Niemcy od lat wiedzą, że drony mogą stać się poważnym zagrożeniem dla lotnictwa. Mimo to system ochrony lotnisk nadal pozostaje pełen luk, a odpowiedzialność między służbami jest podzielona w sposób, który utrudnia szybką reakcję. Po incydencie w Lipsku, gdzie dron miał być wyposażony w materiały wybuchowe, eksperci pytają: dlaczego kraj dysponujący jedną z największych gospodarek Europy wciąż nie potrafi skutecznie chronić swoich lotnisk?
Za problemem nie stoi brak technologii. Niemcy mają dostęp do systemów wykrywania i neutralizacji dronów. Problemem są przepisy, kompetencje służb i wyścig technologiczny, w którym atakujący często są o krok przed obrońcami.
Niemcy bezradni wobec dronów. Problem znany od lat
Problem znany jest od ponad dekady. Od ponad dekady Niemcy wydają się bezradne. Ich lotniska są regularnie paraliżowane przez drony. W środę sytuacja jeszcze się zaostrzyła: dron zaatakował lotnisko w Lipsku – i tym razem miał być nawet załadowany materiałami wybuchowymi. Obrona przed dronami na niemieckich lotniskach wciąż pozostaje biurokratycznym chaosem. Co dokładnie nie działa w Niemczech?
Odpowiedzialność za “ping-ponga” na lotnisku
Gdy dron startuje, za jego przechwycenie odpowiada policja danego kraju związkowego – powiedział dziennikowi “BILD” ekspert ds. lotnictwa Elmar Giemulla (75 l.). Dopiero gdy urządzenie wleci w przestrzeń powietrzną dużego lotniska, odpowiedzialność przejmuje policja federalna. Jeśli dron leci w kierunku lotniska, policja federalna obecnie nie ma prawa interweniować. Giemulla wyjaśnia:
To byłoby nielegalne. Policjant nie zostałby ukarany, ale nadal nie ma prawa tego zrobić
Oznacza to, że policja federalna musiałaby czekać, aż dron znajdzie się nad obszarem, za który odpowiada, zanim mogłaby go zestrzelić.
Absurdalne zasady dla Bundeswehry
Zimą 2025/26 roku niemieccy decydenci postawili sobie za cel poprawę zdolności obronnych przed dronami. Od tego czasu niemieckie siły zbrojne mają możliwość zestrzeliwania bezzałogowych statków powietrznych w określonych przypadkach, na wniosek właściwego organu.
Jest jednak jeden problem. Jest to możliwe tylko wtedy, gdy działanie zapobiegnie szczególnie poważnemu wypadkowi. Według Giemulli prowadzi to do paradoksalnej sytuacji.
Jeśli dron wleci na lotnisko, może dojść do katastrofy – na przykład zderzenia z samolotem. Wtedy Bundeswehra mogłaby zareagować. Jeśli jednak lotnisko wcześniej zawiesi ruch lotniczy, ryzyko wypadku znika. A wtedy możliwości wojska są ograniczone. Giemulla mówi:
W swoim pośpiechu i histerii na początku roku parlament pomylił się i nie przemyślał sprawy do końca
Niemcy mają technologię, ale nie wiedzą, jak jej użyć
Według Ulrike Franke (39 l.), ekspertki ds. dronów, problemem nie jest brak technologii. Znacznie trudniejsze jest ustalenie, które systemy powinny być wykorzystywane i jak mają ze sobą współpracować. Lotniska mają wiele możliwości: od systemów wykrywania dronów, przez urządzenia zakłócające sygnał, po sieci i technologię mikrofalową.
– Możliwości jest wiele – mówi ekspertka dziennikowi “BILD”. Problem polega na tym, że drony rozwijają się tak szybko, iż nawet nowoczesne systemy ochrony mogą szybko stać się przestarzałe.
Federalny minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt (56 l., CSU) pochwalił w środę działanie niemieckiego systemu obrony. Dzięki niemu udało się wykryć drona i rozbroić bombę. Jednocześnie ostrzegł, że podobnych ataków nie można wykluczyć w przyszłości. Powiedział:
Technologia obrony przed dronami jest dostępna na lotniskach. Jednak w obecnej formie nie nadaje się ona do tego typu dronów. Zgodnie z naszą obecną wiedzą wynika to z faktu, że ten dron został specjalnie zaprojektowany do obejścia istniejących środków obrony przed dronami
Dodał, że trwa wyścig zbrojeń, w którym sprawcy badają działanie istniejących systemów bezpieczeństwa i dostosowują do nich swoje urządzenia. Jego zdaniem za takimi działaniami mogą stać nawet “obce mocarstwa”.
Niemcy nie mają wspólnego systemu
Niemiecka Służba Żeglugi Powietrznej (DFS) od miesięcy przedstawia swój “Plan działań w sprawie dronów dla Niemiec”. Dokument został przekazany Ministerstwu Spraw Wewnętrznych.
Według DFS największym problemem jest brak wspólnego obrazu sytuacji. Dopiero połączenie danych z różnych źródeł pozwala szybko podejmować decyzje. Dla Franke incydent w Lipsku pokazuje przede wszystkim jedno: zagrożenie ze strony dronów było znane od lat, ale działania ochronne podejmowano zbyt wolno. “Cała Europa naprawdę przegapiła okazję” – mówi.
Podobnie ostrzega polityk Zielonych Konstantin von Notz (55 l.). Jego zdaniem służby bezpieczeństwa od dawna zwracają uwagę na rosnące zagrożenie wojną hybrydową. – Pytanie brzmi, czy podmiot państwowy próbuje zaatakować bezpieczeństwo lotnictwa w Niemczech – powiedział dziennikowi “BILD”. Dodał:
Jeśli okaże się to prawdą, będziemy mieli do czynienia z podręcznikowym przykładem terroryzmu państwowego
Profesor dr Elmar M. Giemulla jest niemieckim prawnikiem i profesorem prawa lotniczego. Wykładał między innymi na Federalnym Uniwersytecie Nauk Stosowanych w zakresie Administracji oraz na Uniwersytecie Technicznym w Berlinie.
Dr Ulrike Franke jest niemiecką ekspertką ds. obronności, specjalizującą się w architekturze bezpieczeństwa Europy i Niemiec. Prowadzi badania nad technologiami wojskowymi i dronowymi w Europejskiej Radzie Stosunków Zagranicznych (ECFR).
Artykuł powstał na podstawie tłumaczenia tekstu z serwisu Bild.de. Jego autorem jest Erwin Hitzler, Elias Jakob, Michèle Borcherding
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl




