W 2016 r., pięć lat bo brutalnym zabójstwie 13-letniej Izy Strzałkowskiej z Gdyni, udało nam się odbyć poruszającą rozmowę z jej mamą. Pani Małgorzata opowiedziała wówczas o swoim bólu po śmierci córki, a także o swoich podejrzeniach wobec sprawcy.
Zabójstwo Izy Strzałkowskiej. Jej mama mówiła nam o swoich podejrzeniach na temat sprawcy
— Po śmierci Izy odcięłam się od świata. Tamto życie przestało mieć jakikolwiek sens, jakąkolwiek wartość. Ogromną nienawiść żywiłam do tego człowieka. Nie funkcjonowałam przez rok. Przez pierwsze dwa tygodnie nic nie jadłam, nie piłam, nie myłam się. Chciałam się wszystkiego pozbyć: domu, samochodu, pieniędzy. Chciałam wziąć karton i zamieszkać pod obwodnicą…, ale z nią. Dzisiaj wiem, że Iza wróciła do Boga i czeka na mnie — mówiła w rozmowie z “Faktem” mama zamordowanej nastolatki.
Iza wraz z rodzicami i starszym bratem mieszkała w Gdyni Dąbrowie na osiedlu domków jednorodzinnych. Pani Małgorzata nie spodziewała się, że w tak spokojnej okolicy jej córce może grozić cokolwiek złego.
— To bardzo spokojna, otoczona lasem okolica, gdzie wszyscy znają się z widzenia. Mieszkamy tam od 78. roku i nigdy wcześniej nic złego się w tym miejscu nie wydarzyło — opowiadała nam pani Małgorzata.
Aż do 23 sierpnia 2011 r. Tego feralnego dnia 13-letnia wówczas Iza wyszła na chwilę, by odprowadzić przyjaciółkę na przystanek przy ulicy Rdestowej w Gdyni. Obiecała rodzicom, że za chwilę wróci.
— Prosiłam, żeby wzięła ze sobą psa, ale powiedziała, że idzie tylko na chwilę, i że zajdzie jeszcze do sklepu. Wyszły z domu po godz. 19.00. Autobus miał przyjechać o godz. 20.22 — wspominała tragiczny dzień mama Izy.
Mama Izy widziała zabójcę córki? “Myślę, że to był on”
Pani Małgorzata opowiedziała o spotkaniu mężczyzny, który — według niej — mógł być zabójcą jej córki. W kontekście tego, co wiemy dzisiaj, podejrzenia, którymi się wówczas z nami podzieliła, mrożą krew w żyłach. około godz. 20.00 pani Małgorzata, w oczekiwaniu na powrót córki, wyszła z psem na spacer. To właśnie wtedy jej uwagę zwrócił nieznajomy mężczyzna.
— Wracając z psem zauważyłam mężczyznę, który na mój widok odwrócił się i poszedł w drugą stronę. Był potężnej postury. Mógł mieć około 1 m 80 cm wzrostu. Pamiętam, że miał dłuższe, proste, dosyć ciemne włosy. Moją uwagę zwróciła jego lekko przygarbiona sylwetka i długi, biały t-shirt. Wyglądał, jakby czymś się denerwował. Myślę, że to był on. Tylko skąd mogłam wtedy wiedzieć, że czaił się na moje dziecko… — opowiadała pani Małgorzata.
Kiedy zaczął zapadać zmrok, a Iza wciąż nie wracała do domu, jej mama zaczęła się niepokoić.
— Czułam dziwny lęk. O godz. 20.33 wysłałam córce pierwszego sms-a. Nie odpowiedziała. Wysłałam jej trzy kolejne wiadomości. Nadal nie było odpowiedzi. Zaczęłam do niej dzwonić, ale jej telefon milczał — opowiadała pani Małgorzata.
To rodzice znaleźli ciało Izy. “Bardzo walczyła o życie…”
Kobieta wraz z mężem wyruszyła na poszukiwania córki. Ich finał okazał się tragiczny.
— Szłam drogą, którą poszły dziewczynki. Najpierw jej nie zauważyłam. Minęłam miejsce, w którym leżała i poszłam dalej. Później zdałam sobie sprawę, że skrawek łąki, który minęłam wyglądał, jakby zryły go dziki. Ta myśl kazała mi zawrócić i jeszcze raz sprawdzić to miejsce. Przyjrzałam się dokładniej i wtedy dostrzegłam jej but. Krzyknęłam do męża, że Iza musi gdzieś tu być. Po chwili ją zobaczyłam. Leżała w trawie, jakieś dwa metry od drogi. Dookoła widniały ślady po walce. Bardzo walczyła o życie… — mówiła z płaczem pani Małgorzata.
Najpierw wraz z mężem desperacko reanimowała córkę. Robili to do czasu przyjazdu służb. Wówczas pani Małgosia była pewna, że Iza jeszcze żyje.
— Myślałam, że ona żyje, że jest nieprzytomna. Najpierw reanimowałam ją z mężem, później jeszcze z policjantem. Dopiero po około 40 minutach przyjechało pogotowie. Reanimacja nie przyniosła rezultatu. Później dowiedziałam się, że córka nie żyła już od godz. 20.37, a ja ją znalazłam około godz. 22.00 — relacjonowała pani Małgosia.
Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci Izy było uduszenie. Śledczy ustalili, że zabójstwo miało podłoże seksualne. Kluczowym dowodem w sprawie był materiał DNA sprawcy pobrany z ciała dziewczynki.
Śledczy rozpatrywali wszystkie możliwe scenariusze zbrodni. Podejrzewano osoby handlujące na pobliskiej giełdzie, a także robotników, którzy remontowali mieszkania w okolicy Dąbrowy. Nie wykluczano także wersji, że sprawca mógł przebywać poza granicami kraju.
“Dopadł ją pod samym domem”
Mama Izy od początku podejrzewała, że zabójca jej córki musiał mieszkać w okolicy i od dłuższego czasu obserwować jej córkę.
— Jestem przekonana, że zrobił to mężczyzna, którego widziałam podczas spaceru z psem. To było 40 minut przed zabójstwem Izy. Czaił się na nią, ale nie wiedział, którą drogą będzie wracała. Do naszego domu prowadzą trzy ścieżki i nigdy nie było wiadomo, którą drogą wróci Iza. Widocznie tego dnia był już w takiej desperacji, że dopadł ją pod samym domem — mówiła nam pani Małgorzata.
O swoich podejrzeniach poinformowała też policjantów. — Składałam zeznania trzy miesiące po śmierci Izy, ale policja nie wzięła pod uwagę tego co mówiłam. Szukali szczupłego blondyna, a to zupełnie inny człowiek. Być może kiedyś go znajdę — oznajmiła wówczas pani Małgosia.
Nie doczekała zatrzymania sprawcy. Zmarła w 2021 r. Podczas naszej rozmowy wyznała, że nie może doczekać się momentu aż znowu spotka się z Izą. Ta myśl pozwalała jej przetrwać.
— Przez długi czas miałam pretensje do Boga. Pytałam dlaczego? Dlaczego mnie to spotkało? Spokój poczułam dopiero w momencie, w którym zrozumiałam, że życie się tutaj nie kończy. Psycholodzy, psychoterapeuci, używki — nikt i nic nie pomoże, jeśli nie będziemy mieli nadziei na spotkanie ze zmarłymi. Ja dałam Izie ciało, ale duszę i życie dał jej Bóg. Wróciła do niego i czeka na mnie… — mówiła pani Małgosia.
Wyznała też, co myśli na temat mordercy jej dziecka.
— Gdybym żyła nienawiścią i poszukiwała tego człowieka, straciłabym pięć lat. Jeśli go złapią, będę mu strasznie współczuła. Mnie to już ani nie pomoże, ani nie zaszkodzi. Mogę się tylko modlić o jego nawrócenie, żeby już nigdy nikogo nie skrzywdził. Współczuję matce tego człowieka, że wydała na świat kogoś, kto był w stanie zrobić coś tak potwornego… — podkreśliła mama Izy.
Przełom w sprawie zabójstwa 13-letniej Izy z Gdyni
W czwartek, 23 lipca, Prokuratura Regionalna w Gdańsku i Archiwum X ogłosiły przełom w sprawie zabójstwa 13-letniej Izy Strzałkowskiej.
Funkcjonariusze Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku, na polecenie prokuratora Prokuratury Regionalnej w Gdańsku, 21 lipca 2026 r. w Gdyni zatrzymali 37-latka, któremu prokurator przedstawił zarzut zabójstwa w związku ze zgwałceniem 13-letniej Izabeli Strzałkowskiej, w dniu 23 sierpnia 2011 r. w Gdyni. Postanowieniem sądu został on tymczasowo aresztowany na trzy miesiące
— przekazał “Faktowi” prok. Mariusz Marciniak, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Gdańsku.
Zatrzymanie było możliwe dzięki nowatorskiej w Polsce metodzie genealogii genetycznej. Udało się dopasować materiał DNA zabezpieczony na ciele zamordowanej Izy do kodu genetycznego w sieci baz danych, w których ludzie szukają swoich przodków. Tam natrafiono na DNA zbliżone do profilu sprawcy. Okazało się, że to krewny Michała S.
Podejrzenia pani Małgorzaty odnośnie sprawcy potwierdziły się. To człowiek, który mieszkał w okolicy. Po zabójstwie Izy nie uciekł, nie wyprowadził się. Sam został ojcem dwójki dzieci, prowadził ustabilizowany tryb życia i cały czas mieszkał w pobliżu rodziny, której zrujnował życie.
Tak żył podejrzany o zabójstwo 13-letniej Izy. “Nigdy bym nie pomyślała, że to on”
Przełom w sprawie zabójstwa sprzed 15 lat. Tak zareagował tata Izy
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl



