Home International Znaleźli ją obok ciał rodziny z Kielc. Wiemy, jaki los spotkał suczkę....

Znaleźli ją obok ciał rodziny z Kielc. Wiemy, jaki los spotkał suczkę. “Czekamy, czy ktoś się zgłosi”

0
1

Kiedy we wtorek (13 października) służby weszły do mieszkania przy ul. Jagiełły i odkryły ciała czterech osób, w pomieszczeniu znajdował się także owczarek należący do rodziny.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Pies przeżył tragedię w Kielcach. “Była wystraszona”

Pies trafił do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Kielcach. — Suczka była wystraszona. Nie ukrywajmy, w mieszkaniu doszło do tragedii. Zachowanie owczarka niemieckiego mogło być reakcją na ogromne przeżycia, a następnie na liczbę obcych osób pojawiających się w mieszkaniu — mówi w rozmowie z “Faktem” Bartosz Mrozik, pracownik schroniska w Kielcach.

Teraz sytuacja wygląda już inaczej. — Sunia już się wyciszyła. Nie mam żadnych zastrzeżeń, jeśli chodzi o jej zachowanie. Daje się dotykać, głaskać, jest przyjacielska, nie wykazuje żadnych zachowań agresywnych — mówi Bartosz Mrozik.

Pracownicy schroniska dodają, że owczarek zachowuje się tak, jakby czegoś szukał. To młoda suczka, niespełna roczna. — Widać, że ona tęskni. Jest łagodna, powoli oswaja się z nowym otoczeniem. Podejrzewam, że parę dni jej zajmie aklimatyzacja — relacjonuje Mrozik.

Znajomi rodziny, z którymi rozmawialiśmy wcześniej, wspominali, że Andrzej K. był bardzo związany z owczarkiem. Według znajomej rodziny pies został przez niego wcześniej przygarnięty. Kobieta, z którą rozmawiał “Fakt”, zapamiętała nawet jego słowa dotyczące zwierzęcia: “Co mam go zostawić? Muszę się nim zająć”.

Co dalej z owczarkiem Andrzeja K.? Najpierw schronisko czeka na rodzinę

Los owczarka nie jest jeszcze przesądzony.

— W pierwszej kolejności czekamy, czy zgłosi się jakiś członek rodziny tego psa — tłumaczy Bartosz Mrozik. — Jeśli w ciągu najbliższych tygodni do tego nie dojdzie i nie będzie żadnych przeciwwskazań do adopcji, to suczka pójdzie do nowego domku — wyjaśnia pracownik schroniska.

Placówka nie dysponuje jeszcze pełną dokumentacją zwierzęcia. Imię Luna wpisano, gdy służby przywiozły psa do schroniska. Teraz zgłaszają się sąsiedzi z ul. Jagiełły, którzy twierdzą, że piesek nazywa się Diuna. Schronisko podjęło decyzję, że będzie używało obu imion.

Rodzinny dramat w Kielcach. Schronisko apeluje o pomoc dla owczarka

Na razie możliwa jest pomoc w formie wirtualnej adopcji. Schronisko wolałoby jednak pomoc rzeczową zamiast przekazywania pieniędzy.

— Prosimy o karmę, koce. Wolimy, żeby ktoś kupił i wysłał to na adres schroniska, zamiast wysyłać pieniążki — wyjaśnia Mrozik.

Historia owczarka poruszyła internautów. Pod postem na portalu społecznościowym placówki pojawiają się deklaracje osób, które chciałyby pomóc między innymi przy wyprowadzaniu psa na spacery.

Internauci zastanawiają się także, jak zwierzę poradzi sobie po tak dramatycznej zmianie swojego dotychczasowego życia.

— Oby ten stan prawny szybko się unormował. Co ta biedna psina widziała. Nie do wiary, co musiała przeżyć, a teraz siedzi tam biedna, samotna i przerażona — pisze jedna z osób pod postem schroniska.

Osobom zainteresowanym adopcją psa placówka dla bezdomnych zwierząt poleca wypełnienie formularza. Zainteresowani mogą też dzwonić pod numer telefonu 41-361-67-24 (w godzinach 8.00—16.00).

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl