— Wcześniej regularnie wychodziła z koleżankami, ale zwykle wracała do domu o ustalonej porze. Teraz przepadła jak kamień w wodę i nie wiemy, co się z nią stało. Jesteśmy załamani, bo nie daje znaku życia — tłumaczy ze łzami w oczach mama Roksany.
Zaginięcie 13-letniej Roksany w Warszawie. Mówiła, że idzie do metra, potem jej telefon zamilkł
Pani Sylwia twierdzi, że ojciec dzwonił do córki po godz. 21. Wtedy wyszło na jaw, że dziewczyna znajduje się na warszawskich bulwarach wiślanych. — Martwiliśmy się o nią, bo nie było jej o umówionej godzinie, co się nigdy nie zdarzało. Mąż zadzwonił do niej zapytać, kiedy będzie w domu. Wtedy okazało się, że jest z koleżankami na bulwarach — opowiada mama dziewczynki.
— Wielokrotnie dzwoniłem, ale telefon był wyłączony. Do tej pory jest nieaktywny — twierdzi mężczyzna. Rodzina od soboty nie otrzymała żadnego potwierdzonego sygnału, który pozwoliłby ustalić, co stało się z nastolatką.
Matka Roksany zaprzecza doniesieniom. “Nikt nie znalazł jej telefonu”
Sprawa zaginięcia Roksany stała się mocno medialna. W internecie pojawiły się doniesienia, które sugerowały, że telefon dziewczyny został odnaleziony. Pani Sylwia jednak stanowczo temu zaprzecza.
— Nikt nie znalazł jej telefonu. Ludzie piszą głupoty — mówi reporterowi “Faktu”, odnosząc się do krążących w sieci informacji. Tata nastolatki pojechał do operatora sieci komórkowej, aby wyrobić duplikat karty SIM, który mógłby umożliwić policji podjęcie dalszych działań związanych z telefonem córki.
— Policja chce sprawdzić, z kim córka miała kontakt i kto do niej pisał i dzwonił w dzień zaginięcia, dlatego mąż pojechał zrobić duplikat, bo telefon był na niego — informuje.
Rodzice odchodzą od zmysłów. “Nigdy nie znikała bez słowa”
Mama Roksany twierdzi, że z córką nie było większych problemów. Nigdy też nie znikała bez słowa.
— Chodziła do szkoły, była aktywna sportowo, trenowała piłkę nożną i judo. Ma mnóstwo medali. Wychodziła też często i spotykała się ze znajomymi, ale zawsze informowała, kiedy wróci. Mówiła nawet, że autobus się spóźnia — wspomina kobieta.
W dniu zaginięcia Roksana miała przy sobie telefon, legitymację, kartę miejską, kartę płatniczą i słuchawki. Wyszła w bluzie i spodniach, w których zwykle chodziła.
Niepokojący komentarz w sieci. Policja: wiemy o tym wpisie i sprawdzamy
W sieci pojawił się niepokojący komentarz opublikowany pod materiałem związanym z poszukiwaniami dziewczyny. Rodzice nastolatki zdązyli go zobaczyć.
“Roksany już nie ma. Została brutalnie zgwałcona i wrzucona do Wisły. Poszukiwania należy rozpocząć od mostu Siekierkowskiego. Sprawca pochodzi z Bielan” — napisał w komentarzu użytkownik o imieniu Łukasz. Policjanci weryfikują również ten niepokojący komentarz.
— Wiemy o tym wpisie i sprawdzamy wszystkie informacje, które pojawiają się w tej sprawie — informuje Jacek Wiśniewski z Komendy Stołecznej Policji.
Wiadomo, że cały teren bulwarów wiślanych jest intensywnie monitorowany. Kamery ulokowane są praktycznie wszędzie, co może pomóc w rozwikłaniu zagadki zniknięcia dziewczyny. Rodzina wciąż czeka na wiadomość, która pozwoli wyjaśnić, dlaczego po ostatniej rozmowie z ojcem nie wróciła do domu.
Alert Zaginieni/Facebook
Roksana zaginęła w sobotę wieczorem, 10 października.
ZAGINIECIE 13 LETNIEJ ROKSANY
Krzysztof Burski / newspix.pl
Rodzice Roksany czekają na jakiekolwiek wieści.
ZAGINIECIE 13 LETNIEJ ROKSANY
Krzysztof Burski / newspix.pl
Pokój 13-letniej Roksany.
ZAGINIECIE 13 LETNIEJ ROKSANY
Krzysztof Burski / newspix.pl
Medale, które dostawała za swoje osiągnięcia.
Alert Zaginieni/Facebook
Roksana od kilku dni nie daje znaku życia.
ZAGINIECIE 13 LETNIEJ ROKSANY
Krzysztof Burski / newspix.pl
Babcia dziewczynki martwi się o wnuczkę.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl









