Sprawa prywatnego przedszkola w Gliwicach ujrzała światło dzienne po materiale programu “Uwaga!” TVN. Rodzice opowiadali o obrażeniach, które zauważali u swoich dzieci, oraz o relacjach najmłodszych dotyczących sposobu traktowania ich w placówce. Postępowanie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Gliwicach, a śledczy sprawdzają zarówno relacje rodziców i świadków, jak i okoliczności funkcjonowania przedszkola.
Gliwice. Zarzuty dla dyrektorki przedszkola. Miała znęcać się nad dziećmi
Jak przekazała w reportażu TVN rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach Agnieszka Bukowska, zawiadomienia złożyli opiekunowie siedmiorga dzieci uczęszczających do placówki. Śledczy przedstawili dyrektorce dwa zarzuty.
Pierwszy dotyczy podejrzenia psychicznego i fizycznego znęcania się nad dziećmi. Drugi odnosi się do podejrzenia wyłudzenia środków z publicznych dotacji przeznaczonych dla przedszkola. Dochodzenie prowadzi policja pod nadzorem prokuratury.
Według prokuratury jednym z elementów analizowanych w śledztwie są informacje o izolowaniu dzieci w osobnym pomieszczeniu.
Horror w przedszkolu. Rodzice opisują obrażenia i zachowanie dzieci
Rodzice, którzy wystąpili w materiale programu “Uwaga!” TVN, relacjonowali, że po powrocie z przedszkola zauważali u swoich dzieci siniaki, zadrapania, otarcia oraz ślady na dłoniach i nadgarstkach. Część dzieci miała także zacząć obawiać się chodzenia do placówki.
Dramatyczna relacja matki rannej w żłobku 3,5-latki. “Ciocia złapała ją za nogi, upadła na głowę”
Według przedstawionych relacji dzieci opowiadały o karach, straszeniu oraz zamykaniu ich w osobnym pomieszczeniu. Jedna z matek mówiła o siniaku pod okiem syna i zadrapaniach na szyi, które początkowo tłumaczono zwykłymi konfliktami między dziećmi.
Gliwice. Dyrektorka nie przyznaje się do zarzutów
Iwona D. w rozmowie z reporterami programu “Uwaga!” TVN odrzuciła wszystkie oskarżenia. Przekonywała, że padła ofiarą pomówień ze strony części rodziców oraz że wobec jej osoby prowadzona jest “medialna nagonka”.
Reporterzy przypomnieli również, że podobne zastrzeżenia wobec sposobu zarządzania przez Iwonę D. pojawiały się wcześniej w placówkach w Częstochowie i Iskrzyczynie. Jak wynika z materiału, wcześniejsze postępowania dyscyplinarne nie zakończyły się rozstrzygnięciem z powodu niewystarczającego materiału dowodowego.
“Możecie mnie powiesić” — usłyszeli. Dzieci wróciły z kolonii, rodzice poszli prosto na policję
Obecnie śledztwo trwa. Prokuratura podkreśla, że zarzuty nie są równoznaczne z winą, a o odpowiedzialności karnej zdecyduje sąd po zakończeniu postępowania.
Źródło: wp.pl / TVN “Uwaga”
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl









