Do groźnej sytuacji doszło w piątek, 18 września, w godzinach wieczornych w okolicach miejscowości Czystogarb (woj. podkarpackie). Jak relacjonuje w mediach społecznościowych właścicielka agroturystyki “Alpaki u Klaudii”, wybrała się ze znajomym na przejażdżkę konną, kiedy niespodziewanie natknęli się na niedźwiedzia.
Czytaj także: Zaskakujący atak niedźwiedzicy. Auto odjechało z odgryzionym zderzakiem
Niedźwiedź chciał zaatakować ludzi w Beskidzie Niskim? Dramatyczna relacja
“Wyjazd jak każdy inny, trochę galopu, trochę spokojnej jazdy. (…) Gdy zjeżdżaliśmy w dół skoszoną łąką (myślę, że było to ok. 1 km w linii prostej od pierwszych zabudowań), najechaliśmy na mężczyznę, który wybiegł z wysokiej trawy ok. 40 metrów przed nami. Był bardzo przestraszony, biegł, potykał się, oglądając się za siebie przerażony” — opisuje kobieta.
Jak mówi, widząc przerażonego mężczyznę, sami także zaczęli uciekać.
Czytaj także: Niespodziewana wizyta groźnego drapieżnika. Po prostu stanął na tylnych łapach i nacisnął klamkę!
“Spodziewaliśmy się pędzącego jelenia i w obawie o spłoszenie koni postanowiliśmy się bardzo szybko oddalić. Kiedy odjeżdżaliśmy, kolega odwrócił się i krzyknął: niedźwiedź nas goni! Odwracając się w galopie, zobaczyłam niedźwiedzia, który za nami biegł. W momencie, kiedy się odwróciłam, niedźwiedź był już w miejscu, w którym zawracaliśmy. Więc zaledwie chwilę wcześniej musiał być bardzo blisko mężczyzny, który upadł i chował się w trawie. Później mężczyzna potwierdził nam, że niedźwiedź rzeczywiście go gonił. Przewrócił się dwa razy, a ja widziałam jeden z tych momentów” — wspomina kobieta.
Z jej relacji wynika, że niedźwiedź pobiegł za galopującymi końmi i gonił je przez ok. 300 metrów.
“Tam nie było na nic czasu”
— Była to próba ataku! — przekonuje. Dzięki temu, że niedźwiedź pobiegł za końmi, wcześniej goniony przez niego mężczyzna mógł oddalić się w bezpieczne miejsce.
“Proszę nie oceniać nas, że uciekliśmy, nie oceniać mężczyzny, który «mógł się bronić strzelbą». Tam nie było na nic czasu. Każdy zareagował tak, jak w tamtym momencie podpowiedziała adrenalina” — podkreśla kobieta.
Jak dodaje, niedźwiedź był sam, nie było z nim młodych. “Dokładnie widzieliśmy jednego dużego niedźwiedzia, który agresywnie rzucił się w pogoń za nami. Nie byliśmy dla niego żadnym zagrożeniem, oddaliliśmy się, zanim go zobaczyliśmy. Nikt nie rozdrażnił niedźwiedzia. Każdy chciał się od niego jak najszybciej oddalić” — zaznacza.
“Wyobraźcie sobie, co czuł ten pan, gdy leżał w tej trawie gotowy na wyrok, a obok niego przebiegało to zwierzę gotowe do ataku. Całe szczęście, że zdezorientowany niedźwiedź skierował się na nas myśląc, że nadal goni swoją ofiarę. (…) My mieliśmy konie, ale gdybyśmy byli na rowerach czy na spacerze, sytuacja mogłaby się skończyć tragicznie” — mówi.
/1
Alpaki u Klaudii / Facebook
W mediach społecznościowych pojawiła się dramatyczna relacja.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl



