Ewelina i Mateusz zginęli w tragicznym wypadku. Małżeństwo pożegnały tłumy
Każde ludzkie życie, które tu się zaczyna na ziemi, dzięki miłości Boga z nieba i miłości rodziców, którzy je przekazują, musi się kiedyś skończyć, ale kończy się tylko w pielgrzymowaniu ziemskim, bo za progiem śmierci jest wieczność
— mówił podczas ceremonii pogrzebowej ksiądz.
Duchowny przypomniał historię Jezusa chodzącego po wodzie podczas burzy, który prosił uczniów, aby mu zaufali. — Ta burza to nasze życie pełne zawirowań — zauważył.
— Nie dyskutujmy z Panem Bogiem, nie zadawajmy pytań Panu Bogu, ale módlmy się dzisiaj za Ewelinę i Mateusza. Módlmy się też za wszystkie osoby, które są bliskie ich sercom. I zawierzajmy ich tej, która jest Matką Kościoła, Matce Najświętszej, a wtedy pogodzimy się z wolą Pana Boga. Bo innej drogi nie ma — kontynuował duchowny prowadzący mszę.
Pogrzeb ofiar wypadku w Postolinie
Mateusz i Ewelina chodzili do kościoła. Rozumieli, że bez Boga nic w życiu się nie udaje. Pamiętajmy o tym. Wczesny poranek, 4 lipca, sobota, dzień Maryjny. Tej sobocie jeszcze patronowało Niepokalane Serce Maryi. Pogrzeb, zobaczcie, też jest w sobotę. Maryja czuwa nad duszami Eweliny i Mateusza
— wskazał duchowny.
Na cmentarz parafialny w Białej Górze ciała Eweliny i Mateusza odprowadził kondukt, składający się z około 150 samochodów. Jechali tą samą drogą, na której doszło do tragicznego wypadku. W kolumnie można było zobaczyć traktory — małżeństwo było bowiem rolnikami, prowadziło gospodarstwo liczące ponad 100 krów. Zginęli zaledwie kilometr od domu.
— Ten dzień sobotni, 4 lipca, był ich dniem narodzin dla nieba. Nasza modlitwa to jest dla nich klucz do tej bramy — mówił podczas mszy pogrzebowej duchowny.
— Ktoś może powiedzieć: ile jeszcze chciałem powiedzieć Ewelinie, ile chciałam powiedzieć Mateuszowi. Ile jeszcze mieliśmy mieć wspólnych spotkań? To już niemożliwe. Nieprawda. Jest to możliwe. Ewelina i Mateusz będą zawsze na nas czekać. Tam, w Białej Górze, w swoich mogiłach, gdy przyjdziemy ich odwiedzić, by z nimi rozmawiać. Nie zapomnijmy, by przynieść światełko, zapalić je i pomodlić się za ich dusze — zakończył duchowny.
Tragiczny wypadek na drodze pod Sztumem. Zginęli syn i synowa radnego
Do tragicznego wypadku doszło nad ranem w sobotę, 4 lipca, w Postolinie pod Sztumem (woj. pomorskie). Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że kierowca BMW prawdopodobnie na zakręcie nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze, samochód zjechał na pobocze i dachował.
Na miejscu zginęły cztery osoby: 12-letnia dziewczynka, 47-letnia kobieta oraz małżeństwo Mateusz (36 l.) i Ewelina (32 l.), którzy byli bliskimi znanego samorządowca. Jedynym ocalałym z wypadku jest 22-letni kierowca BMW, który trafił do szpitala i został tam przesłuchany jako świadek.
— Na razie jest za wcześnie, by mówić, czy zostaną mu przedstawione zarzuty. Trwa postępowanie. Prokurator musi ustalić, co się wydarzyło i ewentualnie kto ponosi winę za ten wypadek — przekazał “Faktowi” prok. Mariusz Duszyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Tragedia w Postolinie. To tam przesłuchano kierowcę BMW. “Nie został zatrzymany”
To ona jest najmłodszą ofiarą wypadku BMW w Postolinie. Julka miała 12 lat
/8
Fakt.pl
Ciała znajdowały się w trumnach.
/8
Fakt.pl
Podczas przejścia na cmentarz przejeżdżano koło miejsca wypadku w Postolinie.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl



