Miał zamknąć oczy i wjechać w rodzinę na chodniku. Ruszył proces Patryka F. Jego zeznania niepokoją

0
1

Proces Patryka F. rozpoczął się w środę, 27 maja o godz. 9.30. Rozprawę prowadził sędzia Michał Krzywulski. Na sali rozpraw, poza oskarżonym, byli również najbliżsi zmarłej rodziny. Obecny był tam również reporter “Faktu”.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Zdaniem prokuratury, Patryk F. miał działać z zamiarem ewentualnym, przewidując możliwość zabicia czterech osób, godząc się na to i zabijając trzy z nich.

Ponadto kierowca usłyszał dodatkowe zarzuty posiadania narkotyków, uszkodzenia innego samochodu oraz prowadzenia pod wpływem narkotyków. Prokuratura twierdzi, że w organizmie miał mieć aż 116,3 ng/ml MDMA. W jego samochodzie znaleziono ponadto spore ilości innych narkotyków, w tym kokainy.

Ciało w przydomowej studni w Skajbotach. Właścicielka domu w szoku

Wypadek w Międzyzdrojach w przeddzień wigilii

W tym wypadku zginęły trzy osoby: 44-letni Tomasz, jego 43-letnia żona oraz 7-letni syn. Dorośli zginęli na miejscu, dziecko zmarło podczas akcji reanimacyjnej. 12-letnia Ola, która szła najbliżej ulicy, przeżyła, jednak dziewczyna również została ranna i trafiła do szpitala.

Patryk F. miał 23 grudnia 2023 r. około godz. 18 jechać samochodem ulicami Międzyzdrojów, z prędkością nawet 130 km na godz. Zakończyła się ona w momencie, gdy wjechał na ul. Dąbrówki. Chodnikiem przy drodze szła czteroosobowa rodzina.

Mężczyzna miał wówczas zamknąć oczy i zacząć hamować. Mimo to, samochód z ogromną prędkością wjechał w pieszych.

— Patryk F. umyślnie pozbawił się możliwości kierowania samochodem Audi A4. Stosował także nadmierną prędkość w terenie zabudowanym oraz nieadekwatnym do warunków atmosferycznych. Nie wykonywał również manewrów obronnych — mówił na sali rozpraw prok. Przemysław Płaskowicki z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.

Patryk F. złożył obszerne wyjaśnienia. Później się z nich wycofał

Oskarżony jest rozwodnikiem, który przez lata pracował za granicą jako elektryk. Ma syna. Obecnie żyje w związku z konkubiną, która odmówiła składania zeznań.

Jak relacjonuje nasz reporter, sędzia początkowo odczytał bardzo obszerne wyjaśnienia, które Patryk F. złożył wcześniej. Wśród nich najważniejszy był wątek dotyczący próby odebrania sobie życia, którą miała być właśnie szaleńcza jazda po Międzyzdrojach.

Chciałem popełnić samobójstwo. Zamknąłem oczy i nie widziałem nikogo na drodze. Wewnętrzny głos mówił mi, że mam się zabić. Pamiętam uderzenie i że wyszedłem z auta. Nie czułem bólu, a na chodniku stała dziewczynka. Podszedłem do niej, ale nie reagowała. Ludzie w pobliżu krzyczeli “trup!” ze trzy razy. Nie wiedziałem, czy chodzi o mnie” — czytał sędzia Krzywulski. Oskarżony miał “słyszeć” różne głosy, w tym taki, że “jeśli się nie zabije, to zginie jego syn”.

Patryk F. przyznał się do posiadania narkotyków oraz do tego, że chciał popełnić samobójstwo uderzając w drzewo. Z części zeznań się wycofał. 35-latek podtrzymuje jednak, że nie pamięta, kiedy wchodził do auta i że nie widział idących pieszych. Twierdzi także, że nie pił alkoholu ani nie brał narkotyków bezpośrednio przed jazdą.

— Nie pamiętam, żebym hamował przed zdarzeniem oraz czy straciłem panowanie nad samochodem. Być może narkotyki zostały w organizmie, bo zażywałem je kilka dni wcześniej. Nie chciałem nikogo zabić — powiedział oskarżony.

38-latek odpowiedział sądowi, że nie wie dlaczego nie popełnił samobójstwa po wypadku. Pamięta jedynie to, że szedł w kierunku policyjnych świateł na miejscu wypadku.

Świadkowie mówią o potężnym huku

— Usłyszeliśmy potężny huk, a gdy spojrzałem przez okno, zobaczyłem rozbity samochód na moim podwórku. Kiedy wyszedłem na moje wołania nikt nie odpowiadał. W aucie nikogo nie było — zeznał przed sądem Henryk K., świadek wypadku.

Mężczyzna dodał, że chwilę później zaczął reanimować ranną kobietę z drugą przypadkową osobą, która twierdziła, że jest ratownikiem. W międzyczasie inni sąsiedzi zaczęli krzyczeć, że w ich ogródku leżą ciała.

— Gdy wracałem do domu, mój sąsiad opowiedział mi, że wśród gapiów jest zachowujący się dziwnie mężczyzna. Wyszedłem z domu i pokazałem go policjantom — dodał pan Henryk.

Maciej K., policjant który brał udział w akcji, zeznał, że kierowcy nie było na miejscu.

— Mężczyzna pojawił się na miejscu wypadku po około 20 minutach. Ujęliśmy go. Zachowywał się irracjonalnie. Zapytany, czy to on kierował, odpowiedział nam, że “chciał naprawić świat”. Chwilę po doprowadzeniu do radiowozu, mężczyzna zaczął być agresywny wobec samego siebie. Policja musiała go obezwładnić.

Sąd nie wydał wyroku na środowej rozprawie. Kolejne posiedzenie odbędzie się 12 sierpnia. Obrona wniosła również o powołanie nowych biegłych oraz świadków, w tym mężczyzny rzekomo widzącego rajd Patryka F. oraz sklepikarki z Ukrainy, która rozmawiała z oskarżonym kilka godzin przed tragedią.

Kobieta z dwójką dzieci wjechała pod pociąg. Pokazali dramatyczne nagranie

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl