Home International Zraniła nożem dziewczyny w szkole. Wcześniej dwa miesiące miała być na leczeniu

Zraniła nożem dziewczyny w szkole. Wcześniej dwa miesiące miała być na leczeniu

0
1

Kamila D. złożyła zeznania w prokuraturze i przyznała się do winy, nie powiedziała jednak, dlaczego to zrobiła. Teraz śledczy będą próbować to ustalić.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Do dramatycznych scen doszło w sobotę 10 października o godz. 12.30 na terenie zespołu szkół dla dorosłych przy ul. Mińskiej. Przebywająca na korytarzu w trakcie przerwy Kamila D. nagle wyciągnęła nóż i zaatakowała nim 17-letnią Basię, która przyszła do placówki złożyć dokumenty. Jatkę na korytarzu zauważyły Weronika oraz Marlena. Młode dziewczyny próbowały powstrzymać napastniczkę, ale w trakcie szamotaniny też zostały ranne. Kamilę D. obezwładnił dopiero mężczyzna, który usłyszał przeraźliwe krzyki na korytarzu. Na miejsce została wezwana policja. Nożowniczka została zatrzymana.

Zaatakowała nożem w szkole. “W domu miało dochodzić do awantur”

Reporter “Faktu” dotarł do sąsiadów Kamili D. Mówią, że w życiu dziewczyny działo się sporo niedobrych rzeczy. — Zanim rodzice się rozeszli, tam co chwilę były jakieś awantury. Mama lubiła sobie wypić. Po rozwodzie rodziców Kamila mieszkała najpierw z mamą, potem przez jakiś czas u ojca i znowu wróciła do matki — opowiada sąsiadka.

Jak twierdzi, na co dzień była spokojna i nie dawała po sobie poznać, że coś jest nie tak, ale miała mieć za sobą próby samobójcze. — To była zwyczajna dziewczyna. Zawsze powiedziała dzień dobry, stanęła i porozmawiała. Nigdy tu nikomu nic złego nie zrobiła. Co się z nią stało, nie mam pojęcia. Wiem, że parę razy próbowała targnąć się na własne życie — dodaje.

Rozmawiała z Kamilą tydzień przed atakiem. “Powiedziała, że dostała czwórkę”

Sąsiadka twierdzi, że w niedzielę tydzień przed zdarzeniem rozmawiała z Kamilą, kiedy ta wracała ze szkoły. — Spotkałam Kamilę, jak szła do domu. Zdjęła słuchawki z uszu i przywitała się. Stałyśmy przez chwilę i rozmawiałyśmy o psie. Potem ona go wygłaskała — mówi reporterowi “Faktu” mieszkanka. Wspomina, że Kamila zachowywała się zwyczajnie i serdecznie. — Zapytałam ją jak tam w szkole. Powiedziała, że dostała czwórkę, mimo że się nie uczyła. Wszystko było z nią w porządku — twierdzi kobieta.

Atak w szkole. Kamila D. była w szpitalu psychiatrycznym

Jak nieoficjalnie dowiaduje się reporter “Faktu”, zanim doszło do sobotniego ataku w szkole przy ul. Mińskiej, Kamila D. w wakacje miała trafić na dwa miesiące do szpitala psychiatrycznego przy ul. Nowowiejskiej w Warszawie. Przebywała tam na jednym z oddziałów w związku z myślami samobójczymi. Miała też mieć mordercze myśli. Po ustabilizowaniu opuściła placówkę i wróciła do domu. Sytuacja miała być opanowana. Od września młoda kobieta kontynuowała naukę w szkole na Pradze aż do 10 października. W sobotę wzięła do szkoły nóż i w trakcie przerwy bez żadnego powodu zaatakowała nim Basię, która przyszła złożyć dokumenty, a następnie Weronikę i Marlenę, które próbowały jej pomóc. Najciężej ranna 17-latka trafiła do szpitala z ranami ciętymi ramienia i przedramienia lewej ręki. Pozostałe osoby zostały opatrzone na miejscu.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl