To było bardzo bolesne pożegnanie dla całej społeczności. Reporter „Faktu” rozmawiał z mieszkańcami Ząbek, którzy znają rodziców tragicznie zmarłego Miłoszka.
Tragedia wydarzyła się po południu, 20 maja, w Ząbkach. Dwuletni Miłosz wyszedł ze żłobka na podwórko i udał się w okolice oczka wodnego. Tam najprawdopodobniej potknął się, wpadł do wody i utonął. Kiedy jedna z opiekunek zorientowała się, że nie ma go w sali, od razu zaczęła go szukać. W trakcie tych gorączkowych poszukiwań dostrzegła, że ciało chłopczyka unosiło się na wodzie. Na miejsce natychmiast wezwano służby. Pierwsi na miejsce przybyli policjanci, którzy reanimowali maluszka. Następnie do działań dołączyły zespoły ratownictwa medycznego oraz strażacy. Pojawili się też rodzice. Mama chłopca w trakcie akcji ratowniczej płakała i na kolanach modliła się o życie syna. Niestety, mimo wysiłku wielu służb chłopca nie udało się uratować. Obecnym na miejscu rodzicom zawalił się świat.
Sprawą zajęła się prokuratura. Zatrzymano dwie kobiety, które w tym czasie odpowiedzialne były za opiekę nad dziećmi. Usłyszały zarzuty. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci dziecka było utonięcie. Trwa śledztwo w tej sprawie.
To było ich jedyne dziecko. Ból po stracie rozdziera serce
Reporter “Faktu” dotarł do znajomych rodziny chłopca. Jak twierdzą, rodzice chłopca przeżywają koszmar. Miłosz był ich jedynym dzieckiem. Mieszkańcy, którzy ich znają, twierdzą, że robili wszystko, by nic mu nie brakowało.
— To niewyobrażalna tragedia dla rodziców. Powiem panu, że brak mi słów. Wiem, że starali się o dziecko długi czas. Kiedy dowiedzieli się o ciąży, byli bardzo szczęśliwi. Jak na świat przyszedł Miłoszek, był dla nich oczkiem w głowie — mówi “Faktowi” znajoma rodziny.
— Kiedy pracowali, synka dawali do żłobka. Robili wszystko, by był szczęśliwy. Chłopiec zawsze był zadbany i elegancki. Nie chce nawet myśleć, co teraz czują ci rodzice. Mieli tylko jego — mówi inna z mieszkanek.
— To tragiczne, odebrało im to, co mieli najcenniejszego. Ich życie już nigdy nie będzie takie samo. Są zdruzgotani, bo stracili cały swój świat — opowiada nam osoba znająca rodzinę.
Ostatnie pożegnanie Miłosza z Ząbek. Mogiła utonęła w morzu kwiatów
Kilka dni temu rodzina, znajomi i poruszeni tragedią mieszkańcy przyszli pożegnać tragicznie zmarłego chłopca. Podczas uroczystości pogrzebowej trudno było powstrzymać łzy. Grób małego Miłoszka utonął w kwiatach, wieńcach, zniczach i maskotkach. Było ich tak wiele, że niemal całkowicie przykryły miejsce jego spoczynku. Przy grobie pojawiły się też jego ulubione samochodziki. Najbardziej rozdzierający był jednak widok rodziców żegnających ostatni raz ukochanego synka.
— Miłoszek odszedł zbyt wcześnie. Dopiero zaczynał życie. Pozostały wspomnienia, zdjęcia i pustka, której nic nie zdoła wypełnić. Strasznie szkoda mi rodziców. To niewyobrażalny ból chować własne dziecko jeszcze zanim dobrze zaczęło żyć — mówi wzruszona mieszkanka Ząbek.
Pobicie nastolatków na moście w Warszawie. Zapadła decyzja w sprawie sprawców
Córka znalazła martwą mamę i wezwała służby. Tragedia w Warszawie
Tragedia małżeńska: Ania chciała rozwodu, Bogusław strzelił jej w głowę
/3
Materiały redakcyjne
Grób Miłosza utonął nie tylko w kwiatach, ale też w maskotkach.
/3
Materiały redakcyjne
Chłopiec stracił życie w wyniku nieszczęśliwego wypadku.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







