26 maja Mateusz Ulczok kupił bilety na podróż z rowerem Kolejami Śląskimi do Bielska-Białej i z powrotem. Kłopoty zaczęły się dopiero w drodze powrotnej.
Bilet był, wyprosili go z autobusu. Wszystko przez rower
— Kupiłem w aplikacji bilet pociąg + zastępcza komunikacja autobusowa, bo okazało się, że z powodu remontu w Tychach trzeba się z pociągu przesiąść na autobus. Mówię sobie: taki bilet sprzedali, więc dojadę autobusem dalej. I tu zaczęły się komplikacje — relacjonuje “Faktowi” mieszkaniec Katowic.
O problemie dowiedział się w trakcie kontroli biletów, jeszcze w pociągu.
— Konduktorka poinformowała mnie jakby nigdy nic, że wysiadam w Tychach i dalej nie pojadę z tym rowerem. Do autobusu nie wejdę, bo ona ma wycieczkę z walizkami — opowiada oburzony rowerzysta.
Zapytał więc, co w tej sytuacji ma zrobić? Odpowiedź była krótka. — Mam sobie radzić sam. Mogę złożyć reklamację — mówi oburzony Ulczok. — Zamurowało mnie, poziom obsługi klienta mają wysoki — ironizuje rowerzysta.
Po wyjściu z pociągu na dworcu w Tychach czekał autobus komunikacji zastępczej. Była godz. 22.00, pomyślał, że porozmawia z kierowcą i normalnie dojedzie do Katowic, bo w końcu ma ważny bilet. Ale cud się nie zdarzył.
“Przecież mówiłam, że pana nie zabierzemy” — miała go poinformować ponownie konduktorka.
Rowerzysta zablokował rondo w Tychach. “Ten autobus beze mnie nie odjedzie”.
Wtedy emocje wzięły górę. — Oświadczyłem, że ten autobus beze mnie nie odjedzie. Zapłaciłem jak każdy i chcę wrócić do domu. Było po 22.00 — mówi Ulczok “Faktowi”.
Stanął z rowerem przed autobusem, blokując wyjazd. Gdy kierowca próbował wyjechać inną drogą — zablokował również ją. Ostatecznie sytuacja przeniosła się na rondo przy wyjeździe z dworca.
— Zablokowałem rondo. Kierowca próbował mnie przestraszyć, podjeżdżając blisko, ale nie odsunąłem się — relacjonuje rozmówca “Faktu”.
Wezwano policję. Rowerzysta nie przyjął mandatu. Sprawę rozstrzygnie sąd.
Na miejsce wezwano policję. Funkcjonariusze podjęli interwencję. — Usłyszałem, tym razem od mundurowych, że mogę złożyć reklamację — mówi pan Mateusz. — Super, tylko że odpowiedź jest do 30 dni, a ja potrzebowałem rozwiązania tu i teraz.
Policjanci zaproponowali mandat w wysokości 250 zł. Mężczyzna odmówił jego przyjęcia.
Aspirant Mateusz Drobek z Komendy Miejskiej Policji w Tychach potwierdza przebieg interwencji. — Policjanci zostali wezwani w związku z blokowaniem wyjazdu autobusu i utrudnianiem ruchu. Mężczyzna został wcześniej poinformowany, że autobus nie jest technicznie przystosowany do przewozu roweru — mówi. asp. Mateusz Drobek z Komendy Miejskiej Policji w Tychach.
Jak dodaje, chodziło o kwestie bezpieczeństwa. — Ten autobus nie był przystosowany do przewożenia roweru. W przypadku nagłego hamowania rower mógłby się przemieścić i doprowadzić do zagrożenia dla pasażerów — wyjaśnia Drobek.
Policja przyznaje jednocześnie, że rozumie poniekąd wzburzenie pasażera. Pora była późna, chciał wrócić do domu. Mimo to nie wolno blokować przejazdu autobusu.
— Ostatecznie wobec mężczyzny sporządzono wniosek o ukaranie za zakłócanie ładu i porządku publicznego. Odmówił przyjęcia mandatu, dlatego teraz sprawą zajmie się sąd — dodał Mateusz Drobek.
Rowerzysta zapowiada złożenie reklamacji u przewoźnika.
Pan Mateusz nie miał wyjścia — musiał czekać na kolejne połączenie. — Obdzwoniłem kilka korporacji taksówkarskich, żadna nie chciała zabrać mnie z rowerem — mówi “Faktowi”.
Do Katowic dojechał dopiero następnym autobusem, ponad półtorej godziny później.
Mężczyzna zapowiada złożenie reklamacji do przewoźnika i czeka na rozprawę sądową.
— Nie chodzi o zwrot pieniędzy. Chodzi o to, jak traktuje się pasażera. Z ważnym biletem zostałem zostawiony sam sobie w środku nocy. Tak nie powinno być — podsumowuje oburzony Mateusz Ulczok.
Próbowaliśmy się skontaktować z rzecznikiem prasowym Kolei Śląskich, ale telefon milczał. Do sprawy będziemy wracać.
Konduktor wyprosił go z pociągu i się zaczęło. Przerażające sceny przed dworcem.
Skandaliczne zachowanie kierowcy autobusu w Warszawie. Krzyczał: “Psycholu j***y!”.
/6
Archiwum prywatne
Awantura o rower w komunikacji zastępczej. — Zostałem zostawiony sam sobie — mówi Mateusz Ulczok.
/6
Archiwum prywatne
W Tychach Ulczok musiał się przesiąść do autobusu, ale z rowerem go nie przyjęli. Mimo że miał bilet.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl





