Za zamkniętymi drzwiami Kancelarii Federalnej mają zapaść decyzje, które mogą wpłynąć na bezpieczeństwo Europy na lata. Stawką jest nie tylko odpowiedź na rosnącą presję ze strony Rosji, ale także przyszłość relacji z administracją Donalda Trumpa. Problem w tym, że zanim liderzy spróbują wypracować wspólne stanowisko wobec Putina, muszą najpierw poradzić sobie z narastającymi sporami we własnym gronie.
Merz zwołuje europejskich liderów. W tle Trump, Putin i rosnące napięcia w NATO
W środę (24.06) kanclerz Niemiec Friedrich Merz organizuje w Berlinie spotkanie przygotowawcze przed kolejnym szczytem NATO. W Kancelarii Federalnej mają spotkać się przywódcy Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch i Polski, by wyznaczyć wspólny kierunek działań w najważniejszych kwestiach bezpieczeństwa. Choć oficjalnie celem jest demonstracja jedności, w praktyce między partnerami narasta coraz więcej napięć.
Kanclerz Friedrich Merz chętnie przypomina sukces ubiegłorocznego szczytu NATO w Hadze. Dzięki zwiększeniu wydatków na obronność do 3,5 proc., a nawet pięciu proc. po uwzględnieniu infrastruktury o znaczeniu wojskowym, takiej jak koleje, mosty czy cyberbezpieczeństwo, udało się utrzymać prezydenta USA Donalda Trumpa w strukturach sojuszu. To jednak dopiero początek wyzwań.
Europa rozpoczyna proces szeroko zakrojonej remilitaryzacji. W wielu państwach rosną budżety obronne, a w Niemczech uruchamiane są kolejne wielomiliardowe programy zbrojeniowe. Znacznie pilniejsze wyzwanie pojawi się jednak już za dwa tygodnie podczas kolejnego szczytu NATO w Ankarze. Właśnie dlatego Merz zdecydował się na zwołanie środowego spotkania w Berlinie.
Trump pozostaje w NATO, ale chce ograniczyć zaangażowanie USA
Choć Donald Trump nie podważa już samego istnienia NATO, coraz mocniej naciska na tzw. “przesunięcie ciężaru” odpowiedzialności za bezpieczeństwo Europy. Administracja USA chce ograniczyć część swojego zaangażowania wojskowego na kontynencie. Chodzi m.in. o zmniejszenie dostępności amerykańskich myśliwców, bombowców strategicznych, okrętów wojennych, okrętów podwodnych oraz systemów bezzałogowych dla działań obronnych NATO.
Zmianę tę otwarcie zapowiedział sekretarz stanu USA Marco Rubio. “W sojuszu powszechnie wiadomo, że obecność wojsk amerykańskich w Europie zostanie skorygowana” – ogłosił podczas spotkania z partnerami NATO w Szwecji pod koniec maja. Europejczycy nie przyjęli tej deklaracji z entuzjazmem.
“Europejscy sojusznicy z pewnością nie byli tym »zachwyceni«” – przyznał Rubio. “Ale z pewnością są tego świadomi”.
E5. Berlin przygotowuje plan dla Europy
Słowa amerykańskiego polityka wywołały natychmiastową reakcję europejskich stolic. Od kilku tygodni niemiecka kancelaria prowadzi intensywne konsultacje z najważniejszymi partnerami. Celem jest przygotowanie Europy na sytuację, w której część amerykańskich zdolności wojskowych przestanie być dostępna. Do Berlina przyjadą prezydent Francji Emmanuel Macron, premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer, premier Włoch Giorgia Meloni, premier Polski Donald Tusk.
Spotkanie odbędzie się w formule E5. Wirtualnie do rozmów dołączy także sekretarz generalny NATO Mark Rutte, który w tym czasie będzie przebywał w Waszyngtonie na rozmowach z Donaldem Trumpem.
Europa musi wypełnić lukę po Amerykanach. Obawia się, że Putin wykorzysta sytuację
Misja jest jasna, mówi wysoko postawiony europejski dyplomata zaangażowany w przygotowania do spotkania E-5: W zeszłym roku zatwierdzono zwiększenie budżetów obronnych; teraz zadaniem jest ich jak najefektywniejsze wykorzystanie, aby Europejczycy mogli wypełnić lukę w zakresie zdolności pozostawioną przez Amerykanów.
Oznacza to mniej dublowania zamówień i większą współpracę w projektach zbrojeniowych. Nie jest to takie proste, biorąc pod uwagę niedawną dramatyczną porażkę francusko-niemieckiego projektu myśliwca FCAS.
Drugim kluczowym tematem rozmów jest zagrożenie ze strony Rosji. Zdaniem wielu europejskich stolic ograniczenie amerykańskiej obecności wojskowej może zostać odebrane przez Kreml jako okazja do testowania determinacji NATO.
Szczególnie zaniepokojone są państwa bałtyckie oraz kraje Europy Wschodniej i Północnej. Obawiają się, że wobec problemów Rosji na froncie ukraińskim oraz skutecznych ukraińskich ataków na rosyjską infrastrukturę energetyczną Władimir Putin może zdecydować się na bardziej agresywne działania wobec Zachodu. Rosyjski przywódca już teraz przedstawia konflikt jako wojnę prowadzoną przez NATO przeciwko Rosji.
Kto ma rozmawiać z Putinem? Ostry konflikt podczas szczytu UE
To prowadzi do kolejnego sporu między europejskimi partnerami. Coraz częściej pojawia się pytanie, kto powinien reprezentować Europę w ewentualnych rozmowach z Moskwą. Jak dotąd Władimir Putin nie wykazuje gotowości do poważnych negocjacji, ale część polityków uważa, że rosnąca presja może w przyszłości zmienić jego stanowisko. Problem polega na tym, że państwa europejskie nie mogą uzgodnić wspólnego modelu prowadzenia takich rozmów.
Podczas ostatniego szczytu Unii Europejskiej doszło do poważnego sporu. Przewodniczący Rady Europejskiej António Costa próbował samodzielnie podjąć inicjatywę wobec Moskwy. Spotkało się to z ostrą reakcją Merza i Macrona. Przywódcy Niemiec i Francji chcą, by ewentualne rozmowy były prowadzone przez państwa formatu E3 – Niemcy, Francję i Wielką Brytanię. Merz argumentował, że Wołodymyr Zełenski wyraził “wyraźną wolę”, aby właśnie E3 odgrywało kluczową rolę. W jego ocenie są to “główne państwa w Europie, a także te, które w znacznym stopniu wspierają militarnie Ukrainę”. Inni partnerzy z UE, tacy jak Włochy i Polska, byliby jednak ściśle zaangażowani.
Włochy i Polska nie chcą zostać odsunięte
Meloni i Tusk nie kryją jednak niezadowolenia z takiego rozwiązania, co zwiększa napięcie przed dzisiejszym spotkaniem. Rzym uważa za nie do zaakceptowania sytuację, w której państwa formatu E3 próbują przejąć inicjatywę negocjacyjną, marginalizując Włochy – kraj należący do grupy G7. Włoski minister spraw zagranicznych Antonio Tajani zaproponował więc inne rozwiązanie: wyznaczenie jednego wspólnego mediatora, “który przemawiałby w imieniu wszystkich” – powiedział we wtorek w Rzymie. “Mógłby to być szef rządu państwa średniej wielkości lub przedstawiciel instytucji europejskich”, dodał, ponownie wskazując na przewodniczącego Rady Europejskiej António Costę jako potencjalnego kandydata do tej roli.
Warszawa chce również uniknąć scenariusza, w którym Merz, Macron i Starmer prowadziliby rozmowy dotyczące Rosji – kluczowe dla bezpieczeństwa Europy – bez pełnoprawnego udziału Polski. Z polskiej perspektywy byłoby to trudne do zaakceptowania, zwłaszcza że ze względów historycznych wszelkie próby ustalania relacji z Moskwą ponad głową Warszawy wywołują wyjątkowo negatywne skojarzenia. Nie zmieniają tego zapewnienia kanclerza Merza, który deklaruje, że Polska ma pozostać blisko zaangażowana w cały proces.
Spór między Polską a Ukrainą komplikuje sytuację
Dodatkowym źródłem napięć pozostaje spór wokół upamiętniania kontrowersyjnej ukraińskiej formacji zbrojnej z czasów II wojny światowej, który w ostatnich tygodniach wyraźnie pogorszył relacje między Kijowem a Warszawą. W efekcie pojawiają się pytania, czy strona ukraińska rzeczywiście chce, aby Polska odgrywała istotną rolę przy ewentualnym stole negocjacyjnym. We wtorek prezydent Wołodymyr Zełenski odwołał swój udział w konferencji poświęconej odbudowie Ukrainy, która odbędzie się w czwartek w Gdańsku. Zamiast niego do Polski przyjedzie premier Julia Swyrydenko. Także środowy szczyt Europejskiej Piątki organizowany przez Merza odbywa się w cieniu polsko-ukraińskiego sporu, który – jak przyznał w weekend Donald Tusk – “wstrząsnął” sojusznikami.
To jednak niejedyny problem, z którym muszą mierzyć się uczestnicy spotkania. Dodatkową niepewność wprowadza sytuacja polityczna w Wielkiej Brytanii. Premier Keir Starmer ogłosił niedawno, że ustąpi ze stanowiska, a jego następcą ma zostać Andy Burnham. Choć Starmer najprawdopodobniej pozostanie szefem rządu jeszcze przez kilka tygodni i weźmie udział w szczycie NATO w Ankarze, jego pozycja polityczna jest już wyraźnie osłabiona. W praktyce oznacza to, że przy stole rozmów zasiądzie lider postrzegany coraz bardziej jako brytyjska “kaczka kulawa”.
Artykuł powstał na podstawie tłumaczenia tekstu z serwisu Welt.de. Jego autorem jest Hans von der Burchard
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl





