. Na początku 2026 r. sąd orzekł przepadek kosztowności na rzecz Skarbu Państwa. Eksperci wycenili jeden z pierścieni z dawnym brylantowym szlifem na 95 tys. zł. Do sprzedaży miały trafić także zawieszka i pięć mniejszych diamentów. Licytacja była już przygotowana. Miała odbyć się 27 marca. W ostatniej chwili zareagowało jednak wodzisławskie muzeum.
— Zobaczyłem, że te przedmioty mają wartość historyczną i nie powinny zostać sprzedane — mówi “Faktowi” dyrektor Muzeum w Wodzisławiu Śląskim, Sławomir Kulpa, który wstrzymał licytację.
Skarb z wysypiska trafił do Muzeum w Wodzisławiu Śląskim. Kiedy zostanie pokazany?
W czwartek 29 października skarb z wysypiska zostały uroczyście przekazane do Muzeum w Wodzisławiu Śląskim. Zdaniem rzeczoznawców część biżuterii pochodzi prawdopodobnie z okresu międzywojennego.
— Najcenniejszy jest ręcznie wykonany pierścionek z dawnym brylantowym szlifem. Jest wart 95 tys. zł. To przykład kunsztownej, jubilerskiej pracy. Możemy mówić, że wykonano precjoza w latach 20. lub 30. ubiegłego wieku — tłumaczy mistrz złotnictwa i rzeczoznawca diamentów Krzysztof Olszak. — Po wielu latach te piękne przedmioty znalazły właściwe miejsce.
Na razie kosztowności oglądali tylko dziennikarze. Nim trafią za muzealną szybę, trzeba dla nich przygotować odpowiednie zabezpieczenie. — Na stałą ekspozycję trafią w przyszłym roku. Będą eksponowane w pancernej gablocie, aby nie kusiły złodziei — mówi dyrektor muzeum.
Sławomir Kulpa zapowiada jednak specjalne wydarzenie pod nazwą “Wieczór z diamentami”. Ma się ono odbyć jeszcze w listopadzie bieżącego roku. Wtedy mieszkańcy po raz pierwszy będą mogli z bliska nacieszyć oczy słynnymi klejnotami.
— Bardzo się cieszę, że wreszcie będę mogła je zobaczyć. Nadal wierzymy, że należały do naszego dziadka, ale pogodziliśmy się z tym, że nie udało się tego udowodnić. Ich miejsce jest w muzeum — powiedziała Jolanta Szczotok.
Poszli na spacer w góry, znaleźli fortunę. W niepozornej puszce ukryto prawdziwy skarb
Kosili trawę przy autostradzie. Nie spodziewali się takiego znaleziska. Jest warte 1,4 mln zł.
/11
Fakt.pl, Dawid Markysz/Edytor
Jest finał głośnej sprawy skarbu znalezionego na wysypisku w Wodzisławiu Śląskim.
/11
Fakt.pl
W 2015 r. na wysypisku przy ul. Dąbrowskiej złomiarze znaleźli szkatułkę z klejnotami.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







