Zdjęcia i film błyskawicznie obiegły media społecznościowe. Dla jednych był to imponujący okaz i “wyczyn wędkarski”. Dla innych zwykłe kłusownictwo i barbarzyństwo pokazane dzieciom niemal jak uliczna atrakcja.
Ogromnego suma wyłowiono nad jeziorkiem Balaton na warszawskim Gocławiu. Według relacji świadków ryba mierzyła od 173 do nawet 182 cm. Niektórzy twierdzą, że żyła w zbiorniku od 20 lat. W sieci szybko zaczęto pisać o “legendzie Balatonu”.
Do internetu trafiły zdjęcia pokazujące ogromnego suma leżącego na kostce brukowej. Na innym nagraniu widać moment, gdy ryba znajduje się tuż obok otwartego bagażnika samochodu. Wokół stoją ludzie, słychać rozmowy i okrzyki świadków.
“Świadkowie krzyczeli, ale było za późno” — opisuje całą sytuację jedna z grup wędkarskich, która opublikowała materiał w sieci.
“Legenda zniknęła z Balatonu”
Największe emocje wywołał fakt, że sum miał zostać zabrany mimo obowiązującego jeszcze okresu ochronnego. W wielu okręgach Polskiego Związku Wędkarskiego ochrona suma trwa do 31 maja. Oznacza to, że złowiona ryba powinna zostać wypuszczona do wody.
Pod wpisami pojawiła się lawina komentarzy.
“Szkoda, że nikt tego nie zgłosił. To podchodzi pod kłusownictwo” — napisała jedna z internautek.
“Biedny. Mogli zrobić zdjęcie i go wypuścić” — komentowała kolejna osoba.
“Patologia. Niech mu w gardle stanie” — grzmiał inny użytkownik internetu.
Część komentujących zwracała uwagę, że dzieci oglądały całe zdarzenie niemal jak widowisko. — “Nielegalne mordowanie na oczach dzieci” — napisał jeden z internautów.
“Jedni mówią: kłusownictwo. Inni: szkodnik”
Nie wszyscy jednak bronili ogromnej ryby. W komentarzach szybko pojawiły się także głosy osób twierdzących, że wielki sum od lat pustoszył niewielki zbiornik.
“Sumy na małych jeziorach robią spustoszenie” — przekonywał jeden z komentujących.
“To szkodnik. Zjadał ptaki i ryby” — dodawał kolejny.
W sieci rozpętała się prawdziwa wojna. Jedni pisali o “potworze z Balatonu”, który od dawna budził emocje mieszkańców. Inni odpowiadali, że nawet największy drapieżnik nie usprawiedliwia łamania przepisów.
“Za taki połów grożą konsekwencje”
Polskie przepisy zabraniają połowu ryb w okresie ochronnym. Za złamanie zasad mogą grozić mandaty, grzywny i w niektórych przypadkach również odpowiedzialność karna. Możliwa jest także utrata sprzętu wykorzystywanego do połowu.
Eksperci przypominają, że okresy ochronne mają umożliwić rybom spokojne odbycie tarła i odbudowę populacji.
Sprawą z Gocławia zajęła się już policja.
— Nie mieliśmy oficjalnego zgłoszenia dotyczącego tego zdarzenia. Jednak po pojawieniu się nagrań i informacji w mediach społecznościowych policjanci podjęli czynności sprawdzające w tej sprawie. Zabezpieczamy materiały dostępne w internecie i będziemy wyjaśniać okoliczności oraz przebieg całego zdarzenia — mówi “Faktowi” podinsp. Joanna Węgrzyniak, Oficer Prasowy Komendanta Rejonowego Policji Warszawa VII.
(Źródła: media społecznościowe, grupy wędkarskie, komentarze internautów)
Cios za ciosem w Dino. Wychodzą kolejne “rewelacje”. Menedżerowie zamieszani
Te smartwatche stworzono na trudne warunki. Zachwycają funkcjami i trwałością
Nowe zasady dla wędkarzy od 2026 r. Zezwolenie dostępne tylko cyfrowo
/2
newspix.pl, Gocław | Mieszkańcy / Facebook
Ogromny sum wywołał burzę w sieci. Według świadków ryba miała ponad 180 cm długości i została zabrana mimo okresu ochronnego.
/2
Maksymilian Rigamonti / newspix.pl
Balaton na warszawskim Gocławiu od lat był miejscem legend o gigantycznym sumie. Teraz internet żyje historią jego złowienia.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl



