Znalazła w mieszkaniu ciało swojej mamy. Jej partner zamknął się w łazience. Kulisy tragedii na Woli

0
2

Ewa i Jerzy żyli razem od wielu lat i nigdy nie było sygnałów świadczących o tym, że między nimi dochodzi do niepokojących incydentów.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Był wtorek po południu. Policjanci otrzymali zgłoszenie, że w mieszkaniu na 3. piętrze leży kobieta bez oznak życia, a jej partner zabarykadował się w łazience. Mężczyzna miał być pod wpływem alkoholu. Służby poinformowała córka Ewy, która przyszła do mamy w odwiedziny. Na miejscu pojawiło się pogotowie oraz policja. Gdy funkcjonariusze weszli do mieszkania, Jerzy siedział zamknięty w łazience. Groził, że ma przy sobie nóż i go użyje. Na miejsce zadysponowano policjantów z tarczami. Kiedy funkcjonariusze wezwali mężczyznę do otwarcia drzwi, ten próbował popełnić samobójstwo. Na szczęście szybka reakcja mundurowych i ratowników zapobiegła tragedii.

69-letni mężczyzna został zatrzymany i wyprowadzony w kajdankach. W trakcie aresztowania miał mieć grubo ponad promil alkoholu w organizmie. Został przewieziony do szpitala, a następnie trafił do policyjnej celi, gdzie po wytrzeźwieniu zostaną z nim przeprowadzone czynności. Na razie nie wiadomo, czy Ewa została zamordowana. Prokuratura zleciła sekcję zwłok kobiety. Dopiero po jej przeprowadzeniu będzie wiadomo, co było przyczyną śmierci. Jerzy niebawem zostanie doprowadzony do prokuratury na przesłuchanie. Prokurator zdecyduje o jego dalszych losach.

Akcja policji w bloku na Woli. Sąsiedzi zdradzają kulisy

Reporter “Faktu” rozmawiał z sąsiadami Ewy i Jerzego o tym, co wydarzyło się we wtorek po południu w ich bloku.

— Czytałem sobie książkę. Najpierw podjechała karetka, co początkowo nie wzbudziło u mnie większego niepokoju, ponieważ w budynku mieszka wiele starszych osób, więc to normalne, że ktoś mógł się źle poczuć. Jednak zaraz za nią pojawiły się policyjne radiowozy na sygnale — opowiada zszokowany sąsiad z tego samego piętra. Jak twierdzi, policjanci i ratownicy weszli do mieszkania, a po chwili zaczęli dobijać się do łazienki.

— Najpierw weszli policjanci z ratownikami, a chwilę później przyjechali funkcjonariusze z tarczami. Słyszałem szamotaninę i głosy policjantów, którzy krzyczeli do sąsiada, żeby otworzył drzwi i odłożył nóż. Byłem w szoku i nie wiedziałem, co się dzieje

— tłumaczy.

Chwilę później zakrwawiony Jerzy został obezwładniony, wyprowadzony z budynku i zabrany karetką do szpitala. Na miejscu pojawili się śledczy, którzy rozpoczęli czynności w mieszkaniu. Według relacji mieszkańca budynku funkcjonariusze prowadzili działania do późnych godzin nocnych.

Policjanci działali bardzo długo w tym mieszkaniu. Dopiero około północy pod blok podjechał czarny samochód przeznaczony do transportu zwłok. Widziałem, jak wynosili ciało Ewy z mieszkania. Dopiero wtedy do mnie dotarło, co się tak naprawdę stało

— relacjonuje mężczyzna mieszkający obok. Do teraz jest w ogromnym szoku i nie może dojść do siebie.

Normalni ludzie. Ewa niedawno przeszła operację biodra

Mieszkańcy bloku twierdzą, że to dla nich ogromny szok. Jak podkreślają, nic nie zapowiadało takiej tragedii. Ewa i Jerzy mieszkali ze sobą od lat i byli postrzegani jako spokojni ludzie. Kobieta niedawno przeszła dwie operacje biodra i poruszała się o kulach. Sąsiad wspominał, że kilka dni wcześniej zamienił z nią kilka słów. Według niego, nigdy wcześniej nie dochodziło tam do awantur ani interwencji policji.

— Miła i sympatyczna kobieta. Tam u niej zawsze był spokój. Nigdy nie słyszałem żadnych awantury i nie widziałem, żeby interweniowała policja

— twierdzi mężczyzna.

Ludzie w bloku wspominają, że jeszcze niedawno para wspólnie wychodziła z domu i zachowywała się normalnie. Nie widać było, żeby mieli ze sobą konflikt.

Szli kilka dni temu razem i zachowywali się elegancko. Musiało się tam coś stać, bo kompletnie nie rozumiemy, co mogło doprowadzić do takiej tragedii

— dodają mieszkańcy.

Byliśmy w bloku zabójcy z Raszyna. Tak mówią o nim sąsiedzi

18-letnia Anastazja nieomal zginęła w radiowozie. Teraz kolejny cios

Dwaj bracia z Żoliborza nie żyją. Sąsiedzi mówią o niepokojącym zapachu

/6

Materiały Redakcyjne

Sąsiedzi zdradzają reporterowi “Faktu” kulisy życia pary.

/6

Miejski Reporter / Facebook

Jerzy próbował popełnić samobójstwo. Został zatrzymany.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl