Home International Ich świat przestał istnieć na 339. kilometrze A1. “Córuniu, miłość nie kończy...

Ich świat przestał istnieć na 339. kilometrze A1. “Córuniu, miłość nie kończy się”. Dziś Majtczak usłyszy wyrok

0
1

Koszmar na autostradzie rozegrał się w ułamku sekundy, zostawiając bliskich w niewyobrażalnej rozpaczy. Zanim uwaga opinii publicznej ostatecznie skupi się na decyzji sędziego i wymiarze kary dla sprawcy, warto przypomnieć, kto zapłacił w tej tragedii najwyższą, ostateczną cenę.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Ostatnie chwile przed tragedią na A1

To miał być zwyczajny, bezpieczny powrót z urlopu. 16 września 2023 r., ok. godz. 20, Martyna, Patryk i mały Oliwier przemierzali autostradę A1 między węzłami Tuszyn a Piotrkowem Trybunalskim Zachód. Wracali do domu z wakacji nad morzem, które przedłużyli zaledwie o jeden dzień.

Byli zgodną i szanowaną w regionie rodziną. Patryk prowadził dobrze prosperującą firmę. Martyna wywodziła się z Kuźnicy Starej, gdzie prowadziła własny salon kosmetyczny. Mieli wspólne pasje i plany, które zgasły bezpowrotnie na wysokości miejscowości Sierosław.

Gdy w tył osobowej Kii, którą podróżowali, uderzyło pędzące ponad 300 km na godz. BMW, samochód został zepchnięty na bariery energochłonne. Cała trójka nie miała najmniejszych szans na ucieczkę z rozbitego wraku.

Co zrobił Sebastian Majtczak? “Krzyczeli, wołali o pomoc”

Pojazd natychmiast stanął w płomieniach, odcinając 37-latce, jej mężowi i synkowi jakąkolwiek drogę ewakuacji. To, co się wydarzyło, trwale odcisnęło piętno na osobach, które widziały tragedię z bliska.

Jeden ze świadków przekazał “Faktowi” wprost: “Spłonęli żywcem. Krzyczeli, wołali o pomoc”.

Inny kierowca opisał makabryczny obraz:

To straszne. Widziałem to na żywo. Wszędzie na autostradzie leżały ubrania, buty, poduszki dziecka — coś ogromnie strasznego. Łzy się same cisnęły do oczu.

Porażająca była również relacja osoby, która pojawiła się w rejonie Sierosławia tuż po zderzeniu. “Przejeżdżałem tam minutę po zdarzeniu. Myślałam, że auto się zapaliło, a ludzie uciekli. Po przeczytaniu o tej tragedii nie mogliśmy dojść do siebie. Ogień był tam przeogromny” — relacjonuje naoczny świadek.

Niewyobrażalny ból rodziny ofiar. “Rano i wieczorem grób”

Śmierć całej rodziny zamieniła codzienność ich bliskich w bezkresną pustkę. Rodzice Martyny, jej brat i bratowa mieszkają niemal dom w dom przy jednej ulicy w Kuźnicy Starej. Wszyscy są zdruzgotani. Biznes pana Patryka został definitywnie zamknięty, a salon kosmetyczny 37-latki przejęła jej bratowa.

Ojciec zmarłej kobiety zgodził się porozmawiać z reporterami “Faktu”. Jak sam przyznał, jego życie to teraz ciągłe wizyty na myszkowskim cmentarzu, gdzie spoczęli córka, zięć i wnuk. — Rano i wieczorem grób — stwierdził zrezygnowany.

Wskazał na wiszące w salonie fotografie uśmiechniętej rodziny: — Niech pani spojrzy. (…) Wszyscy uśmiechnięci, tak jakby niedawno wyjechali na wakacje i zaraz będą wracali z dalekiej podróży.

Mężczyzna nie potrafi ukryć łez, zwłaszcza gdy wspomina nagrania z wyjaśnieniami oskarżonego uciekiniera, obarczającego winą kierowcę Kii. Ojciec ofiary nie kryje też wdzięczności wobec internautów, wierząc, że bez nagrań w sieci rodzina do dziś nie wiedziałaby, jak naprawdę zginęły jej dzieci.

Mieszkańcy Myszkowa oburzeni. “To nie jest człowiek. Bez sumienia”

Koszmar z A1 poruszył nie tylko krewnych, ale i całą społeczność. Ludzie w Myszkowie i Kuźnicy Starej solidaryzują się w bólu z rodzicami, ale rzadko zabierają głos, aby chronić prywatność pogrążonej w żałobie rodziny. Jednak oburzenie na postawę oskarżonego o spowodowanie wypadku Sebastiana Majtczaka jest tam powszechne.

Spotkana przez nas na cmentarzu w Myszkowie Irena Gil ocenia sprawcę ostro: — Nie ma słów. To nie jest człowiek. Bez sumienia. Co tu mówić więcej… Nie wierzę ani w jedno jego słowo. On jest z bogatej rodziny. Ludzie mówią, że pieniądze odgrywają tu jakąś rolę, że nie ma na niego kary… Boże, co za tragedia — mówi.

Władysław Nowakowski z Myszkowa był podobnego zdania i wprost wskazał na nierówności wobec prawa: “Z prawnikiem jechał. Nasze państwo jest dziurawe, nie do pomyślenia, to nie był przeciętny obywatel. Kto ma mamonę w Polsce, ten wygrywa. Mamona tylko rządzi. Prawo jest dla biedaka, a bogaty jest bezkarny”.

Prawnik o dramacie bliskich. “To psychiczne tortury”

Proces powrotu do równowagi jest dla rodziny zmarłych niezwykle trudny. Jak informuje “Gazeta Wyborcza”, krewni ze względu na trwającą terapię nie byli w stanie fizycznie stawić się na sali sądowej we wtorek.

Pełnomocnik rodzin, mecenas Łukasz Kowalski, w rozmowie z “Faktem” szeroko opisał, z czym zmagają się jego klienci. “Ogrom tragedii. Zenit reakcji destrukcyjnych, gdy bliscy dowiadują się o śmierci najbliższych. Potem jeszcze większe pogłębienie tego dramatu, bo nie mamy sprawcy. Uciekł” — wyjaśnia adwokat.

Ucieczka Majtczaka do Dubaju i procedura ekstradycyjna odebrały rodzinie spokój niezbędny do przeżycia żałoby. “Za chwilę promyk nadziei, bo zostaje ujęty na terytorium Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Zaczyna się kolejny dramat, bo tak długo przedłużane jest postępowanie. To psychiczne tortury, które przeżywają bliscy ofiar” — stwierdza prawnik.

Mówi też, że sam proces sądowy to dla nich konieczność powrotu do “tego 16 września 2023 r. Do tej największej traumy”. Na przestrzeni kilkunastu miesięcy byli narażeni na “nieustającą huśtawkę nastrojów”.

Czas na sprawiedliwość w Piotrkowie. Wyrok nie ukoi bólu

W Sądzie Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim sprawa wreszcie dobiega końca. Choć sprawca wypadku przebywał poza granicami kraju i unikał odpowiedzialności, wymiar sprawiedliwości domyka właśnie swoje procedury. Ojciec 37-letniej Martyny otwarcie przyznał, że sprowadzenie oskarżonego i wyrok skazujący w najmniejszym stopniu nie przywrócą do życia jego córki, zięcia i wnuka. Tu chodzi wyłącznie o odrobinę spokoju dla żyjących i poczucie, że sprawiedliwości stało się zadość.

Na nagrobku rodziny płoną znicze z dedykacjami, które najdobitniej podsumowują tę historię. Obok cytatu o niekończącej się miłości do córki bliscy napisali też: “Kochany Oliwierku, byłeś, jesteś i będziesz na zawsze w naszych sercach”.

Dziś, 21 października, w Piotrkowie zapadnie decyzja w sprawie wypadku. Nawet najsurowsza kara nie cofnie jednak czasu i nie przywróci życia trzem osobom, które zginęły na autostradzie A1.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl