Złowił ogromnego suma i wrzucił do bagażnika. Doświadczony wędkarz wyjaśnia: dla mnie sprawa jest prosta

0
3

Ta sprawa tak mocno poruszyła mieszkańców Gocławia, że zajęła się nią policja. Mężczyzna został zatrzymany. Aktualnie policjanci z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego wyjaśniają wszystkie okoliczności tego zdarzenia i gromadzą materiał dowodowy, na podstawie którego zostaną podjęte dalsze decyzje procesowe.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Wszystko wydarzyło się kilka dni temu. Wędkarz przyjechał nad Balaton łowić ryby. Zarzucił przynętę i czekał spokojnie na branie. Po długim oczekiwaniu w końcu przynętę złapał sum. Mężczyzna z wielkim trudem wyciągnął go z wody na brzeg. Wokół niego zgromadził się tłum mieszkańców, którzy nagrywali filmy i robili zdjęcia. Wszyscy myśleli, że wędkarz po zmierzeniu i zważeniu ryby wypuści z powrotem do jeziora. Mylili się.

Wędkarz zapakował olbrzyma do bagażnika swojego samochodu i odjechał. Nagranie z tego incydentu obiegło sieć lotem błyskawicy i wywołało spore emocje wśród mieszkańców. Najwięcej oburzenia wśród internautów wywołał fakt, że sum został zabrany mimo obowiązującego okresu ochronnego, który w wielu okręgach Polskiego Związku Wędkarskiego trwa do 31 maja. Sprawa oficjalnie nie została zgłoszona na policję, ale funkcjonariusze zainteresowali się nią, ustalili mężczyznę i zatrzymali go w miejscu zamieszkania. W środę na komendzie przy ul. Grenadierów były prowadzone z nim czynności.

Wrzucił suma do bagażnika. Ludzie oburzeni zachowaniem mężczyzny

Świadkowie zdarzenia, do którego doszło kilka dni temu nad jeziorkiem Balaton, cały czas żyją tą sprawą. Są zbulwersowani zachowaniem mężczyzny.

— Zapakował suma do bagażnika i zabrał jak swojego. Ta ryba nie miała odpowiednich warunków. To czyste znęcanie — tłumaczy sąsiadka mieszkająca w pobliżu.

— Wszyscy myśleliśmy, że ten człowiek go wypuści. To, co zrobił, woła o pomstę do nieba. Jak można zabrać rybę i wrzucić ją do bagażnika bez wody. To okropne — dodaje mieszkanka, która widziała całą sytuację.

Wędkarz komentuje incydent z sumem

Nieco inne spojrzenie na całą sytuację ma pan Leszek, który przychodzi nad jeziorko wędkować.

— Dla mnie sprawa jest prosta. W takim małym zbiorniku sumów w ogóle nie powinno być — mówi stanowczo. Jego zdaniem obecność dużych drapieżników w niewielkich akwenach prowadzi do szybkiego wyniszczenia pozostałych gatunków ryb. Wędkarz tłumaczy, że sum jest jednym z największych drapieżników występujących w polskich wodach. W małych stawach i zbiornikach może skutecznie ograniczać populacje leszczy, płoci czy innych ryb spokojnego żeru.

— Jak taki sum się zadomowi, to później można siedzieć nad wodą rok czy dwa i nic nie złowić. Zostają same sumy — przekonuje.

W trakcie rozmowy z reporterem “Faktu” pan Leszek zwrócił także uwagę na problem nielegalnego przenoszenia ryb pomiędzy akwenami. Według niego wiele lat temu niektórzy wędkarze przewozili młode sumy z większych rzek do mniejszych zbiorników, co mogło przyczynić się do obecnej sytuacji.

— To jest zabronione. Nie wolno przenosić ryb z jednej wody do drugiej — podkreśla.

Zapytany o zachowanie mężczyzny, który zabrał złowionego suma, nie kryje zaskoczenia skalą oburzenia wokół tej sprawy.

— Nie powiedziałbym, że ta sytuacja mnie jakoś bardzo zbulwersowała. Jeśli działał zgodnie z przepisami i miał wymagane dokumenty, to wykonał dobrą robotę. Nie powinien jednak w ten sposób przewozić tego suma — tłumaczy.

Zaznacza, że wiele zależy od rodzaju łowiska. Na wodach Polskiego Związku Wędkarskiego często obowiązują bardziej restrykcyjne regulaminy dotyczące wymiarów ochronnych i okresów ochronnych ryb. Na innych akwenach mogą obowiązywać wyłącznie przepisy wynikające z ustawy o rybactwie śródlądowym, które bywają mniej rygorystyczne.

Pan Leszek regularnie odwiedza zbiornik, choć obecnie częściej dla odpoczynku niż dla samych połowów. Twierdzi jednak, że mimo obecności sumów nadal można tu spotkać inne gatunki ryb.

— Od czasu do czasu złapie się leszcza czy inną rybę. Ale sumów jest więcej, niż się wielu osobom wydaje — wyjaśnia.

Mieszkańcy Ząbek poruszeni śmiercią Miłoszka. “Powiem, że brak mi słów”

Gasił z powietrza płonący las pod Warszawą. Jego słowa zatrważają

Miał być sparaliżowany do końca życia. To, co zrobił Maksym zapiera dech

/7

Krzysztof Burski/ Newspix.pl, Facebook

Złowił ogromnego suma i wrzucił do bagażnika

/7

Burski Krzysztof / newspix.pl

Pan Leszek w rozmowie z reporterem “Faktu” komentuje sprawę.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl