Wypadek w Ujsołach. Pijany kierowca wjechał w tłum. Tak się tłumaczył w sądzie
Sebastian Z. siedział skulony — przed sądem przyznał się, że wjechał w tłum ludzi. Tłumaczył, że przed tragedią pokłócił się z partnerką. Nie zaprzeczył, że wypił też cztery piwa, zanim spowodował tragedię.
— Doszło do kłótni z konkubiną. Zabrałem jej auto, kupiłem piwo, chciałem wrócić do domu. Nie wiem, jak doszło do wypadku. Opamiętałem się w karetce. Żałuję tego, co się stało. Chciałbym przeprosić wszystkie osoby, które ucierpiały — mówił Sebastian Z. na etapie śledztwa.
Z wyjaśnień wynikało, że wcześniej nie był karany, w dniu wypadku był ojcem siedmiomiesięcznej córki i utrzymywał rodzinę. Zapewniał, że nie uchyla się od odpowiedzialności. Twierdził też, że nie wie, skąd w jego organizmie miała się wziąć amfetamina, której ślady wykryto po zdarzeniu.
Dobrowolne poddanie się karze. Pokrzywdzeni sprzeciwili się wnioskowi obrony
Obrońca oskarżonego złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Zaproponował rok pozbawienia wolności z zawieszeniem wykonania kary na trzy lata. Chciał też, aby pokrzywdzonym wypłacono nawiązki w wysokości dwóch i trzech tys. zł.
Na takie rozwiązanie nie zgodzili się jednak oskarżyciele posiłkowi. — Zaraz po wypadku zabrakło skruchy ze strony oskarżonego — argumentowała prawniczka pokrzywdzonych.
Sąd nie uwzględnił wniosku obrońcy.
“Mogliśmy wszyscy zginąć”. Wstrząsające zeznania pana Grzegorza
Przejmujące zeznania złożył przed sądem 43-letni Grzegorz Bryja. To on został najbardziej poszkodowany.
— Zostałem uderzony tylną częścią samochodu w nogi i klatkę piersiową. Przeleciałem około dwóch metrów w powietrzu i uderzyłem głową o chodnik. Chciałem sprawdzić, co stało się z moimi dziećmi. Był krzyk. Ucierpiał też mój syn, mama, tata i pan Jan. Gdybyśmy z żoną nie uskoczyli w lewo, mój 13-letni syn mógł zginąć, wszyscy mogliśmy zginąć. Na szczęście moja rodzina nie doznała takich poważnych obrażeń, jak ja — mówi pan Grzegorz. — Jeden z przechodniów mnie podtrzymywał do czasu przyjazdu karetki, bo nie mogłem oddychać, miałem złamane żebra. Potem przyjechało pogotowie i przewieźli mnie do szpitala. Okazało się, że miałem też złamany łokieć. Gdy się dowiedziałem, że kierowca był pijany i miał amfetaminę w sobie, poczułem jeszcze większą złość — dodaje.
Pan Grzegorz mówił, że oskarżony nigdy nie zainteresował się stanem zdrowia jego rodziny ani nie przeprosił go osobiście po wypadku. — Z jednej strony jest mi oskarżonego żal, że tak zniszczył sobie życie, z drugiej uważam, że musi ponieść karę — dodał.
Skutki wypadku w Ujsołach odczuwa do dziś. “Nie mogę podnieść ręki”
Kolejną ofiarą pijanego kierowcy był 70-letni Jan Szlachta. — Ocknąłem się, gdy leżałem już na ziemi — dodaje smutno pan Jan. — Skutki wypadku odczuwam cały czas. Miałem połamany bark, zerwane ścięgna, pęknięty mięsień ramienia. Nie mogę się uczesać, nie mogę niczego podnieść. Przez długi czas bałem się nawet chodzić chodnikiem, przez 40 lat byłem kierowcą ciężarówki i nie rozumiem, jak można wsiadać po pijanemu za kierownicę — przyznał senior.
Kolejna rozprawa odbędzie się 16 listopada.
Aleksandra Ratajczak-Mańka / Fakt.pl
W Sądzie Rejonowym w Żywcu ruszył proces Sebastiana Z. W kwietniu br. wjechał w tłum ludzi na chodniku w Ujsołach.
Aleksandra Ratajczak-Mańka / Fakt.pl
Oskarżony przeprosił swoje ofiary dopiero w sądzie.
Aleksandra Ratajczak-Mańka / Fakt.pl
Sebastian Z. ze swoim obrońcą.
Aleksandra Ratajczak-Mańka / Fakt.pl
Jan Szlachta (z lewej) i Grzegorz Bryja z obrońcą.
Aleksandra Ratajczak-Mańka / Fakt.pl
Ruszył proces Sebastiana Z.
Aleksandra Ratajczak-Mańka / Fakt.pl
Oskarżony przeprosił w sądzie.
Aleksandra Ratajczak-Mańka / Fakt.pl
Jan Szlachta, jeden z pokrzywdzonych.
Aleksandra Ratajczak-Mańka / Fakt.pl
Grzegorz Breja został dotkliwie poszkodowany przez pijanego kierowcę w Ujsołach, gdy wracał z rodziną z nabożeństwa w Wielki Piątek.
– / Materiały policyjne
Wypadek w Ujsołach.
– / Materiały policyjne
Nietrzeźwy i bez uprawnień doprowadził do groźnego wypadku w Ujsołach.
– / Materiały policyjne
Tak wyglądał Ford po wypadku.
OSP Rajcza / Facebook
Karetki pogotowia zabierały rannych do szpitali.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl









