Home International Pogrzeb tragicznie zmarłego 3-letniego Miecia. W Jedliczu w niebo poleciały setki baloników

Pogrzeb tragicznie zmarłego 3-letniego Miecia. W Jedliczu w niebo poleciały setki baloników

0
1

Tłumy mieszkańców Jedlicza wypełniły w piątek 30 października kościół pw. św. Antoniego z Padwy. Ludzie przyszli pożegnać 3-letniego Miecia. Chłopiec zginął po tragicznym wypadku podczas pokazów ratowniczych w przedszkolu. Podczas smutnej uroczystości w świątyni nie było osoby, która potrafiłaby powstrzymać łzy.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Podczas pogrzebu Miecia z Jedlicza wszyscy zgromadzeni w kościele płakali

Przed ołtarzem ustawiono biały katafalk. Spoczęła na nim mała, biała trumna otoczona wieńcami w kształcie serc. W kompozycje kwiatowe wpleciono pluszowe misie. Na środku stało zdjęcie uśmiechniętego Miecia. Takiego, jakim zapamiętali go bliscy i znajomi. Pogodnego, pełnego ciepła i niezwykle wrażliwego na innych.

Kapłan w poruszającym kazaniu mówił o chłopcu, który mimo swojego krótkiego życia pozostawił po sobie ogromne dobro.

— Za dwa dni będziemy przeżywać uroczystość Wszystkich Świętych. Możemy powiedzieć, że będzie o jednego więcej. Będzie o jednego więcej, który będzie mógł wstawiać się za nami u Pana Boga — mówił podczas kazania ks. Gabriel Matras.

Nie unikał też pytań, które od kilku dni zadają sobie wszyscy.

— Dlaczego właśnie on? Dlaczego to się stało? Dlaczego spotkało to właśnie to dziecko? Te pytania pozostają w naszych sercach. Odpowiedź zna tylko Bóg, który musiał mieć plan dla niego — mówił duchowny.

Kapłan podkreślał, że Miecio był dzieckiem wyjątkowym. Wspominał jego empatię, radość i gotowość do dzielenia się z innymi. Zwrócił także uwagę na decyzję rodziców o przekazaniu narządów synka do przeszczepów.

— Dziękujemy Ci, Ojcze, za jego empatię i wrażliwość na innych ludzi. Dziękujemy za jego uśmiech i radość. Dziękujemy za jego serce, które ofiarował innemu dziecku, aby ono żyło. Dziękujemy za jego oczy, które teraz innemu dziecku pozwalają inaczej patrzeć na świat, i za nerki, którymi też się podzielił — mówił wzruszony kapłan.

W kościele słychać było szloch. Wielu uczestników nabożeństwa ocierało łzy. Trudno było pogodzić się z myślą, że żegnają dziecko, które przeżyło zaledwie trzy lata.

Po mszy żałobny kondukt odprowadził Miecia na pobliski cmentarz. Za białą trumną szli rodzice, rodzina, przyjaciele i setki mieszkańców. W dłoniach nieśli kwiaty oraz białe i niebieskie baloniki.

Miecio spoczął w grobie swojego dziadka Mieczysława

Najbardziej przejmujące chwile rozegrały się na cmentarzu. Gdy trumnę opuszczano do grobu, z głośnika popłynęły dźwięki utworu Erica Claptona “Tears in Heaven”. Słowa: “Czy rozpoznasz mnie, gdy spotkamy się w niebie?” wywołały kolejną falę łez.

W tym samym momencie w niebo wzbiły się setki balonów. Unosiły się coraz wyżej, aż zniknęły za chmurami. Wielu żałobników patrzyło na nie w milczeniu. Na koniec uroczystości rodzice podeszli do grobu i po raz ostatni ucałowali trumnę swojego ukochanego synka. Ten obraz na długo pozostanie w pamięci wszystkich, którzy uczestniczyli w ostatnim pożegnaniu małego Miecia.

W Jedliczu tego dnia zatrzymał się czas. Żegnano chłopca, który, według słów kapłana, “zarażał empatią”. Swoim krótkim życiem zdążył pozostawić ślad w sercach wielu ludzi.

Miecio został pochowany w grobie, w którym spoczywa jego dziadek Mieczysław. To po nim otrzymał to piękne imię.

3-letni Miecio został ciężko ranny 19 października podczas pokazu ratownictwa medycznego w przedszkolu w Jedliczu koło Krosna. Chłopiec został potrącony przez karetkę i w stanie krytycznym trafił do szpitala. Lekarze przez kilka dni walczyli o jego życie, jednak 23 października dziecko zmarło. Po tej tragedii rodzice podjęli decyzję o przekazaniu narządów synka do przeszczepu.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl