Home International Cała rodzina spłonęła żywcem na A1. Dziś wyrok w sprawie Majtczaka

Cała rodzina spłonęła żywcem na A1. Dziś wyrok w sprawie Majtczaka

0
1

Do tragicznego wypadku doszło 16 września 2023 r. na autostradzie A1 w rejonie Sierosławia koło Piotrkowa Trybunalskiego. Kierowane przez Sebastiana Majtczaka BMW uderzyło w Kię, którą wracała z wakacji trzyosobowa rodzina z Myszkowa: Martyna i Patryk oraz ich pięcioletni syn Oliwier. Kia stanęła w płomieniach. Pasażerowie nie mieli szans na przeżycie.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Proces Sebastiana Majtczaka (34 l.) zaczął się we wrześniu ub. r., a zakończył 7 października br. W trakcie sprawy wielokrotnie podnoszono kwestię, dlaczego za wypadek o tak ogromnych skutkach grozi stosunkowo niska kara. Do tych wątpliwości odniósł się w mowie końcowej Aleksander Duda z Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

Prokuratura żąda maksymalnej kary dla Sebastiana Majtczaka

— Nie ma takiej kary, która przywróci rodzinie Martyny, Patryka i Oliwiera przyszłość, którą oskarżony unicestwił w ciągu kilku sekund. Istnieje jedynie najwyższa kara, jaką wolno wymierzyć zgodnie z ustawą, czyli osiem lat pozbawienia wolności — argumentował prokurator Duda.

Od 29 stycznia 2026 r. obowiązują przepisy zaostrzające odpowiedzialność za szczególnie niebezpieczne zachowania na drogach. W przypadku śmiertelnego wypadku spowodowanego rażącym naruszeniem zasad bezpieczeństwa kierowcy grozi obecnie nawet 10 lat więzienia. Nowe przepisy nie obejmują jednak sprawy Majtczaka. Wypadek na A1 wydarzył się we wrześniu 2023 r., dlatego sąd musi stosować wcześniejsze regulacje przewidujące maksymalnie osiem lat pozbawienia wolności.

— Zgromadzony materiał dowodowy w sprawie był analizowany pod kątem różnych kwalifikacji prawnych zdarzenia — mówił “Faktowi” prokurator Aleksander Duda. — Materiał ten uzasadniał przyjęcie kwalifikacji prawnej wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Do sądu należy ostateczna ocena prawidłowości kwalifikacji prawnej czynu przyjętego w akcie oskarżenia — podsumowywał Aleksander Duda.

Sprawca wypadku na A1 twierdzi, że jest niewinny

Według prokuratury oskarżony prowadził samochód po licznych modyfikacjach technicznych, z nadmierną prędkością. Tuż przed wypadkiem jechał z prędkością 319—325 km na godz. Kilka godzin po wypadku zdalnie zmienił ustawienia w telefonie, a następnie opuścił kraj. Został sprowadzony do Polski z Dubaju w maju 2025 r.

Mimo obciążających okoliczności sprawy przepisy nie pozwoliły na postawienie mu zarzutu skutkującego wyższym wymiarem kary. Dla porównania we Włoszech kary w takich przypadkach wynoszą nawet 18 lat więzienia.

Prokuratura domaga się dla Sebastiana Majtczaka maksymalnej kary przewidzianej polskim kodeksem, tj. 8 lat więzienia, z możliwością ubiegania się o warunkowe zwolnienie po odbyciu trzech czwartych kary, czyli sześciu lat. Dodatkowo prokurator żąda całkowitego zakazu prowadzenia pojazdów na okres 15 lat i wypłaty łącznego zadośćuczynienia dla rodzin ofiar wypadku w wysokości 2,2 mln zł.

Opinie biegłych i prywatna ekspertyza Sebastiana Majtczaka

Proces Sebastiana Majtczaka trwał niecałe 13 miesięcy. W pierwszej fazie postępowania obrona wnioskowała o skierowanie sprawy do mediacji z rodziną ofiar, jednak zakończyły się one fiaskiem. Następnie sąd przesłuchał świadków oraz biegłych zajmujących się rekonstrukcją wypadków.

Obrona przedstawiła natomiast prywatną ekspertyzę, zgodnie z którą przyczyną wypadku mogły być awaria opony w BMW lub zajechanie i nieustąpienie drogi kierowcy BMW przez zmarłego kierowcę KIA. Według tej opinii prędkość pojazdu była niższa. Sam Majtczak twierdził, że jechał około 170 km na godz.

Od świadka do oskarżonego. Sąd w Piotrkowie Trybunalskim wyda wyrok

Osoby znające kulisy sprawy, z którymi rozmawiał “Fakt”, zwracają uwagę, że początkowo Majtczak był tylko świadkiem w sprawie, a jego tłumaczenia uznano za wiarygodne. Sytuację zmieniły nagrania opublikowane przez internautów. Kilka godzin po zdarzeniu Majtczak usunął dane ze swojego telefonu i wyjechał z kraju przed planowanym przedstawieniem zarzutów.

Do Polski wrócił po ekstradycji z Dubaju w maju 2025 r.

— Czym innym jest ucieczka z miejsca zdarzenia, a czym innym unikanie odpowiedzialności karnej. Bezpośrednio po wypadku Majtczak pozostawał do dyspozycji służb, dlatego nie można mu przypisać ucieczki z miejsca zdarzenia — wyjaśniają “Faktowi” osoby związane ze sprawą.

— Sąd ocenia całą postawę oskarżonego, przed i po wypadku, i może to uwzględnić w wymiarze kary — dodaje nasz rozmówca proszący o zachowanie anonimowości.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl