Home International Zaatakował małżeństwo na warszawskiej ulicy. Kierowca Porsche stawił się z obrońcą. Tak...

Zaatakował małżeństwo na warszawskiej ulicy. Kierowca Porsche stawił się z obrońcą. Tak się tłumaczy

0
2

Bił, wyzywał i kopał, a potem o mało nie potrącił. Krewki kierowca Porsche na stołecznej ulicy szarpał starsze małżeństwo, a potem mężczyznę, który stanął w ich obronie.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Warszawa. Kierowca Porsche szarpał starsze małżeństwo na drodze

Skandaliczne sceny rozegrały się 15 października w rejonie ul. Czerniakowskiej i Alei Witosa w Warszawie. Kierowca Porsche zaatakował trzy osoby. Agresor bił, kopał, szarpał i wyzywał starsze małżeństwo, które jechało Toyotą, a także mężczyznę, który stanął w ich obronie. Po wszystkim wsiadł do samochodu i odjechał, o mało nie potrącając mężczyzny.

Nagranie z ataku trafiło do sieci. Sprawą zainteresowała się stołeczna policja, a potem prokuratura. Służby znały dane kierowcy Porsche. Ten jednak pozostawały nieuchwytny, aż do poniedziałku, 2 listopada.

Atak na starsze małżeństwo. Kierowca Porsche stawił się w prokuraturze

Już dzień po ataku warszawscy policjanci ustalili miejsce, w którym zaparkowane było Porsche. Znali też adresy, pod którymi może przebywać kierowca. Gdy trwały jego poszukiwania, a presja społeczna rosła, poszukiwany mężczyzna uciekł za granicę.

Policjanci przeszukali wszystkie wytypowane miejsca oraz samochód i konsekwentnie weryfikowali kolejne informacje. Nagłośnienie sprawy przez media oraz zdeterminowane działania policji na szeroką skalę wywarły na poszukiwanym realną presję, co spowodowało przez niego opuszczenie kraju. Funkcjonariusze policji kontynuowali czynności poszukiwawcze i ustalili jego zagraniczne miejsce pobytu

– przekazuje prok. Piotr Antoni Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Śledczy w czwartek, 22 października, wystąpili do sądu z wnioskiem o zastosowanie tymczasowego aresztowania. Decyzja sądu umożliwiłaby wydanie listu gończego za podejrzanym. Posiedzenie wyznaczono na 30 listopada. Podejrzany uprzedził sąd.

W poniedziałek, 2 listopada, w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Mokotów stawił się podejrzany kierowca, Michał K., wraz z obrońcą.

Michał K. z zarzutami. Tak się tłumaczył kierowca Porsche

Kierowcy Porsche ogłoszono zarzuty dotyczące ataku bez powodu na trzy osoby. Śledczy wskazali, że 43-latek “działał z błahego powodu i okazał rażące lekceważenie dla porządku prawnego”.

– Naruszył nietykalność cielesną ustalonego pokrzywdzonego mężczyzny w związku z podjętą przez niego interwencją na rzecz ochrony bezpieczeństwa pokrzywdzonej ustalonej kobiety poprzez odpychanie i szarpanie za ubrania – przekazuje prok. Piotr Antoni Skiba.

Kolejny zarzut dotyczy kobiety.

Dokonał uszkodzenia ciała ustalonej pokrzywdzonej kobiety w ten sposób, iż co najmniej dwukrotnie uderzył ją pięścią oraz otwartą dłonią w głowę oraz uderzył łokciem w wyniku czego pokrzywdzona upadła na jezdnię, a następnie kopnął nogą w prawe udo pokrzywdzonej, co spowodowało u niej lekkie obrażenia ciała

– wyjaśnia rzecznik warszawskiej prokuratury.

Śledczy zarzucili również Michałowi K. że kierował wobec drugiego mężczyzny “groźby popełnienia przestępstwa przeciwko zdrowiu, przy czym groźby te wzbudziły u niego uzasadnioną obawę, że zostaną spełnione”.

Uderzył drugiego ustalonego mężczyznę w związku z podjętą przez niego interwencją na rzecz ochrony bezpieczeństwa innych pokrzywdzonych, dokonując u niego uszkodzenia ciała w ten sposób, iż kilkanaście razy uderzył go ręką oraz nogą w klatkę piersiową w wyniku czego pokrzywdzony upadł na jezdnię, a ponadto odjeżdżając z miejsca zdarzenia samochodem osobowym marki Porsche Cayenne uderzył zderzakiem w nogi pokrzywdzonego na wysokości kolan, co spowodowało u niego lekkie obrażenia ciała

– zaznacza prok. Piotr Antoni Skiba.

Michał K. złożył krótki wyjaśnienia. Wyraził skruchę. Jak wskazał, chciał dobrowolnie zgłosić się na policję po zdarzeniu.

– Jednakże w związku z zainteresowaniem medialnym wokół sprawy oraz pojawiającymi się skrajnie nieprzychylnymi wypowiedziami pod jego adresem, z obawy przed dalszą eskalacją sytuacji, odstąpił od niezwłocznego zgłoszenia się do organów ścigania – przekazuje rzecznik stołecznej prokuratury.

Michał K. nie został aresztowany. Zastosowano wobec niego dozór policji, zakaz kontaktowania się i zbliżania do pokrzywdzonych, zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu i poręczenie majątkowe w wysokości 20 tys. zł.

Podejrzany zadeklarował stawiennictwo na każde wezwanie organów ścigania

– wskazuje prok. Piotr Antoni Skiba.

Według śledczych ustały przesłanki stanowiące podstawę do kierowania wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztowania, a zastosowanie wolnościowych środków zapobiegawczych jest wystarczające dla zabezpieczenia dalszego toku postępowania.

Co wiemy o Michale K.? Mężczyzna prowadzi własną działalność. Nie był wcześniej karany. Porsche, którym kierował, nie jest jego własnością.

(Źródło: Fakt.pl, prokuratura)

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl