Barbara Domaradzka czeka już 20 lat na prawdę. Budzi się każdego dnia z dłonią przyciśniętą do serca i tak samo zasypia. To gest, który stał się odruchem — jakby chciała upewnić się, że to, co boli, wciąż tam jest.
Mateusz Domaradzki zaginął 20 lat temu. Wyszedł z deską pozjeżdżać na górce
— Pomodlę się za niego… a potem idę dalej — mówi spokojnie Barbara Domaradzka, mama Mateusza. — To już tyle lat, gdy wyszedł z domu pozjeżdżać na pomarańczowej desce na pobliską “Deptę” (tak nazywają górkę — przyp. red.).
Był 6 lutego 2006 r. W tym czasie w Rybniku trwały ferie zimowe. Solidnie sypnęło śniegiem. Mateusz wyszedł z domu i już nigdy nie wrócił. Rozpoczęła się dramatyczna akcja poszukiwawcza. Rodzina, sąsiedzi, policja, strażacy — wszyscy przeczesywali teren metr po metrze. Poproszono o pomoc nawet jasnowidza. Zdjęcie chłopca opublikowały wszystkie media, a plakaty rozklejano na każdym słupie. Zima nie sprzyjała poszukiwaniom, a najbliżsi liczyli, że niebawem dziecko się odnajdzie. Niestety, nie znaleziono ani dziecka, ani żadnych tropów.
— Przecież nawet ta deska by była… Cokolwiek — mówi dziś jego mama. — Ludzie chodzą po tych lasach co roku. I nic. Kompletnie nic nie znaleziono przez te lata.
Dwaj kuzyni skazani za morderstwo. Matka ma wątpliwości
Krótko po zaginięciu Mateusza pojawiły się sygnały, że w okolicy grasuje niebezpieczny człowiek, który zaczepia dzieci. Śledczy poszli tym tropem. Skupili się na mężczyznach, którzy interesowali się dziećmi. 9 marca 2006 r. zatrzymali dwóch kuzynów: Łukasza N. (miał wtedy 21 l.) i Tomasza Z. (miał wtedy 25 l.). Młodszy był osobą z niepełnosprawnością intelektualną. Mężczyźni co chwila zmieniali zeznania — raz przyznali się do zabójstwa Mateusza, innym razem temu zaprzeczali. Ich wersje zdarzeń były różne. Mówili, że zakopali go gdzieś w lesie, ale mimo poszukiwań i wizji lokalnych nie udało się znaleźć ciała chłopca. Ostatecznie obaj zostali skazani prawomocnym wyrokiem na 25 lat więzienia za gwałt i morderstwo Mateusza Domaradzkiego.
W trakcie odsiadki otrzymali jeszcze inne wyroki. — Łukasz N. aktualnie odbywa karę w Rawiczu, z więzienia wyjdzie w 2031 r. Natomiast Tomasz Z. skończy odsiadkę w 2033 r., wtedy opuści mury więzienia we Wrocławiu — powiedział “Faktowi” Gwidon Jaworski, rzecznik Sądu Apelacyjnego w Katowicach.
Mateusz Domaradzki zaginął w Rybniku. “Nadal nie wiemy, co się stało”
Dla Barbary Domaradzkiej wyrok nie zamknął tragicznej historii.
— No i co, że siedzą? — pyta. — A czy oni są winni? Dlaczego przez tyle lat wciąż zmieniali wersje i dlaczego mojego syna do tej pory nie odnaleziono? Mam wątpliwości, czy to oni stoją za tą zbrodnią.
Matka już powoli traci nadzieję na odnalezienie syna. — Ktoś mądry zrobił swoje i śmieje się z boku. A dwóch siedzi. Tylu ludzi nad tą sprawą pracowało i co? Dwadzieścia lat minęło, a my dalej nie wiemy, co się tak naprawdę wydarzyło — mówi smutno Barbara Domaradzka.
Najtrudniejsze były pierwsze lata po zaginięciu syna.
— To było straszne… — przyznaje Barbara Domaradzka cicho. Dziś nauczyła się żyć tak, by nie zwariować. — Jestem na emeryturze, ale nadal pracuję, w przychodni. Pomagam moim dzieciom. Zajmuję się wnukami. Mój mąż też jeszcze pracuje. To lepsze niż siedzenie i myślenie, co się stało z Mateuszem.
Nie ucieka od bólu, ale powoli się z nim oswaja. — Co mam zrobić? Bóg jeden wie, co się wtedy wydarzyło — dodaje pani Basia. — Najgorsze są święta, gdy siadamy z rodziną. Puste miejsce przy stole krzyczy najgłośniej.
Nadzieja na odnalezienie Mateusza powoli niknie
Ciągle wierzyła, że Mateusz żyje. Czekała na jakąkolwiek wiadomość. — Po tylu latach to czekanie już człowieka zabija. Mówię sobie: Panie Boże, gdyby żył, to przecież odezwałby się do mnie. Tyle jest możliwości, listy, internet. Byłabym szczęśliwa, gdyby taki cud się zdarzył. Z jednej strony na niego czekam, ale z drugiej moja nadzieja maleje na taką wiadomość.
Rodzina chciałaby poznać prawdę, co stało się z ośmioletnim chłopcem, który wyszedł na sanki i już nigdy nie wrócił.
— Nawet najgorszą…, ale żeby była prawdziwa — mówi matka Mateusza. — Chciałabym, żeby ktoś mi powiedział, jak było w rzeczywistości. Przecież ktoś musiał coś widzieć. Będę czekać, dopóki będę żyć.
Mateusz Domaradzki nadal figuruje w bazie osób zaginionych. Dziś miałby 28 lat.
Krzysztof Dymiński zaginął trzy lata temu. Szukający go nurek wyznaje gorzką prawdę
Karolina wyszła do szkoły i zniknęła. 25 lat później nadal bez odpowiedzi. Dramatyczny apel jej mamy
/10
Deprecated_Krzysztof Matuszyński / Edytor
Łukasz N. został skazany za zabójstwo Mateusza Domaradzkiego na 25 lat więzienia. Wyjdzie z aresztu w 2031 r.
/10
Itaka / –
Mateusz Domaradzki wciąż figuruje jako osoba zaginiona.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl






