W środę, 15 kwietnia, aktywiści zebrali się na placu Bankowym przed ratuszem, aby protestować przeciwko metodom warszawskich urzędników na kontrolę populacji dzików. Zdaniem protestujących, są one barbarzyńskie i nieskuteczne.
Zdaniem organizatorów obecne działania koncentrują się przede wszystkim na eliminowaniu zwierząt, zamiast na rozwiązaniach systemowych, które miałyby zapobiegać konfliktom ludzi z dzikami.
Dzików jest coraz więcej. Ostrzał moim zdaniem przynosi odwrotne skutki. Także dlatego są one w miastach, uciekają przed myśliwymi. Nie mogą spokojnie żyć
— komentuje pani Agata, jedna z uczestniczek protestu i aktywistka. Inni byli mniej dyplomatyczni w swoich słowach.
Nie wiem, kto nakręca tę historię i dostaje pier****a na punkcie wyżynania dzików. Przepraszam za te słowa, ale to już jest pier****c. Nasze człowieczeństwo objawia się tym, jak traktujemy zwierzęta. Mamy plazmy w domach, jeździmy drogimi samochodami, jesteśmy wykształceni, a zachowujemy się jak Hun, który chce mordować wszystko
— dodaje pani Barbara, mieszkanka Warszawy i biegła sądowa.
Problem dzików w stolicy powraca regularnie, zwłaszcza w okresach zwiększonej aktywności zwierząt w okresie wiosenno-letnim. Miasto wskazuje na zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców, zwłaszcza w sytuacjach, gdy dziki pojawiają się w pobliżu osiedli. W odpowiedzi podejmowane są decyzje o odstrzale redukcyjnym lub odłowie z uśmierceniem.
Tarnowskie Góry. Tragedia w szpitalu, 89-latka wypadła z okna
Postulaty protestujących: mniej strzelania, więcej edukacji
Uczestnicy protestu domagają się przede wszystkim zmian systemowych. Wśród postulatów pojawiają się m.in. lepsze gospodarowanie odpadami, skuteczna edukacja mieszkańców w zakresie niedokarmiania dzików oraz odpowiednie planowanie przestrzenne, uwzględniające obecność zwierząt.
Aktywiści wskazują również na potrzebę powołania ciała doradczego z udziałem naukowców i ekspertów, które opiniowałoby decyzje dotyczące dzikich zwierząt w Warszawie, jak ma to miejsce w Gdyni. Wśród zaniepokojonych losem dzików mieszkańców pojawiają się także oskarżenia, że prezydent Trzaskowski “słucha podszeptów myśliwych”. Jednym z nich jest dyrektor Lasów Miejskich — Karol Podgórski.
Kiedy widzimy dzika najlepiej odwrócić się i spokojnie odejść. Dzik nie chce nas zaatakować, chociaż może być do tego sprowokowany. Jednak znakomita większość tych szarż kończy się metr przed człowiekiem. Wystarczy wytrzymać
— przekonuje Marek Michałowski, specjalista ds. dzików oraz prezes fundacji Dzika Inicjatywa.
Skandaliczne zachowanie naczelnika grójeckiej policji. Miał pisać, że “dyga mu łodyga”
Bezpieczeństwo kontra humanitaryzm
W odpowiedzi, jaką otrzymał “Fakt”, urzędnicy z Lasów Miejskich Warszawa podkreślają, że obecnie jedynymi legalnymi metodami ograniczania liczby dzików są odłów z uśmierceniem oraz odstrzał redukcyjny.
Przepisy uniemożliwiają dziś stosowanie alternatywnych metod, które były wykorzystywane przed pojawieniem się choroby. Bezpieczeństwo jest dla nas najważniejsze. Mamy coraz więcej sytuacji, w których dochodzi do realnego zagrożenia dla ludzi
— podkreśla Karol Podgórski, dyrektor Lasów Miejskich Warszawa.
Jak dodaje, metody polegające na odławianiu i przemieszczaniu dzików zostały zakazane w 2018 r.
Władze miasta wykluczają teraz także możliwość stosowania antykoncepcji u dzików, podobnej do tej, która bywa wykorzystywana w przypadku gołębi. Żaden środek tego typu nie został dotąd dopuszczony do użycia ani w Polsce, ani w Unii Europejskiej.
Monitorujemy badania w tym zakresie. Jeśli pojawi się możliwość legalnego wdrożenia antykoncepcji, na pewno będziemy to rozważać
— zapewnia Podgórski.
Dziki coraz bliżej ludzi
Choć dla wielu warszawiaków dziki są nieproszonymi gośćmi na osiedlach, aktywiści zwracają uwagę, że wiele nowych inwestycji mieszkaniowych powstaje na terenach dawnych siedlisk tych zwierząt.
Z czasem dziki przystosowały się do miejskich warunków — hałas i ruch przestały je płoszyć, a kolejne pokolenia zaczęły funkcjonować w przestrzeni miejskiej równie swobodnie, jak w lesie.
Kontrowersyjna pozostaje nawet kwestia zgłoszenia obecności dzików służbom i odpowiednim instytucjom. Zdaniem władz miasta to jedyne rozsądne rozwiązanie. Zdaniem aktywistów — wyrok śmierci.
Agresywne dziki atakują psy na osiedlach. Strach mieszkańców Brwinowa rośnie
/10
Burski Krzysztof / newspix.pl
Przed warszawskim ratuszem zgromadziły się tłumy.
/10
Burski Krzysztof / newspix.pl
Mieszkańcy chcieli zmian w polityce władz miasta.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl








