Wszystko wydarzyło się 4 czerwca ok. godz. 3.00 w nocy. Policjanci otrzymali zgłoszenie, że na ulicy Torfowej w Pruszkowie doszło do potrącenia młodej dziewczyny. Do akcji natychmiast skierowano służby ratunkowe. Kiedy ratownicy pogotowia wraz z policjantami dojechali pod wskazany adres na miejscu zastali nieprzytomną 21-letnią kobietę oraz jej znajomych. Dziewczyna w stanie krytycznym została zabrana do szpitala. Kierujący audi uciekł z miejsca wypadku.
W mieście za sprawcą ruszyła obława. Dzięki zaangażowaniu funkcjonariuszy kryminalnych i prewencji już po godzinie od zdarzenia 22-latek został namierzony i zatrzymany. Był pijany. Wydmuchał ponad dwa promile. Został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Pruszkowie, gdzie usłyszał zarzuty.
Wsiadł do auta mamy ze swoją nową dziewczyną. Potem był alkohol i…
Jak nieoficjalnie ustalił reporter “Faktu” tego wieczoru Oskar wziął kluczyki od samochodu mamy i razem ze swoją nową dziewczyną pojechali na przejażdżkę po mieście. Po drodze mieli kupić wódkę w sklepie, a następnie spożywać ją w samochodzie.
Około godziny 3.00 rano oboje pojawili się na ulicy Torfowej, osiedlowej uliczce, w pobliżu parku. Na chodniku zauważyli grupę młodych ludzi na rowerach i hulajnogach. Wśród nich stała m.in. była dziewczyna Oskara oraz Maja, jej koleżanka. Oskar zatrzymał samochód, wyszedł z niego i podszedł do nich. W pewnym momencie między nim a grupą doszło do ostrej wymiany zdań.
Potem zdenerwowany 22-latek wsiadł do samochodu, dodał gazu i ruszył wprost na nich. Większości udało się uciec. Niestety Maja nie zdążyła. Oskar wjechał w nią z impetem. 21-latka wpadła pod samochód i została przeciągnięta pod podwoziem parę metrów. Sprawca uciekł z miejsca wypadku, nie udzielając jej pomocy.
Mówił, że nie wiedział, iż kogoś potrącił. Grozi mu 20 lat więzienia
Zanim pogotowie dotarło na miejsce, dziewczynę reanimowali znajomi. Maja trafiła do szpitala w Warszawie. Lekarze walczyli o jej życie, ale nie udało się jej uratować. Oskar chwilę po wypadku porzucił samochód i ukrył się, by nikt go nie znalazł. W mieście ruszyła policyjna obława. Dzięki wytężonej pracy funkcjonariuszy już po godzinie udało się zlokalizować audi, którym się poruszał. Zlokalizowano też jego kryjówkę. 22-latek w trakcie zatrzymania był kompletnie pijany. Wydmuchał ponad dwa promile. Pobrano też od niego próbki śliny na obecność innych środków.
W piątek po południu został doprowadzony do prokuratury. Założył krótkie wyjaśnienia, w których tłumaczył, że nie wiedział, że kogoś potracił, a uciekł, bo bał się odwetu grupy. Prokurator postawił mu jednak zarzuty.
— 22-latek usłyszał zarzuty spowodowania śmiertelnego wypadku w stanie nietrzeźwości oraz ucieczki z miejsca zdarzenia — poinformował Antoni Skiba z Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Grozi mu do 20 lat więzienia.
Sąsiedzi nie kryją oburzenia. Pamiętają Oskara. Kiedyś miał być bardzo grzeczny
22-letni Oskar mieszka na jednym z osiedli w Pruszkowie wraz ze swoją mamą. Jego ojciec pracuje za granicą i rzadko przyjeżdża do kraju. Sąsiedzi chłopaka w rozmowie z reporterem “Faktu” pamiętają go jako uprzejmego i pomocnego.
— Nie mogę powiedzieć na niego złego słowa. Był bardzo uczynny, kulturalny. Jak ktoś potrzebował pomocy, leciał od razu — opowiada jedna z sąsiadek.
Inna kobieta wspomina, że młody mężczyzna nigdy nie sprawiał problemów na osiedlu, a jak coś zrobił nie tak, to potrafił przeprosić.
— Zapukałam kiedyś w nocy do niego, bo muzyka za głośno grała i nie mogłam spać. Od razu ściszył. Następnego dnia mnie przepraszał — wspomina mieszkanka z jego piętra.
Mieszkańcy są oburzeni zachowaniem chłopaka.
— Lubię go, ale za to, co zrobił, nie mam dla niego żadnej litości. Czy to byłby mój syn, czy brat — jak popełnił straszną rzecz, musi ponieść karę. Najgorsze jest to, że uciekł i nie udzielił pomocy. Dla takiego nie mam wyrozumiałości — przyznaje sąsiadka.
Według sąsiadów Oskar już kiedyś jeździł po pijaku i “skasował” samochód.
— Pamiętam, była już taka sytuacja, że wsiadł po alkoholu do auta i go “skasował”. Raz też widziałam, jak matka zabrała mu kluczyki, bo chciał jechać pijany. Szkoda mi tej matki. To bardzo dobra kobieta. Współczuję jej. Nie wyobrażam sobie, co teraz przeżywa — tłumaczy lokatorka.
Rodzina zmarłej Mai jest załamana. Ze względu na zły stan psychiczny na razie nie chciała zabierać głosu w tej sprawie.
Koszmar lokatorów po tragedii w bloku. “Najgorzej, gdy robi się ciepło”
Dramat Rafała z Warszawy. Życie po pobycie w Szpitalu Praskim straciło sens
Mieszkańcy Ząbek poruszeni śmiercią Miłoszka. “Powiem, że brak mi słów”
/5
mat.redakcyjne
Reporter “Faktu” rozmawiał z sąsiadami 22-latka.
/5
mat.redakcyjne
Sąsiedzi mówią, że to uczynny chłopak, ale za to, co zrobił, karę musi ponieść.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







