Od 2009 r. regularnie mieszkańcy feralnej kamienicy piszą prośby o remont, informują nadzór budowlany o stanie budynku. Za każdym razem dostają takie same odpowiedzi. Remontują bez końca swoje mieszkania. Opowiadają “Faktowi” swoje historie. Każda z nich to dokument walki z urzędniczą niemocą.
— U mnie jest pasieka — zaczyna Paulina Kozina (24 l.). — Dwadzieścia lat temu wyburzyli kamienicę w oficynie. Przylegała do naszej. Zostały wielkie dziury po belkach. Pszczoły się zadomowiły. Mamy pecha, bo belki są nad naszym mieszkaniem. Owady weszły głęboko w strop. Tego jest bardzo dużo, można mówić o ulu — tłumaczy pani Paulina i pokazuje rozległe plamy na suficie. — W stropie jest produkcja miodu. Latem kapie nam na podłogę. Zaczęło się od tego, że coraz większe plamy wychodziły na suficie pod ciężarem tego miodu i podejrzewałam, że sąsiadka mnie zalewa — relacjonuje pani Paulina.
“Administracja nic nie musi, tylko wymaga”
— Nad moim mieszkaniem jest dziurawy dach. Zalewa nas regularnie co najmniej pięć razy w roku. Remontujemy, przyjdzie kolejny deszcz i my znowu remontujemy. Zgłaszamy szkody do ubezpieczalni. Błędne koło — stwierdza Karolina Letkiewicz (29 l.). Lokatorki mówią, że nie mogą zrozumieć, dlaczego doszło do takich niemal stuletnich zaniedbań. — Dadzą nam mieszkania zastępcze, bo budynek w końcu kiedyś się zawali. Będzie kolejna kamienica do wyburzenia, wyprowadzą ludzi i będzie stało puste, czy o to chodzi? W naszym sąsiedztwie niektóre budynki porastają już drzewa, ogród botaniczny się robi — zauważają lokatorki z Brzezińskiej.
Nicola Jarosz (30 l.) razem z partnerem skorzystała z oferty “mieszkanie za remont”. — W te mieszkania trzeba wsadzić setki tysięcy złotych. Wychowaliśmy się tutaj, wzięliśmy je trochę z sentymentu, ale to studnia bez dna — narzeka. — Dają ludziom mieszkania do remontu, a sami od siebie nic nie dają. Nie zakończyłam remontu w terminie, nałożono na mnie karę 2,4 tys. zł. Administracja nic nie musi, tylko wymaga. Jak te klatki schodowe wyglądają. Mieszkania stoją latami bez szyb, okien, a z łaski dadzą mieszkanie do remontu, które jest do odbudowy — dodaje.
Pomoc rządu dla Bytomia
Bytom otrzymał rządowe wsparcie na remont komunalnych kamienic. Do 2030 r. łączna kwota dotacji to 167 mln zł. Wystarczy na remont tylko 40 budynków. Lokatorzy pytają, czy Bytom ma tylko 40 kamienic, a reszta ma się zawalić? Przy Brzezińskiej znajduje się spory kwartał komunalnych zasobów. Jak informuje Małgorzata Węgiel-Wnuk, rzeczniczka Urzędu Miejskiego w Bytomiu, budynek przy ul. Brzezińskiej 32 jest ujęty na liście budynków przewidzianych do rewitalizacji.
— Obecnie Bytomskie Mieszkania prowadzą prace inwentaryzacyjne i projektowe. Obejmują one również kwerendy archiwalne, dzięki którym będzie można przeprowadzić szeroki zakres remontu zabytkowej kamienicy — wyjaśnia. Dodaje, że wkrótce pojawi się specjalista, który będzie próbował zebrać pszczoły i usunąć je. Jeśli przedsięwzięcie się nie powiedzie, owady zostaną uśmiercone. Rzeczniczka stwierdza, że część z 13 mieszkań przy Brzezińskiej jest zadłużona. Obecnie dług wynosi 73 tys. zł.
— Płacimy regularnie czynsz, to nie nasza wina, ale polityki miasta, że zasiedlają razem tych, którzy nie płacą razem z płacącymi za czynsz i my za nich obrywamy — odpierają najemczynie z Brzezińskiej.
Stoją puste komunalne mieszkania. Kilkaset lokali bez lokatorów!
/16
Rafał Klimkiewicz / Edytor
Zaniedbana kamienica przy ul. Brzezińskiej 32 w Bytomiu.
/16
Rafał Klimkiewicz / Edytor
Budynkiem administruje gminna spółka Bytomskie Mieszkania.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl



