Home International Wybaczył żonie śmierć ich córeczki. Po latach wbiła mu nóż w szyję....

Wybaczył żonie śmierć ich córeczki. Po latach wbiła mu nóż w szyję. “Nadal ją kocham”

0
1

Ta wstrząsająca historia zaczęła się od wielkiej miłości. Grzegorz M. (dziś 63 l.) przez lata był zakonnikiem. Małgorzatę poznał w jednym z kościołów w Opolu. Przychodziła tam niemal codziennie. Modliła się i śpiewała religijne pieśni. — Ten głos mnie do niej przyciągnął — opowiada “Faktowi”. — Mieliśmy wspólne pasje, ona skończyła teologię, zakochałem się. Odszedłem z zakonu, wzięliśmy ślub cywilny. W grudniu 2005 r. przyszła na świat nasza córeczka Agnieszka (†6 mies.). Wtedy nie przypuszczałem, że dojdzie do potwornej tragedii.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Małgorzata M. zabiła półroczną córkę. Tragedia przy ul. Wróblewskiego w Opolu

27 czerwca 2006 r. w Opolu w małym domku przy ul. Wróblewskiego, który wynajmowali, doszło do dramatu, który na zawsze zniszczył życie tej rodziny. Małgorzata M. zabiła półroczną córeczkę. Kobieta miała wtedy 30 lat.

— Gdy to się stało, byłem w pracy. Wróciłem, ale było za późno, by ratować dziecko. Wyrządziła Agnieszce straszną krzywdę, aż trudno mi o tym mówić. Pamiętam łóżeczko całe zakrwawione i policję. To było niepojęte — mówi ze łzami w oczach pan Grzegorz.

Matka zadała niemowlakowi kilka ciosów nożem. Lekarze orzekli, że była niepoczytalna. Nie odpowiedziała za swoje czyny z powodu choroby. Sąd podjął decyzję, że trafi do zamkniętego ośrodka psychiatrycznego.

— Moja córeczka była ślicznym dzieckiem, teraz odwiedzam ją na cmentarzu i wciąż płaczę. Dzisiaj miałaby już pewnie swoją rodzinę — mówi smutno pan Grzegorz. — Myślę, że mojej żonie dokuczała samotność, ja byłem w pracy, a ona sama z dzieckiem. Nie brała leków i tak się stało. Dopiero po jakimś czasie dotarło do niej, co zrobiła.

Po detencji psychiatrycznej Małgorzata M. wróciła do męża

Mąż Małgorzaty mimo niewyobrażalnego dramatu nie odwrócił się od niej. Po 10 latach detencji zapadła decyzja umożliwiająca Małgorzacie M. opuszczenie zakładu. Lekarze orzekli, że nikomu nie zagraża. W 2017 r. kobieta wróciła do męża. Przeprowadzili się do bloków w zupełnie innej części Opola. Przez kolejnych siedem lat żyli zgodnie.

— Nigdy już nie zdecydowaliśmy się na dziecko. Ona trochę popracowała w handlu, ale ją zwolnili. Znów była sama w domu, bo ja muszę pracować. Ta samotność znowu zaczęła jej doskwierać — dodaje pan Grzegorz.

Według jego relacji Małgorzata M. miała przepisane leki. Kiedy był w domu, widział, że je przyjmowała. Nie był jednak w stanie kontrolować tego, gdy był w pracy.

Atak nożem w Opolu. Małgorzata M. ugodziła śpiącego męża w szyję

6 września 2024 r. Ta data znów zmieniła ich życie. Tamtego dnia wrócił do domu zmęczony po pracy i zasnął na kanapie. Małgorzata podeszła do śpiącego męża i zaatakowała go nożem. Ostrze wbiła w szyję. Rana o głębokości 3 cm przecięła powięzi.

— To był cud, że się obudziłem i złapałem za ten nóż. Krzyknąłem: “Coś ty zrobiła?”, ale ona już nic nie odpowiedziała — opowiada pan Grzegorz. Przekonuje, że dzień przed atakiem zaczął obawiać się o własne bezpieczeństwo. — Była awantura, nie brała leków, wzywałem policję i pogotowie, ale nie wzięli jej do szpitala, bo odmówiła. Dzień później zaatakowała mnie nożem na śnie. Zdążyłem wydostać się na korytarz. Pukałem do sąsiadów. To oni wezwali pomoc.

Przeżył. Kiedy dzisiaj wraca pamięcią do tamtych chwil, ma świadomość, jak tragicznie mogły się zakończyć.

Prokuratura po obserwacji nie postawiła kobiecie zarzutów. — W toku postępowania biegli stwierdzili niepoczytalność. Wobec Małgorzaty M. skierowano wniosek o detencję — mówi “Faktowi” prok. Stanisław Bar, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Opolu.

Mąż wybaczył żonie. “Kocham ją, ale boję się jej powrotu”

Po ataku Małgorzata ponownie znalazła się w zamkniętej placówce psychiatrycznej. Jej mąż wybaczył jej to, że usiłowała go zabić, tak samo jak wybaczył zbrodnię, którą popełniła 20 lat temu, zabijając ich córeczkę. Nie rozwiódł się. Nadal odpowiada “tak”, kiedy pytamy, czy ją kocha.

— Miłość jest na całe życie. Kocham ją, bo wiem, że nie zrobiła tego celowo. To choroba wzięła górę nad rozumem. Dziś wiem, że nie powinna być sama, powinna mieć przy sobie kogoś, gdy ja byłem w pracy. Obecność drugiego człowieka, który pomógłby jej walczyć z demonami, mogłaby uchronić ją od złego — dodaje smutno pan Grzegorz. — Gdy tylko mogę, jeżdżę do niej w odwiedziny. Nie wiem, czy kiedykolwiek jeszcze pozwolą jej wrócić do domu. Ja będę czekać, chociaż jej powrotu bardzo się boję.

Tragedia w Mrozach. Trzy razy przyznała się do zabójstwa męża. Przed sądem nie stanie

Zabił ukochaną na oczach ich dziecka. Wiadomo, kiedy stanie przed sądem

/8

Fakt.pl

20 lat temu w Opolu doszło do potwornej tragedii. Kobieta zabiła półroczną córeczkę. Dwa lata temu z nożem zaatakowała męża.

/8

Fakt.pl

Agnieszka miała tylko pół roku, gdy życie odebrała jej matka.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl