Marcin B. był kierowcą tira. 12 października 2025 r. zatrzymał się na obowiązkową 24-godzinną przerwę na MOP-ie Racula pod Zieloną Górą (woj. lubuskie). Chciał wykorzystać czas, więc wybrał się do pobliskiego lasu na grzyby. To tam rzuciły się na niego trzy owczarki niemieckie, które uciekły z terenu pobliskiej strzelnicy. Były wygłodniałe i agresywne. Zadawały rany z siłą uścisku ponad 100 kg. Mężczyzna, który miał ponad 190 cm wzrostu i był dobrze zbudowany, nie miał jednak z nimi szans.
Ojciec Łukasza Litweki przerywa milczenie. “Mam poczucie, że nigdy nie poznamy całej prawdy”
Poszedł na grzyby, zagryzły go psy
Ta tragedia nie powinna się wydarzyć. Już wcześniej okoliczni mieszkańcy alarmowali, że psy należące do byłego policjanta prowadzącego strzelnicę w Raculi są niebezpieczne i agresywne. Miały atakować ludzi. Właściciel najwyraźniej nie przejął się tym, bo psy znajdujące się na ogrodzonej posesji łatwo się z niej wydostały i zaatakowały ponownie. Tym razem doszło do tragedii.
46-letni Marcin B., pochodzący z Puław, trafił do szpitala w stanie krytycznym. Miał ponad 50 ran szarpanych i kąsanych. Mięśnie rąk i nóg zostały zmiażdżone, a częściowo wyszarpane przez psy. Lekarze, walcząc o życie mężczyzny, musieli mu amputować wszystkie kończyny. Niestety i to nie pomogło. Doszło do infekcji, która skończyła się wielonarządową niewydolnością i śmiercią.
Właściciel psów stanął przed sądem
Właścicielem groźnych psów był Piotr M. (55 l.), były policjant prowadzący strzelnicę w Raculi niedaleko trasy S3. Prokuratura, która zajęła się sprawą, twierdzi, że mężczyzna nie tylko ignorował zagrożenie, jakie stwarzały jego zwierzęta, ale też potęgował ich agresję, znęcając się nad nimi. W ocenie prokuratury psy były też głodzone, nie miały dostępu do wody, spały pod gołym niebem i były rażąco zaniedbane zdrowotnie. Prokuratura postawiła właścicielowi psów zarzuty znęcania się nad nimi oraz spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu Marcina B., skutkującego śmiercią. Grozi za to kara nie mniejsza niż pięć lat węzienia, a górną granicą jest nawet dożywocie.
13-letni syn znanej aktorki zaatakowany w Warszawie. “Proszę, tylko nie ja”
W poniedziałek 26 października Piotr M. stanął przed sądem w Zielonej Górze. Nie przyznał się do winy. Twierdzi, że strzelnica była dobrze zabezpieczona, podobnie jak psy. Dowodził, że na terenie strzelnicy odbywały się szkolenia i nigdy psy nie zrobiły nikomu krzywdy. Wbrew temu, co mówi były policjant, psy atakowały już wcześniej. Zanim zagryzły Marcina B., zaatakowały matkę i córkę podczas spaceru, a później również mężczyznę, któremu trzeba było amputować ucho.
Trzy miesiące po narodzinach syna świat Kuby nagle się zawalił
/15
P.F.Matysiak / newspix.pl
Byłemu policjantowi grozi od 5 lat więzienia do dożywocia.
/15
P.F.Matysiak / newspix.pl
Piotr M. stanął przed sądem w Zielonej Górze.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl









