W czwartek (8 października) ok. godz. 9 Wiktor wszedł na teren szkoły, w której jeszcze niedawno się uczył, i wyciągnął nóż. Szkolna woźna była pierwszą osobą, która próbowała zareagować. Wtedy 15-latek zadał jej kilka ciosów. Chwilę później rzucił się na nauczyciela, a następnie dyrektora szkoły, który po kilkuminutowej szamotaninie obezwładnił go i ujął do czasu przyjazdu policji. Ratownicy medyczni walczyli o życie ciężko rannej kobiety, ale obrażenia były bardzo poważne. Nie udało się jej uratować.
Wiktor S. zamordował woźną w szkole w Leszczydole-Nowinach. Jego siostra zabrała głos
Reporter “Faktu” dotarł do starszej siostry Wiktora. Dziewczyna twierdzi, że wcześniej miał wypowiadać kilka razy niepokojące słowa, ale nikt nie brał tego na serio.
— Czasami gadał, że chciałby spalić kościół i kogoś w nim zadźgać. Nikt nie brał tych słów na poważnie, ponieważ myśleliśmy, że to takie głupie gadanie dla żartów — opowiada siostra 15-latka. Jak twierdzi, nie spodziewała się, że zrealizuje swoje zapowiedzi. — Powiem panu, że jestem w szoku po tym, co się stało. Nie wiem, co mu odbiło — dodaje 19-letnia dziewczyna.
Nastolatka twierdzi, że miała z bratem bardzo dobry kontakt. — Wczoraj oglądaliśmy razem film. Pamiętam, że śmialiśmy się i gadaliśmy o głupotach. Nic nie wskazywało, że ma zamiar coś zrobić — relacjonuje. Dzień później Wiktor wstał rano, zabrał ze sobą kask, na którym miał uchwyt na kamerę, i ruszył w stronę szkoły. Skończyło się tragedią.
15-latek zaatakował nożem szkolną woźną. Jego siostra mówi o awanturach w domu i niebieskiej karcie
Wiktor szkołę podstawową w Leszczydole-Nowinach, gdzie dokonał ataku, ukończył w ubiegłym roku szkolnym. Od września rozpoczął naukę w technikum w Wyszkowie. Jak twierdzi siostra, wiecznie były z nim problemy. — Ciężko było ze wstawaniem do szkoły. W czwartek rano (w dniu ataku — przyp. red.) znowu kłócił się, że nie chce iść do szkoły — opowiada jego siostra.
Według jej relacji prosił matkę o dzień wolny, obiecując, że później będzie już regularnie chodził do szkoły. Ta się jednak nie zgodziła. Chłopak miał wyjść z domu zdenerwowany.
W trakcie rozmowy z reporterem “Faktu” dziewczyna przyznała, że w ich domu dochodziło do przemocy. — Tata był porywczy. Kiedyś, jak byliśmy mali i niegrzeczni, to nas trochę lał — wyznała. Jednocześnie zaznaczyła, że obecnie do takiej przemocy miało już nie dochodzić. Zdradziła jednak, że w domu dość często zdarzały się awantury i została założona niebieska karta.
Sąsiedzi rodziny Wiktora S. w Leszczydole-Nowinach: nie utrzymują tu z nikim kontaktu
— Sprowadzili się dokładnie osiem lat temu i tak sobie mieszkają. Z tego, co mi wiadomo, nie utrzymują tu z nikim kontaktu. Tam jest trójka dzieci. Ten 15-latek, 19-letnia dziewczyna i jeszcze jedno dziecko niepełnosprawne — opowiada sąsiad.
Ludzie mówią, że rzadko widywali ich na podwórku. — Te dzieci siedziały całymi dniami przed komputerem. Na podwórku nigdy ich nie widzieliśmy — słyszymy.
Miejski Reporter / Facebook
Nożownik został wyprowadzony w kajdankach.
Kacper Pempel / Reuters
Site of second school attack in Poland in two days, in Leszczydol-Nowiny
To w tej szkole zaatakował Wiktor S.
Damian Ryndak / Fakt.pl
Placówka po ataku została zamknięta.
Damian Ryndak / Fakt.pl
Na miejscu pracowało kilka karetek pogotowia.
Damian Ryndak / Fakt.pl
Mieszkańcy są w szoku po ataku nożownika.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl









