Od 12. roku życia jest niewidoma. Jeden wpis przed Openerem przywrócił wiarę w Polaków

0
1

Miał być jeden wspólny wyjazd na koncert. Jeden post na facebookowej grupie fanów Open’er Festival i może jedna lub dwie osoby, które pomogą jej poruszać się w tłumie. Zamiast tego pojawiły się tysiące reakcji, setki komentarzy i grupa nieznajomych, którzy postanowili spotkać się na festiwalu razem z nią. Magda Rataj jest niewidoma od niemal 12. roku życia. Na początku lipca chciała pojechać na Open’era, by zobaczyć występ swojej ulubionej artystki — Halsey. Bilet kupiła już w maju. Problem był jeden: nie miała z kim pojechać.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Polacy ruszyli na pomoc niewidomej Magdzie. To, co zrobili, chwyta za serce

— Moja niepełnosprawność sprawia, że raczej nie jestem w stanie wyjść samej z domu, a już na pewno sama pojechać na koncert. Dlatego niezbędna jest pomoc osób z zewnątrz — mówi w rozmowie z “Faktem”.

Kiedy osoba, która początkowo deklarowała wspólny wyjazd, wycofała się, Magda postanowiła zrobić coś, na co wcześniej nie bardzo miała ochotę. Napisała post w internecie. Bez patosu, bez wzruszających apeli. Po prostu opisała swoją sytuację. Wyjaśniła, że jest osobą niewidomą, że poruszanie się po nieznanym terenie i w tłumie jest dla niej trudne, a rola przewodnika nie wymaga żadnych specjalnych umiejętności.

— Nie byłam zestresowana przed kliknięciem “Opublikuj”. Potrzeba znalezienia rozwiązania była silniejsza — przyznaje. To, co wydarzyło się później, zaskoczyło nawet ją samą.

Post zaczął żyć własnym życiem. W ciągu kilku dni zebrał ponad 6,6 tys. reakcji, około 500 komentarzy i setki udostępnień. Komentujący nie tylko oferowali pomoc. Wielu pisało, że dzięki tej historii odzyskali wiarę w ludzi. — To niebywałe, co się wydarzyło. W swojej intencji chciałam znaleźć jedną lub dwie osoby towarzyszące, a zrobiła się z tego skala, której właściwie nie da się opisać — mówi Magda.

Najpierw zgłosiły się dwie dziewczyny. Potem kolejne osoby. Ostatecznie powstała grupa na Messengerze, która dziś liczy kilkanaście osób planujących wspólny udział w drugim dniu festiwalu. Co ciekawe, niemal wszyscy wcześniej się nie znali.

— Ludzie, którzy zadeklarowali chęć pomocy, są mi całkowicie nieznani. Nie było żadnego wcześniejszego kontaktu poza tym, który stworzył się w komentarzach i później na Messengerze — opowiada. — Powstała przestrzeń, która pokazała piękno internetu. Nie spodziewałam się, że tyle osób będzie chciało po prostu zrobić coś dobrego dla drugiego człowieka — przyznaje Magda.

Jedna wiadomość uruchomiła lawinę. Nikt nie spodziewał się takiego finału

Sama regularnie wraca pod wpis i sprawdza nowe komentarze. — Staram się reagować na większość z nich. Nadal trudno mi uwierzyć, że zwykła prośba o pomoc poruszyła kilka tysięcy osób — mówi.

Najbardziej poruszyły ją nie tylko same deklaracje pomocy, ale reakcje osób, które trafiły na post przypadkiem. Ktoś napisał, że zapisze go sobie na gorsze dni. Ktoś inny przyznał, że czytając komentarze, płakał ze wzruszenia. Były też osoby, które nie wybierały się na festiwal, ale wracały pod wpis, bo — jak twierdziły — przypominał im, że internet potrafi być miejscem pełnym dobra.

Sama przyznaje, że przez dwa dni nie mogła wyjść z “szoku”. — To było tak pozytywne, że czułam się, jakbym znalazła się w innym świecie — mówi.

Magda na co dzień pracuje jako instruktor brajla w Gdyńskiej Szkole Społecznej. Kończy też studia licencjackie z pedagogiki i pisze bloga. Jak mówi, jedną z rzeczy, których wciąż brakuje, jest wiedza o tym, jak pomagać osobom niewidomym. Tymczasem często wystarczy bardzo niewiele.

— Osoba niewidoma po prostu chwyta cię za przedramię tuż nad łokciem i idzie dwa kroki za tobą. Warto tylko informować o schodach, krawężnikach czy zmianie kierunku. To naprawdę nic trudnego — wyjaśnia. Dodaje, że ludzie często boją się pomagać, bo nie wiedzą, jak to robić. — Nie bój się pytać. Osoba niewidoma sama ci powie, jakiej pomocy oczekuje. Twoja gotowość jest najważniejsza — podkreśla.

Historia Magdy przywraca wiarę w ludzi

Dlaczego aż tak zależało jej na występie Halsey? Jak tłumaczy, twórczość amerykańskiej artystki od lat jest jej bliska. — Porusza temat tożsamości, zdrowia psychicznego, procesu zdrowienia i samoakceptacji. Potrzebuję różnorodności i emocjonalnych tekstów, a u niej to znajduję — mówi. Po trudnych miesiącach związanych ze studiami i pisaniem pracy dyplomowej koncert miał być dla niej chwilą oddechu i okazją do przeżycia czegoś dobrego.

Dziś okazuje się, że najważniejsze wydarzyło się jeszcze przed wejściem na festiwalowe pole. — Ta historia udowodniła mi, że wystarczy powiedzieć o swoich potrzebach, nie bać się i pozostać otwartym. Nawet jeśli jedne drzwi się zamkną, za chwilę mogą otworzyć się znacznie większe wrota — mówi.

I dodaje: “Polacy są wspaniałym narodem, który dzięki empatii chce i potrafi pomagać. Dziękuję”.

Czytaj także:

Masarka w Niemczech. Zabili pięć osób w placówce dla młodzieży

Zakłady pogrzebowe reagują na ekstremalne upały. “Konieczność”

/2

Antoni Byszewski / Fotonews

Magda jest niewidoma i chciała jechać na koncert Halsey. To, co wydarzyło się potem, zaskakuje.

/2

Magda Rataj/Facebook

Magda jest niewidoma i chciała jechać na koncert Halsey. To, co wydarzyło się potem, zaskakuje.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl