Jak się żyje pod jednym dachem w bloku czy kamienicy? Bywa różnie. Co ludziom przeszkadza u lokatora zza ściany? Jedni chwalą sąsiadów, drudzy się nie wtrącają, a niektórzy marzą tylko o jednym, żeby wreszcie ktoś zapukał i powiedział coś więcej niż “dzień dobry”.
Jest spokój, cisza, można się dogadać. Ideał sąsiedzki istnieje
Zacznijmy od dobrych wieści. Okazuje się, że wielu Polaków ma prawdziwe szczęście do sąsiadów.
— Mam bardzo fajnych sąsiadów. Nic mnie nie denerwuje — słyszymy od pani Aleksandry z Radzionkowa. Zapytana o to, jaka jest jej rada na to, aby żyć z sąsiadami w zgodzie, mówi: — Prosta, trzeba być ugodowym, nie podsłuchiwać, nie komentować, być uprzejmym.
Inni dodają: — Mówimy sobie “dzień dobry” i panuje święta zgoda. Zero kłótni, zero wtrącania się. Każdy żyje po swojemu, mało o sobie wiemy — opowiada Oliwia Gojowczyk z Katowic “Faktowi”.
Stare bloki, stare więzi. Lokatorzy znają się od lat
W blokach z lat 60. wielu lokatorów mieszka od lat. — U nas jest więź sąsiedzka, nikt mnie nie denerwuje — mówi Adam Żuława. — Kluczem jest nie wtrącać się w cudze sprawy. Każdy ma swoje życie i święty spokój.
Nie zawsze jest tak kolorowo, czasem za ścianą mamy takich sąsiadów, którzy organizują głośne imprezy, nie potrafią zapanować nad swoimi zwierzętami.
— U moich sąsiadów przeszkadza mi to, że mają zbyt wysokie drzewa, które zasłaniają mi widok i fotowoltaikę — dodaje kolejna rozmówczyni “Faktu”.
Cienkie ściany i grube nerwy
Idylla kończy się tam, gdzie zaczynają się bloki z cienkimi ścianami. Wtedy wszystko słychać, co sąsiad robi w zaciszu swego mieszkania.
— Żyjemy dobrze, chociaż czasem słychać, co robią za ścianą — śmieje się jeden z mężczyzn. — Ważne, by nie podsłuchiwać, nie obgadywać, pomagać sobie nawzajem i być tolerancyjnym.
Pani Aleksandra Jarnot mieszka w kamienicy w Katowicach. Dziś jest szczęśliwa, bo upiorni sąsiedzi już się wyprowadzili.
— Kiedyś to byli tacy, którzy urządzali notoryczne imprezy, tacy ludzie spod ciemnej gwiazdy, to był koszmar — wspomina pani Aleksandra. — Na szczęście się wyprowadzili. Teraz mamy spokój. Jestem gadułą i często z moimi sąsiadami zagadam, jak mi coś przeszkadza, to jestem pierwsza, by o tym głośno powiedzieć.
Psie kupy doprowadzają ludzi do szału
Największym problemem jest dbałość lokatorów o porządek, już nawet nie w samym bloku czy kamienicy, ale także wokół nich. Co podnosi Polakom ciśnienie? — Najbardziej denerwuje mnie, że nie sprzątają po swoich psach. Trawniki i chodniki są po zimie pełne nieczystości, gdy zwracam uwagę, nie reagują — mówi pan Andrzej.
Niektórzy sąsiedzi po prostu nie dbają o wspólną przestrzeń. — Śmiecą, psują środowisko. Im się nie chce posprzątać — dodaje kolejny rozmówca.
“Jest za cicho”. Tak, to też problem
Nie wszystkich denerwuje hałas za ścianą czy psie kupy na trawniku obok domu. Są i tacy, którym… jest w bloku po prostu za spokojnie.
— W moim bloku jest po prostu za cicho. Każdy zamyka drzwi i żyje sam dla siebie — mówi pani Janina. — Dawniej to życie w bloku tętniło, sąsiadka przynosiła ciasto, na kawę się wpadało, a dziś każdy drzwi zamyka. Chciałabym, aby tamte czasy wróciły.
Jaka jest złota recepta na dobrych sąsiadów? Rozmówcy “Faktu” są tu zgodni: rozmawiać z nimi, pomagać i obdarować uśmiechem. — Mama mnie nauczyła, że tak trzeba żyć. Pomagasz — dobro wraca — podsumowuje Alek Skocza. — Sąsiadów się nie wybiera, jednak to od nas zależy, czy będą oni utrapieniem, czy wsparciem za ścianą.
Spór na Bielanach o ciszę nocną. Sąsiedzi łapią się za głowę. “Jak w domu wariatów”
Prośba na klatce schodowej podzieliła internautów. Poszło o intymne igraszki sąsiadów
/5
Dawid Markysz/Edytor
Zapytaliśmy Polaków, jakich mają sąsiadów i co najbardziej ich denerwuje u lokatora zza ściany?
/5
Dawid Markysz / Edytor
Aleksandra Jarnot pozbyła się uciążliwych lokatorów. Teraz jej sąsiedzi to anioły.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl





