Kultowy Tytus, Romek i A’tomek w nowej odsłonie. Wnukowie Papcia Chmiela wymyślili dowcipy

0
3

Przygody Tytusa i jego kolegów ekscytowały nie tylko dzieci, nastolatków ale i wielu dorosłych już od 1957 r. Odcinki ukazywały się w “Świecie Młodych” i jako oddzielne książki.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

To nie jest koniec. W maju ukaże się nowy komiks Tytusa, Romka i A’tomka.

Ich kupno było nie lada wyczynem, bo nakłady rozchodziły się jak świeże bułeczki. Autor kultowej serii opisywał przygody człekokształtnego Tytusa i dwóch harcerzy Romka i A’tomka do 2008 r. Henryk Jerzy Chmielewski zmarł w 2021 r., a właściciele praw uznali, że kontynuacji nie będzie, mimo ogromnego zapotrzebowania na nowe przygody.

Na szczęście dla fanów Tytusa i spółki sytuacja uległa zmianie i nowy komiks o jego perypetiach ukaże się jeszcze w tym miesiącu. O kulisach jego powstania opowiada “Faktowi” Artur B. Chmielewski, syn Papcia, pracujący na co dzień w NASA.

“Fakt”: To będzie pierwsza księga, przygotowana od początku bez udziału pana taty?

Mój tata, czyli Papcio Chmiel, zmarł pięć lat temu w wieku 98 lat. Przez ostatnie 16 lat, od 82. urodzin taty, przylatywałem co roku z Kalifornii do Polski, bo za każdym razem mówił mi: “Synku, to już ostatnie moje urodziny.” Gdy siadaliśmy wieczorami w jego pracowni, pokazywał mi scenariusze do swojej “już ostatniej” księgi Tytusa, Romka i A’Tomka. W tych ostatnich latach te sesje były inne niż wtedy, gdy byłem małym chłopcem. Tata miał dużo filozoficznych myśli — czy Tytus też zginie, gdy nie będzie nowych przygód, czy to jest ostatnie pokolenie fanów Tytusa, czy Księgi Tytusa będą zbierać kurz w Muzeum Komiksu? Już wtedy wiedziałem, że będę chciał wydać Nowe Przygody w hołdzie dla taty.

Kiedy się ukaże nowy komiks? Kiedy będzie pan go podpisywał?

Nowe Przygody Tytusa, Romka i A’Tomka ukażą się w sprzedaży 26 maja, a ja wraz z ilustratorem Zbyszkiem będziemy je podpisywać na Targach Książki 31 maja, na scenie głównej Stadionu Narodowego.

Czy było trudnym zadaniem stworzyć tę nową księgę?

Od małego byłem przyzwyczajony do powstawania nowych Tytusów. Pamiętam słowa ojca: “Jeżeli dom się nie pali, to odzywamy się tylko wtedy, kiedy chcemy rozśmieszyć kogoś z rodziny!”

Gdy to słyszałem, wiedziałem, że tata zaczyna pracować nad następną księgą Tytusa. Dla mnie jako małego chłopca to było normalne, ale też fascynujące, bo znaczyło, że będę miał przy księdze wiele zadań. Często podczas obiadu organizowaliśmy burze mózgów na temat tego, co Tytus ma robić na kolejnych stronach.

“Tata, oni wpadają do wulkanu i Tytus używa ogona, jak śmigło, żeby stamtąd wylecieć.” “No tak, ale Tytus nie ma ogona” — odpowiadał tata.

Później w pracy w NASA śmiałem się, że jestem najlepszy w “brain-storming”, bo robiłem to od dziecka. Poza “burzą mózgów” jeszcze jednego nauczyłem się z Tytusa — że w budowie statków kosmicznych trzeba uważać na detale. Tata kazał mi sprawdzać, czy Tytus na wszystkich stronach ma te same trampki, a Romek ten sam kolor koszulki. Potem w NASA przeglądałem każdy szczegół projektu, bo jeden zły opornik mógł zniszczyć wartą miliardy dolarów misję kosmiczną.

Jak wyglądała praca nad nowym “Tytusem”? Jakie emocje towarzyszyły panu i synom podczas jej tworzenia?

Dla mnie to była huśtawka emocjonalna, bo nie tylko chodziło o fajne dowcipy i gagi, ale musiały one być w stylu ojca. Przed sesjami wymyślania scenariusza obkładałem cały mój pokój lalkami Tytusa, figurkami, ulubionymi księgami, rozkładałem sztalugi, żeby znów poczuć atmosferę pracowni ojca, co — jak sobie wyobrażacie — było albo piękne, albo smutne. W komiksie jest też siedem dowcipów, które pamiętałem od taty. Ciekaw jestem, czy czytelnicy odróżnią humor ojca od syna. Było to też było wspaniałe dla mnie, bo moi synowie, Lucas i Marcus, czyli wnuczkowie Papcia, błyskawicznie wpadali w temat i robili to, co ja kiedyś dla ojca. Tata pisał ze mną dymki, bo chciał, żeby komiks nie wyglądał na zrobiony przez dorosłego, ale raczej przez 12-latka.

Ja ojca poprawiałem: “Tata, już nikt nie mówi , tylko !” Dla moich synów to była świetna zabawa, bo oni od dziadka uczyli się dowcipkowania po polsku. “Gad może płaza zagadać, a płaz może gada puścić płazem.” Marcus (który zresztą ma na drugie imię Tytus), śmiał się, że Nowe Przygody będą chociaż genetycznie identyczne, bo ja mam 50 proc. genów taty, a oni po 25 proc. , czyli razem mamy 100 proc. Papcia!” Synowie dorzucali więc, tak jak ja kiedyś mojemu Ojcu, ten zastrzyk młodości.

Skąd wziął się rysownik? Czy był jakiś “casting”? Czy to Polak?

Pomysł Nowych Przygód nie był nowy. Rozmawiałem o tym wiele razy z ojcem. Raz ojciec kazał mi obiecać, że to będą papierowe księgi, a nie tylko wydania elektroniczne, których tata nie uważał za prawdziwe książki. Przez wiele lat nosiłem się z zamiarem wydania nowego Tytusa, ale nie mogłem znaleźć rysownika i scenarzysty, którzy czuliby Tytusa. Dopiero, gdy wydawca — Prószyński Media przedstawił mi Zbyszka Larwę i Karola Webera, to już od pierwszej rozmowy wiedziałem, że to jest to. Do tego zespołu dorzuciliśmy kilku kumpli taty z Prószyńskiego i zespół był kompletny. Bawiliśmy się każdą stroną. Ciekaw jestem, czy gdy przeczytacie ten komiks, to będziecie mogli podświadomie wyczuć, że ten nowy Tytus powstał w atmosferze humoru Papcia.

O czym będzie księga (jeśli można uchylić rąbka tajemnicy)?

Księga opowiada o przygodach z nową technologią. Jaką? Na razie nie zdradzę. Ta technologia jest bliska mojemu sercu, bo wprowadziłem ją po raz pierwszy w historii NASA do łazika na Marsie, który używając jej, od razu zrobił niesamowite odkrycie.

Dlaczego zapadła decyzja o stworzeniu kolejnej części “Tytusa”?

Te Nowe Przygody to hołd dla Papcia, który był nie tylko genialnym autorem, ale też wspaniałym ojcem, który na co dzień uczył mnie odwagi, kreatywności, ciężkiej pracy i organizacji. Mogę powiedzieć, że cały mój charakter został ukształtowany przez ojca i… Tytusa, Romka i A’Tomka.

Czy komiks powstawał w USA?

Komiks powstawał na trzech kontynentach: w Europie, Ameryce Północnej i Afryce, gdzie mieszka Karol Weber. Myślę, że to pomogło. Ja, oprócz dowcipów, wprowadzałem nową technologię, Zbyszek, Kamil i Maciej z Prószyńskiego dbali o polskość, a Karol miał codzienny kontakt z szympansami w Afryce!

Czy będą w nim odniesienia do kosmosu, czyli czegoś, czym pan zajmuje się na co dzień?

Była już trzecia Księga kosmiczna, w której w jednej z wersji tata mnie wrysował, jak oprowadzam Tytusa po centrum NASA w Kalifornii, w którym pracuję. Nie chciałem więc, żeby to trochę powielać, ale jeżeli będą Wam się podobały Nowe Przygody i będzie apetyt na Przygody Kosmiczne, to będę szczęśliwy, żeby wskoczyć znów w ten temat, bo kosmos jest prawie nieskończony i jego tematy też.

Czy będzie dostępny tylko w Polsce, czy w innych krajach np. USA także?

Zawsze jest to pytanie, czy nie powinniśmy wydać Tytusa w wersji angielskiej. Tłumaczyłem dwie księgi Tytusa i powiem wam, że tłumaczenie dowcipów ojca na angielski było chyba dla mnie trudniejsze niż lądowanie na komecie. Jak powiedzieć po angielsku, żeby to było śmieszne: “Nauczyłem się, mam to w głowie, więc jest z głowy!” Przetłumaczyliśmy na angielski Tytus Astronomem, księgę 8 i ta rozeszła się błyskawicznie. Niech mi powiedzą czytelnicy, czy Nowe Przygody powinny być też w innych językach i jakich?

A na koniec prośba. Nie porównujcie Nowych Przygód z Tytusami ojca. Papcio był niepowtarzalny i bawił nas przez dekady. Chcę, żebyście po przeczytaniu tego komiksu napisali mi na Facebooku lub powiedzieli na Targach Książki, czy wy i wasze dzieci dobrze się bawiliście, czytając Nowe Przygody. Czy były, chociaż 43 uśmiechy z tych 44 stron? Jeżeli tak, to i ja i Papcio, gdzieś tam w chmurze Magellana, będziemy szczęśliwi.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl