Home International Wśród nastoletnich katów byli Polacy. Ich sąsiedzi: Narzekają na zabrane im telefony

Wśród nastoletnich katów byli Polacy. Ich sąsiedzi: Narzekają na zabrane im telefony

0
1

BILD szukał śladów w niemiecko-polskim mieście przygranicznym. Brutalne nagrania szybko rozeszły się po mediach społecznościowych. We Frankfurcie nad Odrą niemal każdy mówi o tej sprawie. Zielona metalowa brama przy nowym budynku szkoły Kleista jest zamknięta na głucho, plac zabaw za nią pusty. Mimo to wielu przechodniów zatrzymuje się, patrzy przez płot. Niektórzy robią zdjęcia telefonem. Rozpoznają ogrodzenie z filmików w internecie i wiedzą, co miało się wydarzyć na chodniku przed nim.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Brutalny atak w szkole we Frankfurcie nad Odrą. Mieszkanka boi się o wnuki

— Mieszkam tu od dziesięciu lat. Zwykle to spokojna, ślepa uliczka — opowiada Ewa L., która mieszka tuż przy szkole. — Stałam na balkonie w środę w południe, kiedy zaczęła się awantura. Widziałam dzieci — chłopców i dziewczyny, którzy stali naprzeciwko na chodniku, krzyczeli i nagrywali. Jeden z uczniów szarpał z całych sił znak drogowy. Myślałam, że go wyrwie.

Ona także zna krótkie nagrania, które wstrząsnęły wieloma mieszkańcami. Pokazują kilku nastolatków, którzy biją kolegę i kopią go nawet wtedy, gdy ten leży już bezbronny na ziemi. — Mam wnuki, które są jeszcze bardzo małe. Nie chcę nawet myśleć, co będzie, gdy pójdą do szkoły.

Pobicie ucznia w Niemczech. Policja zatrzymała podejrzanych i zabezpieczyła telefony

Z bloku naprzeciwko zielonej bramy wychodzi młoda rodzina z dzieckiem i psem. — Dopiero co się tu przeprowadziliśmy, bo w Berlinie było zbyt niebezpiecznie. Okazuje się, że dziś przed przemocą nie da się uciec nigdzie — mówi matka, zanim wsiada do auta. Według informacji “BILD” kilku podejrzanych chodzi do Hutten-Oberschule.

Tam, dzień po zdarzeniu, policja zatrzymała kilka osób do wyjaśnienia. — Ich telefony zostały zabezpieczone, a dodatkowo mają zakaz wstępu do naszej szkoły — opowiadają uczennice w rozmowie z “BILD”. Podejrzani to osoby w wieku od 13 do 15 lat, posiadające obywatelstwo niemieckie, syryjskie, rosyjskie i polskie. Wielu z nich mieszka w blokach na Bruno-Peters-Berg.

Na siódmym piętrze jednego z bloków mieszka jeden z podejrzanych. “BILD” dzwoni do drzwi rodziny K. i pokazuje ojcu nagranie z zajścia. Mężczyzna tylko kręci głową i zamyka drzwi.

A czy inni podejrzani okazują skruchę lub żal? Kobieta z otoczenia kilku z nich wątpi: — Niestety, wcale nie. Tylko narzekają na konsekwencje, które teraz muszą ponieść, i na kłopoty, które mają przez to w domu. Najgorsze dla nich jest jednak to, że policja zabrała im telefony.

Artykuł powstał na podstawie tłumaczenia tekstu z serwisu Bild.de. Jego autorem jest Thilo Scholtyseck.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl